wtorek, 21 kwietnia 2015

Barwy pawia

nową We wtorek moja Kasia wyjechała do sanatorium. Na ten wyjazd czekała od lat. Miała nadzieję na beztroski wypoczynek („z dala od ciebie” – jak czasem żartowała) no i może na jakąś poprawę stanu swojego kręgosłupa. W kurorcie, gdzie się udała, miała w pakiecie mnóstwo zabiegów leczniczych.
Jako „słomiany wdowiec” nie miałem w planach wykorzystywać jej nieobecności. Jednak na propozycję kumpla Jarka (obejrzenie w jego towarzystwie gali boksu plus nasze ulubione piwko) przystałem z radością.
Transmisja przeciągnęła się do północy; wracałem nocnym. W autobusie było dość dużo ludzi, niedaleko mnie jakiś śmierdzący wódką osobnik śpiewał… śpiewał tak:
„Basia, Basia, Basia, Basia… Baaasia, Baaasia, Ba-sia, Ba-sia… I tak dalej… Byłem odwrócony do niego plecami, gdy pojazd gwałtownie zahamował przed przystankiem. Śpiewak najpierw czknął dziwnie a potem… zwymiotował na moją kurtkę! Zamarłem, otworzyły się drzwi, wokalista beknął rozpaczliwie, z trudem wysiadł i kontynuował wypróżnianie „tą stroną” do przystankowego kosza na śmieci.
– Z dwojga złego lepiej tą stroną… – zaczął jakiś dowcipniś, ale gdy na mnie spojrzał, zrezygnował z konwersacji.
Przez następne trzy dni próbowałem doprać kurtkę i usunąć ślady tego niefortunnego zdarzenia. Bez większych rezultatów. Kurtka wciąż nosiła ślady posiłku „basisty”, jak go nazywałem w myślach. Różnokolorowe plamy; „pawie”, jak je określił kumpel, któremu o tym opowiedziałem. Zaproponował mi pralnię chemiczną Perfect Clean. Powiedział, że rozwiązała już kiedyś jego problem, dosyć podobny…
– W czyszczeniu odzieży tekstylnej to moim zdaniem najlepsza firma – powiedział.
Rada okazała się dobra. Nie tylko zniknęły plamy, ale kurtka (dzięki dodatkowym usługom, których nazw niestety nie pamiętam) nabrała nowego wyglądu.
Gdy wróciła Kasia, sądziła, że kupiłem kurtkę. Długo nie chciała uwierzyć, przekonał ją ostatecznie rachunek z pralni. Choć i tak była zaskoczona umiarkowaną ceną tej restauracji… Gdyby jeszcze wiedziała o „basiście”…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz