Na urlop pojechaliśmy do ojca mojej Halinki. Teść zapraszał
nas już wielokrotnie, zawsze jednak zdarzało się coś, co psuło nasze plany.
Doszło do tego, że przez pół roku nie odwiedziliśmy ulubionego dziadka naszych
dziewczynek. Samotny wdowiec uwielbiał nasze pociechy a one odpłacały mu tym
samym.
Dzieci miały tu pełną swobodę. Duży, prawie dwuhektarowy
teren był ogrodzony. Znajdował się tu spory staw, niewielki sad owocowy i kilka
zabudowań gospodarskich. Sam dom był bardzo duży. Parterowy ale z ogromnym strychem
i przybudówkami, w razie potrzeby mógłby ugościć kilkadziesiąt osób. Miał
kształt litery „L” a jego dłuższy bok dziadek nazywał „skrzydłem”. „Skrzydło”
było nieużywane, drzwi pozamykane od śmierci babci. Wdowiec twierdził, że nie
jest w stanie sam sprzątać całego domu. Nie było tam nic tajemniczego, kilka
razy oprowadzał nas po „skrzydle”. Bałagan, pajęczyny, dużo kurzu.
– Przynajmniej wiecie, że nie pędzę tu bimbru… – dowcipkował
pod nosem. Był abstynentem.
Teść był starym człowiekiem, miał prawie dziewięćdziesiątkę;
był w znakomitej formie. Ożenił się po pięćdziesiątce z o wiele młodszą
kobietą. Teściowa zawsze twierdziła, że nigdy tego nie żałowała. Ja sam często
żartem mówiłem do niego nie „tato” ale „dziadku” – wiedziałem, że to lubi.
Tym razem Halinka uparła się i postanowiła posprzątać
przynajmniej jeden pokój „skrzydła” i umieścić tam Olę i Alę.
– Okna na wschodzie może skłonią je do krótszego wylegiwania
się. Poza tym chciałabym, aby spały w osobnym pomieszczeniu. – Słowom tym,
przez lekkomyślność, nie poświęciłem należytej uwagi…
No cóż, sprzątanie zaniedbanych, a raczej zapuszczonych
pomieszczeń, trwało cały dzień, o dziwo dzieci pomagały nam ochoczo. Pucowały,
szorowały, wyrzucały śmiecie. Oczekiwana „separacja” była widocznie fajną
niespodzianką...
Nie wdając się w szczegóły pobyt u dziadka okazał się
jeszcze bardziej atrakcyjny niż zwykle. Nasze bliźniaczki przygarnęły jakiegoś
szczeniaka, my udawaliśmy, że o niczym nie wiemy… Dziadek obiecał, że się nim
zaopiekuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz