wtorek, 10 listopada 2015

Zimowe wybryki

W zeszłym roku była bardzo ostra zima. Ja oraz paczka moich znajomych ze studiów postanowiliśmy w wolny weekend wybrać się na wspólną, całodniową przechadzkę. Uwielbialiśmy wszyscy spędzać ze sobą sporo czasu i godzinami debatować o mniej, lub bardziej poważnych sprawach. Kaśka jednak wpadła na genialny pomysł, żebyśmy zabrali swoje narty, sanki, łyżwy i pozjeżdżali z największych zasp śnieżnych. Tak też zrobiliśmy. Było nam ze sobą bardzo miło. Urządziliśmy sobie nawet szalone wyścigi, kto szybciej zjedzie z najwyższej góry. Ja oraz dwóch moich kolegów upadliśmy podczas tej szybkiej jazdy. Ja nawet kilkakrotnie się przewróciłem, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Tylko moja skórzana kurtka była poplamiona błotem i śniegiem. Kiedy wróciłem do domu, natychmiast w przedpokoju pojawiły się śnieżne ślady. Zabrałem się więc za zamiatanie i mycie podłogi. Rozejrzałem się po mieszkaniu i przeraził mnie bałagan, jaki sam uczyniłem. Na podłodze porozrzucane moje brudne skarpetki, na biurku rozłożone otwarte książki i notatki. W zlewie piętrzy się sterta nieumytych naczyń. Tak pilnie zająłem się nauką, że zaniedbałem dom. Postanowiłem od razu to zmienić. Cały wieczór spędziłem na gruntownym sprzątaniu. Głowiłem się tylko co zrobić z tą kurtką, jak ją wyprać, aby się nie zniszczyła. Przypomniało mi się, jak jeden z moich przyjaciół Karol zaplamił garnitur kawą i udał się z nim do pralni Perfect Clean. Po kilku dniach odebrał go w idealnym stanie. Zadzwoniłem do kolegi w tej sprawie. Nazajutrz razem odwiedziliśmy tę pralnię. Sympatyczna pani, która tam pracuje zabrała moją kurtkę i obiecała, że znikną z niej ślady wczorajszych śnieżnych wybryków. Rozpoznała Karola i pytała, jak się miewa jego garnitur. Po tygodniu odebrałem moją kurtkę. Faktycznie stała się perfekcyjnie czysta i to za niewielkie pieniądze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz