piątek, 17 lipca 2015
Pilnowanie dziecka
Mamy trzyletniego syna Alanka.
Jest on bardzo ruchliwym dzieckiem, wszędzie go pełno, przez kilka minut nie usiedzi na jednym miejscu.
Często wpada na przeróżne pomysły, aby coś zbroić.
Pewnego dnia żona musiała zostać dłużej w pracy.
Opieka nad naszym skarbem należała wtedy do mnie.
Poprosiła mnie jeszcze, abym posprzątał mieszkanie.
W nadchodzącą sobotę spodziewaliśmy się wizyty jej przyjaciółki.
Zostaliśmy więc sami.
Dałem Alankowi jego ulubione samochodziki i poszedłem do kuchni, aby pozmywać naczynia.
Po chwili mu się autka znudziły, bo już chwytał moje ważne dokumenty, więc przyniosłem mu klocki.
One także małego łobuza nie zadowoliły, a ja gorączkowo myślałem czym by go zająć skutecznie, żeby ze spokojem móc posprzątać.
Włączyłem zatem telewizor i odnalazłem bajki dla dzieci.
Zaczął płakać, bo chce inne bajki.
Rysowanie też okazało się nietrafionym pomysłem.
Po chwili wszędzie leżały kawałki podartych kartek.
W końcu maluszek sam mi podsunął pomysł na zabawę we wspólne sprzątanie.
Wziął miotłę i zaczął chodzić z nią po pokoju, zamiatając podłogę.
Spodobało mu się też ścieranie kurzu z mebli, gdzie tylko mógł sięgnąć.
Ku mojemu zaskoczeniu sprzątanie przerodziło się w miłą zabawę, a synek starał się mi pomagać.
Potem siedział sobie grzecznie i mi się przyglądał.
Ja jeszcze zrobiłem pranie, a nawet umyłem okna.
Mój synek natomiast zasnął.
Zaniosłem go więc do łóżeczka i zająłem się przygotowywaniem obiadu.
Powiem nieskromnie, że sam się dziwiłem, że udało nam się doprowadzić mieszkanie do tak idealnego porządku.
Żona była pod ogromnym wrażeniem, gdy to zobaczyła.
Nie mogła też uwierzyć. Że synek też pomagał.
Żartowała sobie, że od tej pory sprzątanie to domena mężczyzn.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz