środa, 17 czerwca 2015
Bałagan po imprezie
Do dziś uśmiech gości na mojej twarzy, kiedy sobie wspominam dwudzieste urodziny mojego kolegi Darka.
Jego rodzice wyjechali na kilka dni, zostawiając mu wolne mieszkanie, aby mógł swobodnie zaprosić swych znajomych.
Przyszedłem ja oraz kilku innych kumpli i koleżanek.
Każdy przyniósł coś do jedzenia i picia.
Zabawa trwała w najlepsze aż do późnej nocy.
Następnego dnia obudziłem się z lekkim bólem głowy, a raczej obudziła mnie uparcie dzwoniąca komórka.
To dzwonił solenizant prosząc, abym natychmiast przyszedł i pomógł mu posprzątać po imprezie.
Spodziewałem się, że szybko się z tym uwiniemy, jednak gdy wszedłem do jego domu złapałem się za głowę.
W kuchni sterta brudnych naczyń, na dywanie rozlany sok, stół pokryty resztkami jedzenia.
Chcąc nie chcąc zabraliśmy się do roboty.
Między czasie zadzwoniła mama Darka, oświadczając mu, że wracają wieczorem.
Ogarnęło nas przerażenie, że nie zdążymy usunąć śladów wczorajszego bałaganu, więc wezwaliśmy na pomoc jeszcze dwie koleżanki.
Po kilku godzinach dom lśnił czystością.
Chociaż przyznaję, że nienawidzę sprzątać i miałem dość tego mycia, odkurzania, prania itd. Itp.
Potem przeprosiłem Kaśkę za to moje wcześniejsze wyśmiewanie się z niej, że się naoglądała perfekcyjnej pani domu i chodzi ze ścierkami, lub odkurzaczem i ciągle sprząta.
Tak naprawdę to ona zrobiła sama niemal cały ten porządek.
Przyniosła nawet jakieś środki czystości.
Zaimponowała mi tym bardzo.
Pomyślałem sobie wtedy, że byłaby idealną żoną i świetną gospodynią domową.
Wieczorem rodzice Darka chwalili nas za ten wzorowy porządek, jaki zostawiliśmy po imprezie.
Natomiast on chcąc się odwdzięczyć za pomoc, zaprosił nas w przyszły weekend do orientalnej restauracji na piwo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz