czwartek, 30 kwietnia 2015

Świadek koronny

klasie Mietek był moim najlepszym kolegą od zawsze. W podstawówce siedzieliśmy w jednej ławce, w liceum ściągaliśmy od siebie nawzajem, pobiliśmy się nawet o najładniejszą w Ewę… Potem drogi nasze rozeszły się, ale zawsze utrzymywaliśmy bliskie i bardzo regularne kontakty. Zresztą kumpel mieszkał niedaleko.
W piątek wieczorem spotkaliśmy się w „Felusiu” na naszym ulubionym karaoke. Oczywiście oprócz śpiewu postanowiliśmy wypić po kufelku. W pewnej chwili Mietkowi zebrało się na wyznania.
– Wiesz stary… – zaczął jakoś niepewnie i urwał. Odetchnął głęboko i wykrztusił: – Żenię się…
W pierwszej chwili nieco mnie zatkało, ale potem uświadomiłem sobie, że nie powinno być to dla mnie zaskoczeniem. Miał dziewczynę od prawie roku. Oprócz tego, że się zakochał, niewiele o niej mówił i, co dziwne, dotąd mnie z nią nie poznał.
– To… to Ewa! – Mietek spojrzał na mnie jakby z jakąś obawą, ja nic nie rozumiałem – No wiesz Ewka Rydz z ogólniaka!
Teraz zrozumiałem. To była ta dziewczyna, o którą się pobiliśmy w liceum. Może kumpel spodziewał się po mnie jakiś resentymentów… Roześmiałem się cicho i mocno uścisnąłem mu dłoń.
– Gratuluję stary! – Po latach, hi hi, wybrała ciebie… – Kolega rozluźnił się widocznie i kontynuował swoje zwierzenia. Opowiedział mi o ich wspólnych planach i… poprosił mnie na świadka!
Mietek nie miał bliskiej rodziny; nie mogłem mu odmówić. W domu pełen wątpliwości obejrzałem mój wysłużony garnitur. Udałem się do pralni chemicznej Perfect Clean, która mieściła się nieopodal.
Pracownik oprócz czyszczenia odzieży zaproponował mi usługę Perfect Suit, która miała znacznie „odnowić” wygląd garnituru oraz utrwalić efekt prasowania a nawet zapobiec wchłanianiu brzydkich zapachów. Ponieważ cena była rozsądna, przystałem na tę propozycję.
Rezultat był rewelacyjny – komplet jak nowy!
Na weselu miałem krawat firmy Royal w małe korony i zostałem obwołany „świadkiem koronnym”. Bawiłem się świetnie, marynarki nie zdjąłem aż do końca!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz