Kasię poznałem w sierpniu. Dość szybko zorientowałem się, że
nadajemy na tych samych falach. Była kobietą kulturalną, miłą i z poczuciem
humoru. Chodziliśmy ze sobą pół roku. Wreszcie nadszedł dzień, w którym zapytałem
Kasię:
- Co byś chciała dostać ode mnie na walentynki?
- Najbardziej pragnęłabym ciebie! - odpowiedziała bez
namysłu.
- No dobrze, ale co byś jeszcze chciała?
- Bardzo lubię kwiaty a najbardziej frezje i róże.
- Spróbuję coś wykombinować Kasiu – odpowiedziałem.
Poszedłem do kwiaciarni. Wszystkie kwiaty były tak piękne,
że miałem problem z wyborem odpowiedniego koloru. Wreszcie spostrzegłem duży
kosz, w kształcie serca.
„Wspaniale, ofiaruję Kasi serce”.
Kupiłem kosz z czerwonymi różami. Poprosiłem ekspedientkę,
by je jak najpiękniej zapakowała. Do kosza był przypięty bilecik, na którym napisane
było: „Kochanej Kasi kochający Darek”.
Następnego dnia poszedłem do jubilera i kupiłem śliczny, złoty
pierścionek. Później poszedłem do domu i wszystko pokazałem mamie. Mama była
oczarowana.
Nadszedł dzień walentynek. Spotkaliśmy się przy małej
kawiarence. Po wypiciu kawy i spożyciu tortu, wręczyłem Kasi prezent, który od
razu rozpakowała.
- Jakie piękne serce! - powiedziała zachwycona.
- To jeszcze nie wszystko. - Wstałem, ukląkłem przed Kasią i
zadałem krótkie pytanie:
- Kasiu, wyjdziesz za mnie?
W pierwszej chwili zaniemówiła, bo doznała szoku. Potem
jednak opanowała się i bez namysłu odpowiedziała:
- Tak! Wyjdę za ciebie! - Wziąłem jej prawą dłoń i włożyłem
pierścionek na palec serdeczny.
- Chodźmy teraz do moich rodziców, by im powiedzieć o tej
wspaniałej nowinie.
W domu Kasi wszystko było elegancko posprzątane. Czekał na
nas zastawiony stół. Jej rodzice przyjęli mnie bardzo serdecznie. Jednym słowem,
zostałem zaakceptowany!
Po całej tej uroczystości mama Kasi, oddała wszystkie obrusy
i serwetki do pralni chemicznej Perfect Clean.
Po pół roku narzeczeństwa wzięliśmy ślub i jesteśmy bardzo
szczęśliwi!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz