W maju moi rodzice kupili domek letniskowy nad jeziorem. Postanowili
go nabyć, ponieważ mój tata przeszedł na emeryturę.
Prawda jednak była inna. Tata zdecydował się na ten krok z powodu
wytycznych lekarza, który oznajmił, że ze względu na serce powinien spędzać dużo
czasu na świeżym powietrzu.
Po zakończeniu roku akademickiego wybrałem się wraz z tatą
do domku, aby dokonać niezbędnych napraw, byśmy mogli spędzać w nim wakacje.
Na działce wznosił się śliczny domek, ale niestety strasznie
zaniedbany. Oprócz domku była też szopa, w której była nieduża łódeczka. Gdy ją
zobaczyłem, od razu przypomniały mi się moje młodzieńcze lata. Na obozach harcerskich,
pływałem taką właśnie łódką. Postanowiłem ją wyremontować, aby można było
pływać po jeziorze. Szopa również wymagała naprawy, by można było w niej przechowywać
łódkę zimową porą.
Wokół domku znajdował się niewielki las, była także mała
zatoczka. Można było tam łowić ryby z pomostu.
Jednym słowem działka niewielka, ale dobrze usytuowana. Blisko
do jeziora i to co najpotrzebniejsze znajdowało się w pobliżu.
Przez cały miesiąc trwały naprawy, ale wreszcie uporaliśmy
się z nimi. Napraw dokonaliśmy, ale teraz czekają nas porządki. Na szczęście w
sierpniu dołączyła do nas mama, która zorganizowała sprzątanie domku i działki.
Nie wiedzieliśmy, że to jeszcze nie koniec naszych prac. Mama
zaprzęgła nas do innych zajęć; myliśmy okna, zmywaliśmy podłogi, a nawet
trzepaliśmy chodniczki… Mimo dużego nakładu pracy zadowoleni byliśmy, że mamy
taki ładny domek.
Wakacje w tym roku były pracowite i udane.
W przyszłości możemy wyjechać zdala od zatłoczonego miasta i
po prostu wypocząć.
Jesienią też dużo czasu spędzamy na działce, rodzice
spacerują po lesie, zbierają grzyby, a tata łowi ryby na wyremontowanej łódce.
Wieczorami śpiewamy przy ognisku…
Ja też w przyszłości będę tam spędzał wolny czas będąc na
emeryturze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz