Sporo czytam. Lubię chodzić do kina. Czasem odwiedzę jakąś
wystawę lub pójdę na spotkanie z ciekawym podróżnikiem czy archeologiem. Bywa,
że czuję potrzebę czegoś więcej… Moja najmilsza Marysia zaskoczyła mnie jednak,
proponując mi pójście na… balet!
Dotychczas oglądałem go co najwyżej w telewizji, kilka razy.
Zresztą, rzadko gościł na komercyjnych kanałach. Widocznie ludzie woleli
oglądać talk-show ze zidiociałymi celebrytami…
Oczywiście zgodziłem się, nie mogłem wyjść na prostaka.
Umówiliśmy się przed operą o siedemnastej. Szykowałem się od rana. Włożyłem mój
najlepszy garnitur. Spodnie były mocno przyciasne w pasie, musiałem przytyć.
„Ach ta siedząca praca” – pomyślałem smętnie, choć w głębi duszy wiedziałem, że
to nie ona, lecz piwko i goloneczki… Włożyłem buty, zamiast uklęknąć, żeby je
zawiązać, zrobiłem głęboki przysiad. Trrrrach!!...
Usiadłem na podłodze; nie bardzo rozumiejąc co się dzieje,
rękawem marynarki zawadziłem o talerz ze śniadaniem. Kanapki z dżemem jagodowym
udekorowały mój garnitur!
Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z rozmiarów
katastrofy. Pęknięte na tyłku spodnie i zaplamiona marynarka wyeliminowały mój
jedyny strój wizytowy; inne były za ciasne. Do opery w dżinsach nie pójdę.
Odwołać spotkanie? Niemożliwe! Mniejsza o bilety, ale… Będą tam jej rodzice,
mieliśmy się poznać!… Koszmar!
Zerknąłem przez okno, gdzie naprzeciwko widniała witryna
pralni chemicznej Perfect Clean. Może nie wszystko stracone. Mam jeszcze osiem
godzin!
Przebrałem się błyskawicznie i poleciałem do pralni. Znajomi
twierdzili, że świetnie czyści odzież tekstylną, pierze… i że znajdę tam
krawca! Wszystko to okazało się prawdą.
Pracownicy byli fachowcami i podeszli ze zrozumieniem do
moich oczekiwań. Garnitur otrzymałem doskonale wyczyszczony, bez śladu plam.
Spodnie nie tylko zszyte, ale i poszerzone tak, że nie musiałem już obawiać się
powtórki dzisiejszego kataklizmu.
Reszta dnia upłynęła jak w bajce. Marysia przywitała mnie
jak zwykle „Cześć Misiu!”, jej starzy okazali się o wiele mniej sztywni niż się
spodziewałem. Balet też był interesujący. Wspaniale wspominam ten wieczór!...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz