Od kiedy przerobiono nasz śmietnik na „altanę śmietnikową”,
zamontowano elektroniczny zamek otwierany przez kartę z chipem – ilość osób
próbujących „dobrać się” do naszych śmieci drastycznie zmalała. Akurat moja
rodzina nie jest szczególnie źle usposobiona do ludzi próbujących pozyskać
jakieś surowce wtórne, bezdomnych czy bezrobotnych, w ten sposób próbujących
zaspokoić swoje elementarne potrzeby. Dla alkoholika taką elementarną potrzebą
jest przymus napicia się… Lepiej, żeby zbierał puszki, złom metali kolorowych
lub butelki, niż kradł. Zastanawiałem się czasem, czy wyciąganie czegoś ze
śmietnika jest legalne, czy jest to kradzież?
W pobliżu jest stary, opuszczony dom; w tej chwili mieszka w
nim dwóch bezdomnych. Przychodzą do nas po wsparcie. Nigdy nie chcieli
pieniędzy, zawsze przychodzili trzeźwi. Cieszą się z tego, co im dajemy: z
kawałka chleba, puszki konserw czy paczki makaronu. Nie sprawiają kłopotów.
Ostatnio moja Basia postanowiła, że musimy wreszcie
uprzątnąć naszą piwnicę. Przez lata nagromadziło się tam wiele starych gratów,
rupieci, co tu ukrywać – po prostu śmieci… Pomyślałem, że przy okazji możemy
pomóc naszym znajomym.
Gdy następnego dnia jeden z nich – Janek – zadzwonił domofonem,
poprosiłem, żeby wszedł na górę, bo mamy dla niego pewną propozycję…
Zaproponowaliśmy, że za uprzątnięcie pomieszczenia damy im
50 złotych. Pan Janek zgodził się od razu i podziękował. Następnego dnia od
rana zabrali się do pracy. Po trzech godzinach piwnica była pusta. Zapłaciłem
im umówioną sumę, ale…
– Widzi pan… Szczerze mówiąc znaleźliśmy kilka książek, za
które spodziewamy się uzyskać znacznie większą sumę…
Nasi znajomi okazali się być ludźmi z wyższym wykształceniem
humanistycznym!
Oczywiście nie tylko te 50 złotych, ale i pieniądze ze
sprzedaży książek były ich. Opowiedzieli swoje historie. Jeden został usunięty
z wybudowanego przez siebie domu przez żonę – prawniczkę… Drugi zbankrutował,
stracił cały majątek ufając sprzedajnemu maklerowi…
Oto cały ten świat. Czasem myślę, że kiedyś było lepiej…
Może to ja się starzeję, a może to świat…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz