czwartek, 12 listopada 2015

Koszule

Jutro mam obronę pracy magisterskiej. Postanowiłem kupić coś mojej ukochanej pani profesor. Była i jest dla mnie zawsze bardzo dobra. Jest ze mną w doli i niedoli. Zawsze służy mi wsparciem i pomocą.
Jako dowód wdzięczności kupiłem jej zestaw złożony z kosmetyków. Stawiłem się na obronę bardzo zestresowany. Moja pani już od progu przywitała mnie z miłym uśmiechem na twarzy.
- Nie bój się kochany. Przecież wiem, że jesteś przygotowany. Musiałby się stać jakiś kataklizm, to wtedy może byś pracy nie obronił. Nie przewiduję jednak takiego scenariusza. Najpierw, proszę, tu masz filiżankę kawy i dobre ciasteczko. Posil się i dopiero wtedy zaczniemy.
Po kawie i ciastku odprężyłem się i, nawet nie wiem kiedy, już było po wszystkim. Pracę obroniłem na piątkę.
Wręczyłem pani profesor upominek i bardzo jej za wszystko podziękowałem. Pani otworzyła paczkę, bardzo się ucieszyła i również mi podziękowała.
Po skończonym egzaminie wróciłem do domu. Dopiero wtedy gdy opadły ze mnie emocje, zauważyłem jaki w nim panuje nieporządek.
- No tak, liczyła się tylko magisterka, pomyślałem. Nie zwracałem uwagi na otaczający mnie bałagan.
- Muszę teraz to wszystko posprzątać, bym mógł normalnie funkcjonować.
Następnego dnia ochoczo zabrałem się do pracy. Powynosiłem kartony po sokach i pizzy. Powycierałem meble z kurzu, pomyłem okna i podłogi oraz zrobiłem pranie firanek i zasłon.
Następnie wyprałem moje ulubione koszule i spodnie. Niestety, moje koszule zafarbowały od spodni dżinsowych. Wyglądały strasznie. Ni to szary, ni to siwy, po prostu kolor nijaki.
Wtedy przypomniałem sobie, o reklamie pralni chemicznej „Perfect Clean”, którą widziałem w prasie. Oddałem koszule do pralni chemicznej mając nadzieję, że dokonają cudu. I tak się stało. Po trzech dniach odebrałem moje ulubione koszule, które wyglądały jak nowe. Gdyż odzyskały pierwotny kolor.

Bardzo długo będę pamiętał mój egzamin i co się z nim wiązało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz