czwartek, 9 lipca 2015

Cały ten świat

Od kiedy przerobiono nasz śmietnik na „altanę śmietnikową”, zamontowano elektroniczny zamek otwierany przez kartę z chipem – ilość osób próbujących „dobrać się” do naszych śmieci drastycznie zmalała. Akurat moja rodzina nie jest szczególnie źle usposobiona do ludzi próbujących pozyskać jakieś surowce wtórne, bezdomnych czy bezrobotnych, w ten sposób próbujących zaspokoić swoje elementarne potrzeby. Dla alkoholika taką elementarną potrzebą jest przymus napicia się… Lepiej, żeby zbierał puszki, złom metali kolorowych lub butelki, niż kradł. Zastanawiałem się czasem, czy wyciąganie czegoś ze śmietnika jest legalne, czy jest to kradzież?
W pobliżu jest stary, opuszczony dom; w tej chwili mieszka w nim dwóch bezdomnych. Przychodzą do nas po wsparcie. Nigdy nie chcieli pieniędzy, zawsze przychodzili trzeźwi. Cieszą się z tego, co im dajemy: z kawałka chleba, puszki konserw czy paczki makaronu. Nie sprawiają kłopotów.
Ostatnio moja Basia postanowiła, że musimy wreszcie uprzątnąć naszą piwnicę. Przez lata nagromadziło się tam wiele starych gratów, rupieci, co tu ukrywać – po prostu śmieci… Pomyślałem, że przy okazji możemy pomóc naszym znajomym.
Gdy następnego dnia jeden z nich – Janek – zadzwonił domofonem, poprosiłem, żeby wszedł na górę, bo mamy dla niego pewną propozycję…
Zaproponowaliśmy, że za uprzątnięcie pomieszczenia damy im 50 złotych. Pan Janek zgodził się od razu i podziękował. Następnego dnia od rana zabrali się do pracy. Po trzech godzinach piwnica była pusta. Zapłaciłem im umówioną sumę, ale…
– Widzi pan… Szczerze mówiąc znaleźliśmy kilka książek, za które spodziewamy się uzyskać znacznie większą sumę…
Nasi znajomi okazali się być ludźmi z wyższym wykształceniem humanistycznym!
Oczywiście nie tylko te 50 złotych, ale i pieniądze ze sprzedaży książek były ich. Opowiedzieli swoje historie. Jeden został usunięty z wybudowanego przez siebie domu przez żonę – prawniczkę… Drugi zbankrutował, stracił cały majątek ufając sprzedajnemu maklerowi…
Oto cały ten świat. Czasem myślę, że kiedyś było lepiej… Może to ja się starzeję, a może to świat…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz