Postanowiłem w sobotę odwiedzić moją koleżankę Zuzię, która
właśnie przebywała na urlopie macierzyńskim. Zadzwoniłem i zaproponowałem, że
wpadnę do niej na kawę…
Umówiliśmy się na siedemnastą, bo to odpowiednia pora na ploteczki.
Poszedłem na owe spotkanie ochoczo, ponieważ lubię z nią rozmawiać na różne
tematy. Zuzia ma dużą wiedzę na tematy sportowe, zna najnowsze wyniki meczy
itp. Jest bardzo praktyczna, nieraz poradziła mi jak używać sprzętów
kuchennych.
Po przywitaniu się ze mną powiedziała, że ma na głowie duże
sprzątanie. Nie zdążyła jeszcze nic, ale to nic zrobić. Jej mały synek dziś
rano strasznie marudził bo zaczął ząbkować. Dlatego wyszła na zakupy trochę
później i tak się jej zeszło aż do tej pory. Zaproponowałem, że pomogę w tych
porządkach. Nie spodziewałem się, że sobota to właśnie ten dzień, kiedy Zuźka
sprząta mieszkanie dokładnie.
– Skoro już proponujesz pomoc, to może popilnujesz trochę
Jasia. – Pomyślałem sobie, że wolę zmywać podłogi lub trzepać dywany niż
pilnować takiego malucha…
Gdy ja pilnowałem Jasia, ona szybko doprowadziła blat
kuchenny do ładu i przygotowała ciasto. Rozsypana kaszka i porozlewane mleko sprawiały
wrażenie okropnego bałaganu.
Zuzia nad podziw szybko ogarnęła swoje mieszkanie. Pomimo
sprzątania, zmywania i odkurzania…
Ja trochę bałem się opieki nad małym dzieckiem. Jednak muszę
przyznać, że Jaś jest słodkim i wesołym maluchem…
Nasze ploteczki tym razem wyglądały trochę inaczej, gdyż
Jasio dość często wymuszał na swojej mamie poświęcenie mu pełnej uwagi. Wyszedłem
od mojej koleżanki podbudowany i zadowolony bo zauważyłem, że można wszystko
pogodzić jeśli się chce.
Nasze spotkanie było bardzo miłe i udane. Pogwizdując pod
nosem poszedłem do domu…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz