środa, 9 listopada 2016

Dzień zaduszny

W moim domu od zarania dziejów panuje zwyczaj, aby w dzień zaduszny odwiedzać groby, palić znicze, wspominać bliskich którzy odeszli od nas. W samo południe całą rodziną wybraliśmy się na pobliski cmentarz. Ludzi było bardzo dużo. Stali przy grobach pogrążeni, zadumani, myślami gdzieś daleko. Dotarliśmy do naszego grobu. Żona miotełką omiotła liście, które bez przerwy lecą nie wiadomo skąd. Dzieci wzięły się za znicze. Jeden drugiemu wyrywał zapalniczkę. Nie mogłem patrzeć na te przepychanki. Zacząłem sam podpalać znicze. Dzieci stały naburmuszone, przestali się do mnie odzywać. Ja sobie nic z tego nie robiłem. W pewnym momencie żona zauważyła, iż tył rękawa w kurtce jest z czerwonego wosku. Zacząłem skubać wosk. Niestety zamiast lepiej, było coraz gorzej. Zauważyłem głupie uśmieszki na twarzach dzieci. Wściekły wróciłem do domu. Moja nowa elegancka kurtka nie nadawała się do chodzenia. Nagle doznałem olśnienia. Przypomniało mi się że jest taka instytucja jak pralnia chemiczna. Z rana z kurtką pod pachą ruszyłem do galerii, gdzie jest pralnia chemiczna Perfect Clean. Słyszałem że jest to jedna z lepszych pralni, mają doskonałe środki chemiczne, wykonują wiele usług. Piorą zarówno chemicznie jak i w pralkach wodnych, regenerują skóry, kożuchy. Zatrudnili krawcowe do drobnych poprawek krawieckich. Ponadto można u nich kupić woreczki zapachowe do szaf, rolki do odpylania odzieży i wiele innych drobiazgów. Moją kurtką zajęli się bardzo profesjonalnie. Pani z obsługi obiecała, iż po tygodniu nie będzie śladu po wosku. Zadowolony wróciłem do domu. Przekazałem wszystko żonie. Obydwoje stwierdziliśmy, iż będziemy klientami Perfect Clean.

2 komentarze: