Jutro mam obronę pracy magisterskiej. Postanowiłem kupić coś
mojej ukochanej pani profesor. Była i jest dla mnie zawsze bardzo dobra. Jest
ze mną w doli i niedoli. Zawsze służy mi wsparciem i pomocą.
Jako dowód wdzięczności kupiłem jej zestaw złożony z kosmetyków.
Stawiłem się na obronę bardzo zestresowany. Moja pani już od progu przywitała
mnie z miłym uśmiechem na twarzy.
- Nie bój się kochany. Przecież wiem, że jesteś przygotowany.
Musiałby się stać jakiś kataklizm, to wtedy może byś pracy nie obronił. Nie
przewiduję jednak takiego scenariusza. Najpierw, proszę, tu masz filiżankę kawy
i dobre ciasteczko. Posil się i dopiero wtedy zaczniemy.
Po kawie i ciastku odprężyłem się i, nawet nie wiem kiedy,
już było po wszystkim. Pracę obroniłem na piątkę.
Wręczyłem pani profesor upominek i bardzo jej za wszystko
podziękowałem. Pani otworzyła paczkę, bardzo się ucieszyła i również mi
podziękowała.
Po skończonym egzaminie wróciłem do domu. Dopiero wtedy gdy
opadły ze mnie emocje, zauważyłem jaki w nim panuje nieporządek.
- No tak, liczyła się tylko magisterka, pomyślałem. Nie
zwracałem uwagi na otaczający mnie bałagan.
- Muszę teraz to wszystko posprzątać, bym mógł normalnie
funkcjonować.
Następnego dnia ochoczo zabrałem się do pracy. Powynosiłem
kartony po sokach i pizzy. Powycierałem meble z kurzu, pomyłem okna i podłogi
oraz zrobiłem pranie firanek i zasłon.
Następnie wyprałem moje ulubione koszule i spodnie. Niestety,
moje koszule zafarbowały od spodni dżinsowych. Wyglądały strasznie. Ni to szary,
ni to siwy, po prostu kolor nijaki.
Wtedy przypomniałem sobie, o reklamie pralni chemicznej „Perfect
Clean”, którą widziałem w prasie. Oddałem koszule do pralni chemicznej mając
nadzieję, że dokonają cudu. I tak się stało. Po trzech dniach odebrałem moje
ulubione koszule, które wyglądały jak nowe. Gdyż odzyskały pierwotny kolor.
Bardzo długo będę pamiętał mój egzamin i co się z nim
wiązało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz