W ostatni piątek późno wyszedłem z pracy. Szef na koniec
miesiąca zwołał zebranie, na którym omawialiśmy przepracowane już półrocze. Dlatego
tego dnia zmuszony byłem zrobić szybki obiad.
Wracając do domu myślałem nad tym, co jest w lodówce, ale
nic ciekawego nie miałem na szybkie danie.
Po zastanowieniu, w sklepie obok mojego domu, kupiłem
kapustę kiszoną i rybę.
W mieszkaniu od razu zabrałem się do przygotowania, nawet
nie przebrałem się. Obrałem ziemniaki oraz zrobiłem surówkę i zacząłem smażyć
rybę. Po włożeniu jej na gorący tłuszcz zaczęło tak pryskać, że musiałem
zmniejszyć gaz pod palnikiem. No tak, nie poczekałem aby ryba dobrze rozmarzła i
teraz takie są tego skutki!
Gdy już spożyłem posiłek, zadowolony i syty podszedłem do
lustra, które znajdowało się na korytarzu. Zamarłem widząc w nim tak brudną
osobę.
– O mój Boże! Co ja zrobiłem, to moje najlepsze ubranie! –
pomyślałem. Kuchnia wyglądała nie lepiej ode mnie…
Po namyśle zadzwoniłem do mojej dziewczyny i powiedziałem co
mi się przydarzyło. Ola zaproponowała, że do mnie wpadnie i pomoże mi w
sprzątaniu. Zapewniła mnie, że razem poradzimy sobie z takim problemem.
Po zakończeniu rozmowy przebrałem się w czyste ubranie i wstawiłem
pranie moich zatłuszczonych ciuchów. Gdy Ola przyjechała, od razu zabraliśmy
się za sprzątanie kuchni, która wyglądała jak po zabawie małych dzieci.
Najbardziej w pomieszczeniu ubrudzona była kuchenka gazowa i
podłoga, utłuszczone były też meble kuchenne, widocznie musiałem dotykać ich
tłustymi rękoma. Ola zabrała się za szorowanie kuchenki gazowej i mycie płytek
na ścianach. Ja wziąłem się za czyszczenie mebli. Gdy przyszło do mycia
podłogi, uświadomiłem sobie, że nie mam do tego właściwego płynu. Przeprosiłem
dziewczynę i szybko poszedłem kupić odpowiedni środek. Jak wróciłem to Ola skończyła
już robić swoją pracę. Sprzątanie zajęło nam trzy godziny, tak brudnej kuchni
nie miałem jeszcze nigdy w życiu.
Po zakończeniu prac zaprosiłem Olę na lody…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz