środa, 18 listopada 2015

Sklep

Był deszczowy dzień, a wiadomo, że w czasie deszczu dzieci się nudzą. Janusz, Ania i Kasia tak dziś rozrabiały, że aż mnie rozbolała głowa.
-Uspokójcie się wreszcie!, powiedziałem.
Nie na wiele zdały się moje słowa, po pięciu minutach dzieciaki dostały małpiego rozumu. W końcu się pokłóciły i zaczęły się bić.
Najstarsza z nich, Kasia, powiedziała.
- Słuchajcie, mam pomysł! Pobawimy się w sklep, zaprosimy Milenę i Huberta. Będziemy sprzedawać owoce i warzywa.
- A z czego zrobimy pieniążki?, zapytali Janusz i Ania.
- Powycinam z bloku technicznego, odpowiedziała Kasia.
- A skąd weźmiemy owoce i warzywa?
- Nie wiem, ale poprosimy tatę, może coś wymyśli.
Nie miałem wyjścia, musiałem główkować. Wyciągnąłem z lodówki, ostatnio kupione owoce i warzywa.
Kasia poszła piętro wyżej po Milenę i Huberta. Były to bardzo sympatyczne dzieciaki. Wiedziałem, że w ich towarzystwie nie będzie żadnych bijatyk, wrzasków i innych niecnych pomysłów.
Kasia była ekspedientką, a kasjerem Hubert. Ania Janusz i Milena przyszli do sklepu. Zaczęły się przepychać jedno przez drugie. Hubert od kasy powiedział.
- Przestańcie! Ustawcie się w kolejce, bo jak będziecie niegrzeczne, to zamkniemy sklep!
Dzieci posłuchały i zaległa cisza. Pierwsza podeszła Milena.
- Poproszę dwa banany i ten ogórek.
- Ja też chcę ogórka!, zawołał Janusz.
- Ale jest tylko jeden. Muszę spytać magazyniera czy jeszcze się znajdzie…
Kasia przybiegła do mnie i spytała, czy mam jeszcze jednego ogórka? Poszukałem i okazało się, że mam.
- Dobrze Januszku, powiedziała Kasia.
- Jak będzie twoja kolej, to sprzedam ci ogórka, który był w magazynie. Proszę teraz do kasy zapłacić dziesięć złotych!
Milena wyjęła odpowiednie pieniążki i dała Hubertowi. I tak każdy po kolei robił zakupy.
Niestety, nie obeszło się bez poplamienia ubrań. Oddałem je do pralni chemicznej Perfect Clean. Dzięki temu zaoszczędziłem czas i mogłem posprzątać w domu…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz