Był deszczowy dzień, a wiadomo, że w czasie deszczu dzieci
się nudzą. Janusz, Ania i Kasia tak dziś rozrabiały, że aż mnie rozbolała
głowa.
-Uspokójcie się wreszcie!, powiedziałem.
Nie na wiele zdały się moje słowa, po pięciu minutach
dzieciaki dostały małpiego rozumu. W końcu się pokłóciły i zaczęły się bić.
Najstarsza z nich, Kasia, powiedziała.
- Słuchajcie, mam pomysł! Pobawimy się w sklep, zaprosimy
Milenę i Huberta. Będziemy sprzedawać owoce i warzywa.
- A z czego zrobimy pieniążki?, zapytali Janusz i Ania.
- Powycinam z bloku technicznego, odpowiedziała Kasia.
- A skąd weźmiemy owoce i warzywa?
- Nie wiem, ale poprosimy tatę, może coś wymyśli.
Nie miałem wyjścia, musiałem główkować. Wyciągnąłem z
lodówki, ostatnio kupione owoce i warzywa.
Kasia poszła piętro wyżej po Milenę i Huberta. Były to
bardzo sympatyczne dzieciaki. Wiedziałem, że w ich towarzystwie nie będzie
żadnych bijatyk, wrzasków i innych niecnych pomysłów.
Kasia była ekspedientką, a kasjerem Hubert. Ania Janusz i
Milena przyszli do sklepu. Zaczęły się przepychać jedno przez drugie. Hubert od
kasy powiedział.
- Przestańcie! Ustawcie się w kolejce, bo jak będziecie
niegrzeczne, to zamkniemy sklep!
Dzieci posłuchały i zaległa cisza. Pierwsza podeszła Milena.
- Poproszę dwa banany i ten ogórek.
- Ja też chcę ogórka!, zawołał Janusz.
- Ale jest tylko jeden. Muszę spytać magazyniera czy jeszcze
się znajdzie…
Kasia przybiegła do mnie i spytała, czy mam jeszcze jednego
ogórka? Poszukałem i okazało się, że mam.
- Dobrze Januszku, powiedziała Kasia.
- Jak będzie twoja kolej, to sprzedam ci ogórka, który był w
magazynie. Proszę teraz do kasy zapłacić dziesięć złotych!
Milena wyjęła odpowiednie pieniążki i dała Hubertowi. I tak
każdy po kolei robił zakupy.
Niestety, nie obeszło się bez poplamienia ubrań. Oddałem je
do pralni chemicznej Perfect Clean. Dzięki temu zaoszczędziłem czas i mogłem
posprzątać w domu…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz