wtorek, 28 lipca 2015

Przyzwoitość

Kilka lat temu byliśmy na wczasach, w sąsiednim domku mieszkała rodzina Barszczyków. Byli to bardzo serdeczni i przyjacielscy ludzie. Grzesiek i Edyta mieli synka Adasia, który szybko zaprzyjaźnił się z naszą Ewunią. Okazało się również, że wszyscy pochodzimy z jednego miasta i mieszkamy zaledwie kilka przecznic od siebie.
Po powrocie z wczasów postanowiliśmy kontynuować znajomość. W pewien upalny weekend państwo Barszczykowie zaprosili nas na swoją działkę, która znajdowała się tuż za miastem. Było wspaniale, grillowaliśmy kiełbaski, dzieciaki szalały w wielkiej wannie, która służyła za magazyn wody dla pompy. Po powrocie z działki, zaproponowali nam jeszcze kolację u siebie w domu. Przy stole panowała wesoła atmosfera, przypominaliśmy sobie pobyt w kurorcie i wiele śmiesznych wydarzeń.
– A pamiętasz, jak Ewka namówiła Adasia, żeby bukiet z kwiatków udekorował liśćmi pokrzywy? A on potem w rewanżu podarował jej dziurawy balonik i nabijał się, że nie ma siły go nadmuchać? Czerwona ze złości próbowała chyba z dziesięć minut… – przypomniał Grzesiek i wszyscy – łącznie z naszymi pociechami – śmialiśmy się do łez.
Mieliśmy nadzieję, że działka naszych nowych przyjaciół umożliwi nam wspólne spotkania na łonie natury. Okazało się jednak, że był to ostatni weekend jej użytkowania. Ma tam powstać nowe osiedle mieszkaniowe. Administracja terenu odmówiła nawet przyjęcia zapłaty za następny rok dzierżawy. Edyta powiedziała, że za tydzień pojadą zabrać wszystkie potrzebne rzeczy, zdemontować pompę, porządnie posprzątać i… koniec!
Trochę zdziwiłem się tym sprzątaniem, skoro domek zapewne rozjedzie buldożer, ale moja Aniulka w lot zrozumiała Edytę. Powiedziała mi na ucho, że inaczej byłoby to „nieprzyzwoite”, jeszcze ktoś pomyśli, że korzystały z niego jakieś brudasy…
Żona pomagała w sprzątaniu, mnie również zapędziła do roboty.
Mimo tej straty nadal spotykamy się na łonie natury. My też mamy działkę. Z powodu znacznego oddalenia od komunikacji miejskiej, do tej pory rzadko korzystaliśmy z tej atrakcji. Jednak Barszczykowie mają samochód…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz