środa, 22 kwietnia 2015
Niespodzianka
Kiedy byłem mały, zawsze marzyłem, aby mieć w domu jakieś zwierzątko, najlepiej psa.
Niestety rodzice za żadne skarby nie chcieli się na to zgodzić.
Mama uważała, że jestem za mały, aby podjąć się opieki nad psem.
Tłumaczyła mi, że potrzebuje on częstych spacerów, brudzi w domu, zostawia wszędzie sporo sierści, przez to wymaga intensywnego sprzątania.
Poza tym tata często choruje, jest uczulony na psią sierść.
Pogodziłem się z tym, że nigdy nie będę miał swego czworonożnego przyjaciela.
Pewnego dnia, miałem wtedy dziesięć lat, mama przyniosła do domu małego kotka.
Mówiła, że błąkał się samotny na ulicy i postanowiła go przygarnąć, przynajmniej do czasu, aż ktoś go nie będzie szukał.
W końcu Puszek, bo tak go nazwałem został z nami na dłużej.
Niestety już pierwszego dnia nie dawał o sobie zapomnieć.
Skakał po parapecie, strącił dwa kwiaty, podarł pazurkami firanę i zamiast załatwić swoje potrzeby do kuwety, nabrudził na nowiutką pościel.
Mama była trochę zła, ale z rozmowy rodziców, którą usłyszałem wynikało, że udali się z tą pościelą do pralni chemicznej Perfect Clean.
Powiedziano im, że świadczone są takie usługi jak między innymi pranie pościeli.
Słyszałem też o czyszczeniu wyrobów tekstylnych, ale wtedy nie rozumiałem o co chodzi.
W każdym razie po kilku dniach rodzice odebrali pościel wyglądającą jak nowa, nie było na niej śladów Puszkowych wybryków.
Pralnia istnieje i rozwija się do tej pory i czasami korzystam z jej usług.
Następnie zabraliśmy kota do weterynarza na kontrolne badania.
Na szczęście okazało się, że to okaz zdrowia.
Niestety Puszek nie był moim wymarzonym psem, tylko kotem, ale mimo to przywiązałem się do niego bardzo, on do mnie również.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz