piątek, 5 czerwca 2015

Obiad

W ostatni piątek późno wyszedłem z pracy. Szef na koniec miesiąca zwołał zebranie, na którym omawialiśmy przepracowane już półrocze. Dlatego tego dnia zmuszony byłem zrobić szybki obiad.
Wracając do domu myślałem nad tym, co jest w lodówce, ale nic ciekawego nie miałem na szybkie danie.
Po zastanowieniu, w sklepie obok mojego domu, kupiłem kapustę kiszoną i rybę.
W mieszkaniu od razu zabrałem się do przygotowania, nawet nie przebrałem się. Obrałem ziemniaki oraz zrobiłem surówkę i zacząłem smażyć rybę. Po włożeniu jej na gorący tłuszcz zaczęło tak pryskać, że musiałem zmniejszyć gaz pod palnikiem. No tak, nie poczekałem aby ryba dobrze rozmarzła i teraz takie są tego skutki!
Gdy już spożyłem posiłek, zadowolony i syty podszedłem do lustra, które znajdowało się na korytarzu. Zamarłem widząc w nim tak brudną osobę.
– O mój Boże! Co ja zrobiłem, to moje najlepsze ubranie! – pomyślałem. Kuchnia wyglądała nie lepiej ode mnie…
Po namyśle zadzwoniłem do mojej dziewczyny i powiedziałem co mi się przydarzyło. Ola zaproponowała, że do mnie wpadnie i pomoże mi w sprzątaniu. Zapewniła mnie, że razem poradzimy sobie z takim problemem.
Po zakończeniu rozmowy przebrałem się w czyste ubranie i wstawiłem pranie moich zatłuszczonych ciuchów. Gdy Ola przyjechała, od razu zabraliśmy się za sprzątanie kuchni, która wyglądała jak po zabawie małych dzieci.
Najbardziej w pomieszczeniu ubrudzona była kuchenka gazowa i podłoga, utłuszczone były też meble kuchenne, widocznie musiałem dotykać ich tłustymi rękoma. Ola zabrała się za szorowanie kuchenki gazowej i mycie płytek na ścianach. Ja wziąłem się za czyszczenie mebli. Gdy przyszło do mycia podłogi, uświadomiłem sobie, że nie mam do tego właściwego płynu. Przeprosiłem dziewczynę i szybko poszedłem kupić odpowiedni środek. Jak wróciłem to Ola skończyła już robić swoją pracę. Sprzątanie zajęło nam trzy godziny, tak brudnej kuchni nie miałem jeszcze nigdy w życiu.

Po zakończeniu prac zaprosiłem Olę na lody…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz