wtorek, 24 listopada 2015

Moja ciocia

Zostałem zaproszony na święta Bożego Narodzenia do cioci. Jest to najstarsza siostra mojej mamy. Jest zakonnicą w zgromadzeniu sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Wstąpiła do zakonu gdy miała dwadzieścia lat.
Nie często mam taką okazję by u niej bywać, więc skorzystałem z zaproszenia. Pojechałem pociągiem do Warszawy piętnastego grudnia, by jeszcze pomóc cioci w porządkach przedświątecznych.
W takim miejscu jak zakon, każdy wykonuje przydzielone mu przez siostrę przełożoną prace. W tym roku ciocia miała umyć schody i wypastować podłogi na korytarzach i w jadalni, a także pozawieszać firanki i zasłonki w pokojach gościnnych. Jest to duży budynek, więc miała dużo pracy. Oczywiście ja, jej pomagałem. Przyznam się szczerze, że byłem tak zmęczony, że z wielką radością wyglądałem świąt, by odpocząć.
Dwa dni przed wigilią, odebrałem koce z pralni chemicznej „Perfect Clean”. Siostra przełożona zdecydowała się je oddać. Ponieważ niedawno zostały kupione, więc nie chciała, by im się coś stało podczas tradycyjnego prania.
Wigilia była o godzinie dziewiętnastej. Do wielu sióstr, przyjechał ktoś z najbliższej rodziny. Stół był zastawiony i przygotowany na sto osób. Najpierw było dzielenie się opłatkiem i składanie sobie nawzajem życzeń. Każdy też dostał coś słodkiego od Świętego Mikołaja. Później było śpiewanie kolęd. Rozmowom, śmiechom i śpiewom, nie było końca.
O dwudziestej trzeciej trzydzieści poszliśmy na pasterkę, która trwała do drugiej trzydzieści. Następnie życzyłem cioci dobrej nocy i poszedłem spać. Przez dwa następne dni świąt, jadłem wiele wyśmienitych potraw, których jeszcze w życiu nie kosztowałem. Dużo dowiedziałem się ciekawych rzeczy, o historii powstania zakonu. Było to bardzo zajmujące.

Dwudziestego ósmego grudnia, pojechałem do domu i opowiedziałem wszystkie moje wrażenia z pobytu w klasztorze rodzicom. Bardzo miło wspominam święta u cioci, ponieważ były wyjątkowe i inne niż zwykle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz