środa, 22 kwietnia 2015

Dywanik

Gdy byłem jeszcze małym chłopcem niemal co roku przynajmniej miesiąc wakacji spędzałem u dziadków. Na ścianie przy łóżku wisiał przymocowany do niej… dywan. Dzisiaj wiem, że taki „dywanik” nazywa się kilim, ale wtedy nie obchodziło mnie to. Przedstawiał jakąś bajkową scenę z wróżką, czarownicą i dwojgiem małych dzieci. Gdy nie mogłem zasnąć wpatrywałem się w niego i nigdy mi się to nie znudziło, mimo, że na dywaniku pozornie nic się nie działo. Dziecięca wyobraźnia pracowała, to wystarczało do zabawy.
Niedawno zmarła ciocia mojej żony, Krysia. Byliśmy jej najbliższą rodziną, nam więc przypadło w udziale zająć się porządkami po jej śmierci. W jednej z szaf znalazłem coś, co przypomniało mi dzieciństwo. Zwinięty w rulon, z zaczepami… Nie, to nie był ten kilim, który pamiętałem… Ale także bardzo mi się podobał.
Przedstawiał kwitnący ogród z ławeczką. Siedział na niej staruszek z laską, uśmiechał się i pobłażliwie patrzył na bawiące się u jego stóp dzieci. Piękny, ale…
– Chyba nie chcesz tego zatrzymać?! – Moja Basia aż poczerwieniała. – Jest brudny, stary i sam powąchaj… śmierdzi!
– To pewnie jakiś środek na mole. Za to nie ma ani jednej dziury. Myślę, że da się wyczyścić. A że jest stary… no cóż? Ale jaki piękny! – Opowiedziałem żonie o moich wakacyjnych wspomnieniach. Udobruchała się nieco, reszty postanowiłem dokonać czynem.
Wiedziałem, że znajdująca się w pobliżu pralnia chemiczna Perfect Clean zajmuje się czyszczeniem dywanów, a poza tym nie boi się trudnych wyzwań.
Przy odbiorze zaskoczony byłem zmianą wyglądu dywanika. Nie wierzyłem własnym oczom. Zrobił się o wiele jaśniejszy, z jakiegoś „uklepanego” stał się puszysty… Spojrzałem zdumiony na pracownika. Uśmiechnął się do mnie i powiedział:
– Nie pan pierwszy się dziwi! Mamy doskonałe, bardzo nowoczesne środki i doświadczonych pracowników.
Podziękowałem i poszedłem do domu. Dywanik oczywiście pozostał. Żona oświadczyła, że jest piękny, ładnie pachnie i …odmłodniał!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz