Tego dnia wybraliśmy się na przedświąteczne zakupy.
Oczywiście naszą starą „bryką” – wysłużonym Audi 80. To prawie zabytek, ale jak
na złość nie chce się popsuć na dobre. Pewnie to skutek regularnych przeglądów,
starannej konserwacji, no i ostrożnej jazdy mojej żony – bo to ona zwykle
prowadzi.
W markecie spędziliśmy kilka godzin. Po zakończeniu zakupów,
z wypełnionym po brzegi wózkiem, udaliśmy się w kierunku parkingu. Nagle
Aniulka dostrzegła jakiś szyld w galerii handlowej i zatrzymała się jak wryta.
– To tutaj była... – wyszeptała.
Okazało się, że koleżanka z pracy opowiadała o swoich
kłopotach z zamszową kurtką, jej ulubioną. Dała ją do przefarbowania w firmie
Perfect Clean i była bardzo zadowolona z wykonania tej usługi. Tak się składa,
że żona również ma podobny problem ze swoim nieco spłowiałym kożuszkiem i
potrzebuje usługi renowacji odzieży skórzanej.
Ruszyła naprzód, chciałem jej towarzyszyć, ale z wózkiem
było to mało praktyczne. Usiadłem więc aby go popilnować i poczekać aż wróci
Aniulka. Wróciła, ale tylko na moment… Pogrzebała w zakupach w wózku, coś
zabrała, bąknęła, że zaraz wróci i poleciała z powrotem. Po dziesięciu minutach
wróciła, tym razem na dobre. Była bez kożuszka, za to niosła jakąś reklamówkę.
– Wszystko załatwiłam! Kożuszek przefarbują mi na identyczny
kolor jak kupione przed chwilą rękawiczki, zabrałam je na wzór. Na szczęście są
ciemniejsze i da się to zrobić! Jaka miła obsługa, no i ceny powiem ci,
kochanie, zupełnie przyzwoite…
– Kupiłaś coś jeszcze skarbie? – Zapytałem przyglądając się
reklamówce. – Co tam masz?
– Tylko taki fajny, przepuszczający powietrze pokrowiec, i –
nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego! – wodę zapachową do żelazka…
Zapakowaliśmy „łupy” do kufra naszej „bryki” i wróciliśmy do
domu.
Odebrany kożuszek okazał się rewelacyjny. Gdybym nie
wiedział, że to on, chyba bym go nie poznał… Zachwycona Aniulka zaraz popędziła
na spotkanie ze swoimi „kumpelkami” aby pochwalić się „nowym” kożuszkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz