Zostałem zaproszony na święta Bożego Narodzenia do cioci. Jest
to najstarsza siostra mojej mamy. Jest zakonnicą w zgromadzeniu sióstr
Franciszkanek Służebnic Krzyża. Wstąpiła do zakonu gdy miała dwadzieścia lat.
Nie często mam taką okazję by u niej bywać, więc
skorzystałem z zaproszenia. Pojechałem pociągiem do Warszawy piętnastego
grudnia, by jeszcze pomóc cioci w porządkach przedświątecznych.
W takim miejscu jak zakon, każdy wykonuje przydzielone mu przez
siostrę przełożoną prace. W tym roku ciocia miała umyć schody i wypastować
podłogi na korytarzach i w jadalni, a także pozawieszać firanki i zasłonki w
pokojach gościnnych. Jest to duży budynek, więc miała dużo pracy. Oczywiście ja,
jej pomagałem. Przyznam się szczerze, że byłem tak zmęczony, że z wielką radością
wyglądałem świąt, by odpocząć.
Dwa dni przed wigilią, odebrałem koce z pralni chemicznej
„Perfect Clean”. Siostra przełożona zdecydowała się je oddać. Ponieważ niedawno
zostały kupione, więc nie chciała, by im się coś stało podczas tradycyjnego prania.
Wigilia była o godzinie dziewiętnastej. Do wielu sióstr,
przyjechał ktoś z najbliższej rodziny. Stół był zastawiony i przygotowany na
sto osób. Najpierw było dzielenie się opłatkiem i składanie sobie nawzajem życzeń.
Każdy też dostał coś słodkiego od Świętego Mikołaja. Później było śpiewanie
kolęd. Rozmowom, śmiechom i śpiewom, nie było końca.
O dwudziestej trzeciej trzydzieści poszliśmy na pasterkę,
która trwała do drugiej trzydzieści. Następnie życzyłem cioci dobrej nocy i
poszedłem spać. Przez dwa następne dni świąt, jadłem wiele wyśmienitych potraw,
których jeszcze w życiu nie kosztowałem. Dużo dowiedziałem się ciekawych rzeczy,
o historii powstania zakonu. Było to bardzo zajmujące.
Dwudziestego ósmego grudnia, pojechałem do domu i
opowiedziałem wszystkie moje wrażenia z pobytu w klasztorze rodzicom. Bardzo
miło wspominam święta u cioci, ponieważ były wyjątkowe i inne niż zwykle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz