klasie Mietek był moim najlepszym kolegą od zawsze. W
podstawówce siedzieliśmy w jednej ławce, w liceum ściągaliśmy od siebie
nawzajem, pobiliśmy się nawet o najładniejszą w Ewę… Potem drogi nasze rozeszły
się, ale zawsze utrzymywaliśmy bliskie i bardzo regularne kontakty. Zresztą
kumpel mieszkał niedaleko.
W piątek wieczorem spotkaliśmy się w „Felusiu” na naszym
ulubionym karaoke. Oczywiście oprócz śpiewu postanowiliśmy wypić po kufelku. W
pewnej chwili Mietkowi zebrało się na wyznania.
– Wiesz stary… – zaczął jakoś niepewnie i urwał. Odetchnął
głęboko i wykrztusił: – Żenię się…
W pierwszej chwili nieco mnie zatkało, ale potem
uświadomiłem sobie, że nie powinno być to dla mnie zaskoczeniem. Miał
dziewczynę od prawie roku. Oprócz tego, że się zakochał, niewiele o niej mówił
i, co dziwne, dotąd mnie z nią nie poznał.
– To… to Ewa! – Mietek spojrzał na mnie jakby z jakąś obawą,
ja nic nie rozumiałem – No wiesz Ewka Rydz z ogólniaka!
Teraz zrozumiałem. To była ta dziewczyna, o którą się
pobiliśmy w liceum. Może kumpel spodziewał się po mnie jakiś resentymentów…
Roześmiałem się cicho i mocno uścisnąłem mu dłoń.
– Gratuluję stary! – Po latach, hi hi, wybrała ciebie… –
Kolega rozluźnił się widocznie i kontynuował swoje zwierzenia. Opowiedział mi o
ich wspólnych planach i… poprosił mnie na świadka!
Mietek nie miał bliskiej rodziny; nie mogłem mu odmówić. W
domu pełen wątpliwości obejrzałem mój wysłużony garnitur. Udałem się do pralni
chemicznej Perfect Clean, która mieściła się nieopodal.
Pracownik oprócz czyszczenia odzieży zaproponował mi usługę
Perfect Suit, która miała znacznie „odnowić” wygląd garnituru oraz utrwalić
efekt prasowania a nawet zapobiec wchłanianiu brzydkich zapachów. Ponieważ cena
była rozsądna, przystałem na tę propozycję.
Rezultat był rewelacyjny – komplet jak nowy!
Na weselu miałem krawat firmy Royal w małe korony i zostałem
obwołany „świadkiem koronnym”. Bawiłem się świetnie, marynarki nie zdjąłem aż
do końca!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz