poniedziałek, 16 listopada 2015

Rozlane wino

Kiedy byłem nastolatkiem, miewałem czasem różne szalone pomysły. Pamiętam doskonale co narozrabiałem, mając zaledwie szesnaście lat. Rodzice wyjechali wtedy na kilka dni do cioci. Namawiali mnie, abym pojechał z nimi, ale ja długo perswadowałem, że przecież jestem już wystarczająco dorosły, żebym został sam w domu nawet przez miesiąc, a tym czasem nie będzie ich tylko trzy dni, zresztą w każdej chwili możemy być w kontakcie telefonicznym. Wreszcie wyjechali. Ja natomiast, pełen radości, że mogę robić co mi się tylko podoba, postanowiłem zaprosić kumpli i urządzić małą imprezkę. Nawet jedzenia miałem pod dostatkiem, nie musiałem nic kupować. Głowiłem się tylko, jak skombinować jakiś alkohol, ale i na to była rada. Wyjąłem z barku zrobione niegdyś przez ojca wino. Wszyscy bawiliśmy się świetnie. Chociaż na podłodze i na stole już tworzyły się plamy od jedzenia, postanowiłem na razie się tym nie przejmować. Tylko że żaden z nas nie mógł otworzyć butelki z winem, była dość mocno zakręcona. Pewny swej siły Bartek chwycił butelkę, która wypadła mu z rąk na stół, następnie stoczyła się na podłogę, rozbijając się. Jej zawartość pokryła nowiutki dywan licznymi plamami. Natychmiast zacząłem zbierać szkło, kalecząc sobie przy tym ręce. Ku mojemu oburzeniu nikt mi nie pomógł. Zakończyłem więc zabawę, wypraszając gości, których uważałem za dobrych kolegów, a oni tylko wyśmiewali się ze mnie, zamiast pomóc. Od razu zacząłem myć podłogę, zmywać naczynia, ścierać kurz i plamy ze stołu, wkładać jedzenie do lodówki. Nie wiedziałem tylko jak wyczyścić ten nieszczęsny dywan, przypomniałem sobie, jak mama opowiadała kiedyś o pralni Perfect Clean. Zaniosła tam przybrudzone firanki, które wróciły czyściutkie, niemal jak nowe. Sympatyczna pani pracująca w tej pralni natychmiast zajęła się dywanem. Po powrocie rodziców przyznałem się do wszystkiego. Pokryłem koszty prania dywanu, który został perfekcyjnie wyczyszczony i zerwałem kontakt z tamtymi chłopakami, na których zresztą nigdy nie mogłem liczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz