czwartek, 16 lipca 2015
Mali bałaganiarze
Jestem już po maturze.
Nareszcie są upragnione wakacje i do października mam pełen luz.
Podoba mi się Majka z mojej klasy.
Przez długi czas właściwie w ogóle nie rozmawialiśmy ze sobą.
Nasza bliższa znajomość zaczęła się, gdy mi kiedyś zaproponowała pomoc w matmie.
W końcu zrozumiałem co tak naprawdę do niej czuję.
To już nie jest zwykła znajomość, ani nawet przyjaźń, tylko po prostu miłość.
Kiedy wreszcie skończyły się te nieszczęsne egzaminy, postanowiłem ją zaprosić do siebie i od razu wyznać co czuję.
Zacząłem więc robić gruntowny porządek w mieszkaniu.
Wstyd się przyznać, ale nie lubię sprzątać i rzadko to robię.
Za to wszędzie leżą moje porozrzucane ubrania i inne rzeczy.
Zacząłem więc to wszystko układać w szafie.
Potem przyszła kolej na odkurzanie, mycie podłogi, zmywanie naczyń.
Wyprasowałem nawet koszulę i ją założyłem.
Poczułem się bardzo zmęczony tą pracą.
Przyszła Maja z trojgiem swego młodszego rodzeństwa, siedmioletnim bratem Kacprem oraz czteroletnimi siostrami bliźniaczkami Laurą i Leną.
Przeprosiła mnie, że ich zabrała, ale nikt inny nie mógł z nimi zostać.
Na szczęście dzieci zabrały ze sobą zabawki, więc kazaliśmy się im grzecznie bawić w pokoju i poszliśmy porozmawiać do kuchni.
Rozmawialiśmy tak sobie długo, a ja nie mogłem się zdobyć na odwagę, aby wyznać moje uczucia.
W pewnym momencie wszedłem do pokoju i złapałem się za głowę.
Ujrzałem na stole rozlany sok, na podłodze przyklejoną roztopioną czekoladę, porozrzucane wszędzie klocki i małe autka, kawałki podartych kartek i dzieci z brudnymi rączkami, buźkami i ubraniami.
Natychmiast włożyliśmy maluchy do wanny, wykąpaliśmy je i razem zaczęliśmy sprzątać.
Robota w rękach Mai się wręcz paliła.
Po niedługim czasie pokój lśnił czystością, a Maja mnie przeprosiła za wybryki rodzeństwa i obiecała, że kolejny raz przyjdzie sama.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz