piątek, 17 lipca 2015

Porządki u dziadka

Na urlop pojechaliśmy do ojca mojej Halinki. Teść zapraszał nas już wielokrotnie, zawsze jednak zdarzało się coś, co psuło nasze plany. Doszło do tego, że przez pół roku nie odwiedziliśmy ulubionego dziadka naszych dziewczynek. Samotny wdowiec uwielbiał nasze pociechy a one odpłacały mu tym samym.
Dzieci miały tu pełną swobodę. Duży, prawie dwuhektarowy teren był ogrodzony. Znajdował się tu spory staw, niewielki sad owocowy i kilka zabudowań gospodarskich. Sam dom był bardzo duży. Parterowy ale z ogromnym strychem i przybudówkami, w razie potrzeby mógłby ugościć kilkadziesiąt osób. Miał kształt litery „L” a jego dłuższy bok dziadek nazywał „skrzydłem”. „Skrzydło” było nieużywane, drzwi pozamykane od śmierci babci. Wdowiec twierdził, że nie jest w stanie sam sprzątać całego domu. Nie było tam nic tajemniczego, kilka razy oprowadzał nas po „skrzydle”. Bałagan, pajęczyny, dużo kurzu.
– Przynajmniej wiecie, że nie pędzę tu bimbru… – dowcipkował pod nosem. Był abstynentem.
Teść był starym człowiekiem, miał prawie dziewięćdziesiątkę; był w znakomitej formie. Ożenił się po pięćdziesiątce z o wiele młodszą kobietą. Teściowa zawsze twierdziła, że nigdy tego nie żałowała. Ja sam często żartem mówiłem do niego nie „tato” ale „dziadku” – wiedziałem, że to lubi.
Tym razem Halinka uparła się i postanowiła posprzątać przynajmniej jeden pokój „skrzydła” i umieścić tam Olę i Alę.
– Okna na wschodzie może skłonią je do krótszego wylegiwania się. Poza tym chciałabym, aby spały w osobnym pomieszczeniu. – Słowom tym, przez lekkomyślność, nie poświęciłem należytej uwagi…
No cóż, sprzątanie zaniedbanych, a raczej zapuszczonych pomieszczeń, trwało cały dzień, o dziwo dzieci pomagały nam ochoczo. Pucowały, szorowały, wyrzucały śmiecie. Oczekiwana „separacja” była widocznie fajną niespodzianką...

Nie wdając się w szczegóły pobyt u dziadka okazał się jeszcze bardziej atrakcyjny niż zwykle. Nasze bliźniaczki przygarnęły jakiegoś szczeniaka, my udawaliśmy, że o niczym nie wiemy… Dziadek obiecał, że się nim zaopiekuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz