piątek, 18 listopada 2016

Męski wypad

Już od wiosny planowaliśmy z kolegami z pracy męski wypad na łono natury. Wreszcie nadszedł ten czas. Spakowałem swój plecak i wrzuciłem do samochodu, a następnie pojechałem po resztę ekipy. Staszkowi jak zwykle przed wyjazdem czy imprezą żona zrobiła mega zadymę. No Jolka nie byłaby sobą jakby Staszka nie zjechała za wszystko tzn. całokształt . Wszyscy zastanawialiśmy się dlaczego jest z nią. Dzieci jeszcze nie mieli, a nawet przez chwilę wydawało mi się , że Jolka ich nie chce. Prawda okazała się zupełnie inna. Staszek opowiedział nam wszystko przy ognisku. Jolka ma problem  z zajściem w ciąże i jest pełna frustracji do całego świata, że to akurat ją spotkało. Dziwić się i nie dziwić. Powiedzieli sobie , że jeżeli do końca roku im się nie uda to będą starać się o adopcje malutkiego szkraba. I takie  sprawy się chwali. Poszliśmy spać chyba nad ranem nie mogliśmy się ze sobą nagadać. Weekend z kumplami był super. Wracaliśmy wszyscy zmęczeni, ale wypoczęci psychicznie od codzienności, a co z tym związane problemy. Jak to się mówi „ nie ma domku bez ułomku”. Naładowani pozytywną energią. Wszystko byłoby super gdyby nie brudne siedzenie. Jak to mężczyźni nie przykładają do tego typu spraw uwagi. Trochę się bałem gadania Gośki więc postanowiłem po odwiezieniu kumpli pojechać z nim do pralni na czyszczenie chemiczne pokrowców, a następnie na myjnię. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Do domu wróciłem późnym wieczorem o dziwo Gosia już spała i dzieciaki też . Wykąpałem się i położyłem obok swojej żonki, ucałowałem ją w policzek i w myślach podziękowałem jej za to, że jest taka wspaniała i mamy troje cudownych dzieci. Nie chciałbym przechodzić tego co Staszek i Jola. Bardzo im współczuje całej tej sytuacji. Mam nadzieję ,że wszystko im się ułoży. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz