Już od wiosny planowaliśmy z kolegami z pracy męski wypad na
łono natury. Wreszcie nadszedł ten czas. Spakowałem swój plecak i wrzuciłem do
samochodu, a następnie pojechałem po resztę ekipy. Staszkowi jak zwykle przed
wyjazdem czy imprezą żona zrobiła mega zadymę. No Jolka nie byłaby sobą jakby
Staszka nie zjechała za wszystko tzn. całokształt . Wszyscy zastanawialiśmy się
dlaczego jest z nią. Dzieci jeszcze nie mieli, a nawet przez chwilę wydawało mi
się , że Jolka ich nie chce. Prawda okazała się zupełnie inna. Staszek
opowiedział nam wszystko przy ognisku. Jolka ma problem z zajściem w ciąże i jest pełna frustracji do
całego świata, że to akurat ją spotkało. Dziwić się i nie dziwić. Powiedzieli
sobie , że jeżeli do końca roku im się nie uda to będą starać się o adopcje
malutkiego szkraba. I takie sprawy się
chwali. Poszliśmy spać chyba nad ranem nie mogliśmy się ze sobą nagadać.
Weekend z kumplami był super. Wracaliśmy wszyscy zmęczeni, ale wypoczęci
psychicznie od codzienności, a co z tym związane problemy. Jak to się mówi „
nie ma domku bez ułomku”. Naładowani pozytywną energią. Wszystko byłoby super
gdyby nie brudne siedzenie. Jak to mężczyźni nie przykładają do tego typu spraw
uwagi. Trochę się bałem gadania Gośki więc postanowiłem po odwiezieniu kumpli
pojechać z nim do pralni na czyszczenie chemiczne pokrowców, a następnie na
myjnię. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Do domu wróciłem późnym wieczorem o dziwo
Gosia już spała i dzieciaki też . Wykąpałem się i położyłem obok swojej żonki,
ucałowałem ją w policzek i w myślach podziękowałem jej za to, że jest taka
wspaniała i mamy troje cudownych dzieci. Nie chciałbym przechodzić tego co
Staszek i Jola. Bardzo im współczuje całej tej sytuacji. Mam nadzieję ,że
wszystko im się ułoży.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz