niedziela, 5 lipca 2015
Świąteczna powódź
Przed tegorocznymi świętami Bożego Narodzenia było mnóstwo pracy, a przede wszystkim sprzątania.
Niełatwo nam było się zabrać za gruntowne porządki, jednak w końcu przyszła na nie kolej.
Wyjęliśmy z szaf wszystkie ubrania i wypraliśmy je.
Odsunęliśmy nawet kilka mebli, aby wyczyścić podłogę pod nimi.
Oprócz tego było jeszcze prasowanie, mycie okien, czyszczenie dywanów, odkurzanie, sprzątanie łazienki itd.
Następnie przyszedł czas na gotowanie.
Po całym domu roznosił się zapach karpia, klusek z makiem,pierogów z kapustą i grzybami oraz barszczu.
Kiedy już uporaliśmy się z tym wszystkim, ubraliśmy choinkę, a następnie zasiedliśmy przy stole.
Odwiedziło nas mnóstwo krewnych i przyjaciół, z którymi śpiewaliśmy kolędy, dzieliliśmy się opłatkiem i zajadaliśmy świąteczne potrawy.
Po wieczerzy poszliśmy do kuchni, aby pozmywać naczynia.
Podczas tego zmywania, nagle zorientowałem się, że spod zlewozmywaka cieknie woda.
Coraz większy strumień zalewał kuchnię i wkradał się już do pokoju.
Żona natychmiast zaczęła ścierać ręcznikami wodę z podłogi. Moim skromnym zdaniem pękł syfon, ale że nie jestem fachowcem od takich spraw postanowiłem wezwać na pomoc sąsiada, który na szczęście jest hydraulikiem, a także moim bardzo dobrym kolegą.
Stwierdził, że przyczyną jest jakaś pęknięta rura.
Pomimo że święta to czas wolny od pracy, postanowił, że spróbuje naprawić tę usterkę.
Ja zaś po kilku dniach kupiłem zmywarkę.
Teraz wystarczy tylko ją włączyć, a naczynia myją się same, a my w tym czasie możemy się zająć czymś zupełnie innym.
Dzięki temu mojemu zakupowi, sprzątanie stało się znacznie łatwiejsze.
Chociaż muszę przyznać najzupełniej szczerze, że nienawidzę sprzątać, ale za to kocham Święta, szczególnie Bożego Narodzenia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz