czwartek, 9 lipca 2015
Nowy lokator
Mieszkam z żoną w małym ale bardzo przytulnym mieszkanku. Dbamy aby zawsze był w nim ład i porządek. Pod tym względem jesteśmy zgodni. Życie nasze jest bardzo poukładane, jest w nim miejsce na pracę ,dom i rozrywkę. Pewnego dnia zadzwoniła do nas moja siostra z propozycją ,która nas przeraziła. Chodziło jej o to abyśmy zaopiekowali się przez dziesięć dni jej pupilem ,młodym wilczurkiem Fado. Trudno nam było odmówić ,gdyż Ania nigdy nas o nic nie prosiła. Tak więc klamka zapadła od jutra Fado zamieszka z nami. Noc minęła bardzo szybko. Obudził nas dzwonek . Zaspany otworzyłem drzwi a tam stała Ania z psem . Odsunąłem się przestraszony .Psiak wykorzystał ten moment i wtargnął do pokoju. Machał ogonem w prawo i w lewo a sierść unosiła się w powietrzu. Siostra szybciutko opuściła nasze mieszkanie . Zostaliśmy w trójkę my i Fado. Żona naszykowała psiakowi posłanie ,postawiła miski na wodę i karmę i tak zaczął się nowy dzień. Szybciutko spacerek, następnie w samochód i do pracy. Pies został sam w obcym mieszkaniu. Cały czas myślałem co zastanę w domu po powrocie. Miałem złe przeczucie. Postanowiłem się zwolnić i czym prędzej jechać do domu. To co zobaczyłem po powrocie przerosło moje oczekiwania. Dywan poszarpany, stoliczek przewrócony, kubek po kawie na podłodze, karma rozsypana woda z miski wylana dosłownie szok. Czym prędzej wziąłem się za porządki żeby żona tego nie widziała bo gotowa psa za drzwi wyrzucić. Odkurzyłem całe mieszkanie ,pomyłem podłogi moim ulubionym płynem o zapachu konwalii. Miałem problem z dywanem bo była plama po kawie. Szorowałem wszystkim co było w domu, trochę puściło ale nie całkiem. mam tylko nadzieję że żona nie zauważy. Wszystko wróciło na swoje miejsce. Mogę spokojnie wziąć psa na spacer .Wyjdę na przystanek po żonę , a potem wrócimy w trójkę do domu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz