poniedziałek, 14 listopada 2016

Narciarskie wybryki

Kiedy byłem nastolatkiem miałem w głowie różne szalone pomysły. Pamiętam doskonale tamtą srogą zimę, kiedy to mróz dokuczał niemiłosiernie, a płatki sypiącego się śniegu przykrywały wszystko, co napotkały na swej drodze. Zaczęły się ferie zimowe i wreszcie dwutygodniowy odpoczynek od znienawidzonej szkoły. Wymyśliłem wtedy, że ja oraz paczka moich przyjaciół pozjeżdżamy na nartach z największych zasp śnieżnych i tak też się stało. Wszyscy ubrali puchowe kurtki, czapki, szaliki, rękawiczki oraz kozaki, natomiast ja nie znosząc tego zimowego okrycia włożyłem jakąś skórzaną kurtkę i zamszowe buty. Ludzie patrzyli na mnie jak na dziwaka, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Mieliśmy z tej zabawy coraz większą frajdę tym bardziej, że zaczęliśmy się ścigać i oczywiście przewracać. Kiedy zobaczyliśmy nasze oblepione błotem i śniegiem okrycia po tej zabawie stwierdziliśmy, że nadają się już tylko do wyrzucenia. Ale kiedy minęliśmy wielki budynek z napisem Perfect Clean, który okazał się być pralnią chemiczną postanowiliśmy tam poszukać pomocy. Od sympatycznych pań pracujących w pralni dowiedziałem się, że z moją garderobą będzie najwięcej roboty. Pamiętam, że czyszczenie i renowacja odzieży skórzanej jest niezwykle pracochłonna i wymaga zastosowania wielu różnych zabiegów, takich jak impregnacja i kilka innych. Zamszowe buty też wymagały użycia jakichś najnowszej generacji środków chemicznych oraz przefarbowania na ciemniejszy kolor. Z ubraniami kolegów poszło łatwiej, gdyż wystarczyło tylko zastosować pranie chemiczne, a niektórym elementom odzieży wystarczyło tylko pranie wodne. Była też z nami moja dziewczyna, która kupiła w pralni woreczki zapachowe do szafy oraz rolki do odpylania odzieży. W każdym razie wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni z usług pralniczych. Moja garderoba wyglądała jak nowa, nie było nawet najmniejszego śladu po tamtej zimowej zabawie. Od tamtej pory zostałem stałym klientem pralni Perfect Clean.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz