środa, 29 kwietnia 2015

Misio

Sporo czytam. Lubię chodzić do kina. Czasem odwiedzę jakąś wystawę lub pójdę na spotkanie z ciekawym podróżnikiem czy archeologiem. Bywa, że czuję potrzebę czegoś więcej… Moja najmilsza Marysia zaskoczyła mnie jednak, proponując mi pójście na… balet!
Dotychczas oglądałem go co najwyżej w telewizji, kilka razy. Zresztą, rzadko gościł na komercyjnych kanałach. Widocznie ludzie woleli oglądać talk-show ze zidiociałymi celebrytami…
Oczywiście zgodziłem się, nie mogłem wyjść na prostaka. Umówiliśmy się przed operą o siedemnastej. Szykowałem się od rana. Włożyłem mój najlepszy garnitur. Spodnie były mocno przyciasne w pasie, musiałem przytyć. „Ach ta siedząca praca” – pomyślałem smętnie, choć w głębi duszy wiedziałem, że to nie ona, lecz piwko i goloneczki… Włożyłem buty, zamiast uklęknąć, żeby je zawiązać, zrobiłem głęboki przysiad. Trrrrach!!...
Usiadłem na podłodze; nie bardzo rozumiejąc co się dzieje, rękawem marynarki zawadziłem o talerz ze śniadaniem. Kanapki z dżemem jagodowym udekorowały mój garnitur!
Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z rozmiarów katastrofy. Pęknięte na tyłku spodnie i zaplamiona marynarka wyeliminowały mój jedyny strój wizytowy; inne były za ciasne. Do opery w dżinsach nie pójdę. Odwołać spotkanie? Niemożliwe! Mniejsza o bilety, ale… Będą tam jej rodzice, mieliśmy się poznać!… Koszmar!
Zerknąłem przez okno, gdzie naprzeciwko widniała witryna pralni chemicznej Perfect Clean. Może nie wszystko stracone. Mam jeszcze osiem godzin!
Przebrałem się błyskawicznie i poleciałem do pralni. Znajomi twierdzili, że świetnie czyści odzież tekstylną, pierze… i że znajdę tam krawca! Wszystko to okazało się prawdą.
Pracownicy byli fachowcami i podeszli ze zrozumieniem do moich oczekiwań. Garnitur otrzymałem doskonale wyczyszczony, bez śladu plam. Spodnie nie tylko zszyte, ale i poszerzone tak, że nie musiałem już obawiać się powtórki dzisiejszego kataklizmu.
Reszta dnia upłynęła jak w bajce. Marysia przywitała mnie jak zwykle „Cześć Misiu!”, jej starzy okazali się o wiele mniej sztywni niż się spodziewałem. Balet też był interesujący. Wspaniale wspominam ten wieczór!...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz