wtorek, 14 lipca 2015

Nieprzewidziany remont

Poniedziałek słoneczny poranek szykuję się właśnie do wyjścia po zakupy. W pewnym momencie słyszę donośny dzwonek. Ktoś dobija się do mnie. Powolnym krokiem idę otworzyć drzwi i spłoszyć intruza. Patrzę a pod drzwiami stoi trzy osobowa ekipa która poniekąd ma robić nową instalację gazową w całym budynku. Nikt mnie nie poinformował o takiej decyzji dlatego stanąłem jak wryty. Wszedłem do domu aby wykonać telefon do administratora. Kierownik potwierdził wszystko, okazało się, iż na piętrze ulatnia się gaz. Ekipa wzięła się za robotę ,kurz rozchodził się po całym budynku, gruzu było wszędzie pełno. Mieszkam na parterze ,sąsiadką moją jest starsza pani którą nie śmiałbym prosić o pomoc w sprzątaniu .Wydaje mi się że wszystko spadnie na moją głowę. Cierpliwie czekam na koniec roboty, a wtedy dopiero będę się martwił. Mija drugi dzień pracy .Korytarz wygląda koszmarnie. Nikt z lokatorów na razie nic nie robi Pociesza mnie fakt iż jutro zakończenie tej roboty. Robotnicy opuszczą nasz budynek a my weźmiemy się za porządki. Następnego dnia wybrałem się do marketu po środki czystości i tańszego mopa. Podekscytowany wracam do domu i co widzę . Na klatce schodowej stoją prawie wszyscy sąsiedzi. Każdy gotowy do pracy. Uśmiechnięty wlałem płyn do wiadra z wodą i zacząłem wycierać korytarz na parterze. Nawet moja starsza sąsiadeczka pomagała w miarę swoich możliwości. Wycierała drzwi wejściowe z kurzu ,tablicę ogłoszeniową .Porządki szły pełną parą. Dobrze gdy jest zgoda w budynku .Nikt nawet tak nie odczuł a efekt jest niesamowity. Zostały tylko wycieraczki do trzepania ,ale i z tym sobie poradzimy. Syn sąsiada młody chłopak wyręczył nas ,wziął trzepaczkę i trzepał jedną za drugą. Robota dobiegła końca wszyscy zadowoleni rozeszli się do swoich mieszkań. W końcu mieszkamy jak ludzie , korytarz czysty, pachnący a co najważniejsze każdy wie że może liczyć na drugiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz