Marek
jak zwykle do pracy przyszedł cały w sierści psa no oczywiście jego ubrania
mimo prania pachniały psem. Widziałem, że
nie podoba to się naszej szefowej Ani , która tylko czeka na odpowiedni
moment, aby dogryź Markowi. Sam nie wiem co ją jeszcze dzisiaj powstrzymało, że
go nie zaatakowała? Przeszła obok nie go dając mu do zrozumienia wzrokiem, że
nie podoba jej się jego wygląd nie odzywając się do niego. Normalnie przeżyłem
wielki szok! Co tu jest grane ?! Postanowiłem się dowiedzieć od naszej
największej firmowej plotkary Zośki w porze lanczu. Gdy nadeszła pora przerwy
szybko chwyciłem swoją marynarkę i podszedłem do Zośki pytając -Czy nie
pójdziemy dzisiaj razem na lancz? Zośka wiedziała, że na pewno chce się czegoś
dowiedzieć, dlatego proponuje jej wspólny posiłek. Bo kobiety jak zwykle
wszystko wiedzą, no cóż nawet się nie wypierałem bo po co hehe. A Zośka wzięła
swój granatowy płaszczyk, zarzuciła sobie go na plecy i rzekła – No chodź jak
będę wiedziała to rozwieję twoje wątpliwości. Wyszliśmy razem zerkając w stronę
Marka i Ani, którzy siedzieli przy swoich biurkach czekając tylko, kiedy
wyjdziemy. Spojrzałem na Zośkę , a ona na mnie. Zrozumieliśmy się bez słów.
Zamiast pójść na lancz postanowiliśmy się ukryć i zobaczyć dalszy ciąg intencji
Anki i Marka. Bo Zośka chyba też nie wiedziała o co tu chodzi? Anka otworzyła
szafkę w swoim biurku i wyjęła małą
torebkę i poszła z nią w kierunku Marka. Marek wziął torebkę bez wahania i
wyjął z niej : rolki do odpylania odzieży oraz woreczki zapachowe do szafy.
Marek rozpakował rolki ,a Ania wyczyściła mu jego garnitur z sierści. I już
wszystko było jasne oni są parą tylko po co to przed nami ukrywają?!
Zaspokoiliśmy swoją ciekawość z Zośką , więc poszliśmy na lancz. Wróciliśmy jak
gdyby nic do swoich obowiązków. A Ania i Marek siedzieli już przy swoich
biurkach udając, że nic ich nie łączy z myślą, że nadal da to się ukrywać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz