wtorek, 23 czerwca 2015
Wizyta
Poznałem bardzo miłą dziewczynę. Na imię ma Julia. Często ze sobą rozmawiamy przez telefon lub skaypa. Mieszka ona około 400 km od mojej miejscowości. Postanowiłem ją zaprosić do siebie. Mam własne dwu pokojowe mieszkanie. Julia zgodziła się, choć miała pewne wątpliwości. Za dwa dni będę miał gościa, w związku z tym wziąłem się za porządki i przygotowania. Dywany poodkurzałem, podłogi pomyłem ,jeszcze tylko kurze i fajrant. Mieszkanie wygląda schludnie, jestem z siebie zadowolony. Jutro zrobię zakupy i przyrządzę coś pysznego. Dzisiaj sobota dzień w którym poznam osobiście Julie, około 17 wyjadę po nią na dworzec. Czas biegnie szybko, leci godzina za godziną, minuta za minutą. W końcu zbliża się 16 ,zaczynam pomału szykować się do wyjścia .Dworzec jest blisko także idę spokojnym krokiem .W drodze próbuję zaplanować dwu dniowy pobyt koleżanki. Z zamyślenia wyrywa mnie gwizd hamującego pociągu. Patrzę raz w jedną stronę raz w drugą aż w końcu dostrzegam śliczną dziewczynę z psem i białą laską. Podszedłem ,przedstawiłem się a potem czas się dla mnie zatrzymał. Okazało się iż mamy wspólnych znajomych i podobne zainteresowania . Pies Dino to labrador Julii przewodnik, jest świetny tylko jedno ale…..sierść .Jest jej wszędzie pełno. Będę miał co robić, ale tym będę się martwił później. Dwa dni to nie wiele ,ale jest szansa że spotkamy się jeszcze nie raz. Dobrze nam się rozmawia ,wydaje mi się że coś zaiskrzyło między nami, czas pokaże co będzie dalej .Nadeszła pora powrotu . Zgodnie z umową odprowadziłem Julkę na dworzec ,wsadziłem do pociągu i czekałem aż pociąg ruszy. W domu czeka mnie ciężka praca ,bałagan ,tyle sierści wszędzie. Wziąłem się za odkurzanie ,potem mycie podłóg .Jeszcze zostały mi naczynia do umycia i pachnącą pianką meble poprzecierać. W końcu jest czyściutko. Mogę znowu przyjąć Julię i Dina.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz