środa, 18 listopada 2015
Niefajny mecz
Powiadają o mnie, że jestem mężczyzną nietypowym.
Nie interesuję się sportem, jak wszyscy moi koledzy.
Oni natomiast są podekscytowani, bo w niedzielę wybierają się na mecz, aby kibicować naszej drużynie i namawiają mnie ciągle, abym im towarzyszył.
Ja absolutnie nie mam najmniejszej ochoty włóczyć się z nimi po stadionie, ale oni są nieugięci.
Ogólnie męczą mnie jakieś huczne imprezy, hałasy, jednak postanowiłem pójść i wspierać przyjaciół w tym ważnym dla nich wydarzeniu.
Stałem tak sobie wśród kolegów, obserwując toczącą się piłkę, słuchając ich komentarze pozytywne, gdy nasi strzelili gola, lub negatywne, kiedy poszczęściło się drużynie przeciwnej.
Potem atmosfera stawała się coraz gorsza.
Doszło do bójki między kilkoma kibicami obu drużyn.
Postanowiłem interweniować.
Odszukałem w tłumie policjanta i opowiedziałem mu o tym incydencie.
Następnie udałem się w drogę powrotną, czego koledzy przejęci grą i tak nie zauważyli.
Po chwili oberwałem butelką piwa, rzuconą przez jakiegoś kilkunastoletniego chuligana.
Zawartość tej butelki wylądowała na mojej twarzy i ubraniu.
Na szczęście nic mi się nie stało, bo szkło rozbiło się o chodnik.
Kolejnego dnia zaniosłem kurtkę do pralni Perfect clean.
Miałem nadzieję, że te dwie miłe panie, które tam pracują szybko się z nią uporają.
Wracając widziałem, jak kilka osób sprząta pozostałości po meczu.
Wszędzie pełno papierków, szkieł po rozbitych butelkach i innych śmieci.
Ruszyłem więc na pomoc i też sprzątałem, rozmawiając z ludźmi o zachowaniu pseudokibiców.
Po kilku dniach odebrałem kurtkę idealnie czystą.
Jestem bardzo zadowolony z usług tej pralni i obiecałem sobie, że na pewno tam zajrzę, gdy zdarzy mi się coś pobrudzić.
Kolegom natomiast oświadczyłem stanowczo, żeby sobie sami chodzili na te paskudne mecze, a ja ich będę wspierać duchowo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz