piątek, 24 kwietnia 2015

Krochmal cioci

Ciocia Andzia mieszkała z nami przez wiele lat. Chociaż miała własne mieszkanie, większość czasu spędzała z naszą rodziną. Tak naprawdę była ciocią naszego taty, czyli naszą cioteczną babcią, czy jakoś tak. Ale zwyczajowo mówiliśmy do niej „ciociu”.
Bardzo dbała zarówno o kuchnię, jak i o resztę gospodarstwa domowego. Co tydzień zmieniała pościel, sama robiła „krochmal” z mąki ziemniaczanej. Wykrochmalona na sztywno i uprasowana za pomocą zabytkowej, radzieckiej jeszcze „Kalinki” zmiana pościeli tchnęła świeżością i wnosiła w nasze domostwo zapach i świąteczny nastrój praktycznie co tydzień.
Kiedy umarła skończyła się pewna epoka. Niedawno minęła piąta rocznica jej śmierci i moja Gabi chciała to jakoś upamiętnić. Zaproponowała powrót do starych zwyczajów.
– Moglibyśmy zmieniać pościel co tydzień, było to fajne, może teraz mało kto to robi, ale powiedzmy przez najbliższy miesiąc będzie nam ją to przypominało… – zaczęła, ale nie musiała nikogo namawiać. Nasze dzieciaki były zdecydowanie „za”! Ja także… Zwłaszcza, że mieliśmy skorzystać z usług pralni.
Pralnia Perfect Clean spełniała dotychczas nasze oczekiwania. Oferowała pranie pościeli i wiele innych usług. Można było tam na przykład skrócić spodnie, wyczyścić skórzaną kurtkę i kupić np. rolki do odpylania odzieży, oraz… krochmal w sprayu!
W piątkowy wieczór Gabi odebrała z pralni naszą pościel i nawet jej nie oglądając przystąpiła do Andziowego rytuału. Z pewnymi modyfikacjami. Spryskiwała krochmalem pościel i prasowała ją „Kalinką”. Wyszło rewelacyjnie, zupełnie jak u Andzi. Pościel była świeża, pachnąca, co tu dużo gadać, świąteczna…
Być może pościel odebrana z Perfect Clean miała podobne cechy, ale nigdy nie dane mi było tego sprawdzić. Jest super, chociaż trochę mnie martwi, co będzie, gdy „Kalinka” się zepsuje?...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz