Był piękny upalny sierpniowy dzień. Postanowiłem wraz z moją
dziewczyną pojechać do mojej cioci na mazury. Jak postanowiliśmy, tak
zrobiliśmy. A, że to były wakacje, mogliśmy sobie na to pozwolić.
Spakowaliśmy plecaki i wyruszyliśmy w drogę. Wieczorem zmęczeni,
ale szczęśliwi dotarliśmy do celu naszej podróży. Ciocia Jadzia, przyjęła nas
bardzo życzliwie. Poczęstowała nas herbatą i ciastem z polewą czekoladową. Po przywitaniu
i krótkim opowiedzeniu co słychać u moich rodziców, poszliśmy spać.
Następnego dnia rano, poszliśmy do lasu zbierać jagody, na ulubione
jagodzianki Kasi - uzbieraliśmy małe wiaderko. Później ciocia upiekła bułeczki
z nadzieniem jagodowym. Poczęstowała nas nimi po kolacji i do tego zaparzyła wyśmienitą
herbatę truskawkową.
Gdy mieliśmy już wstać od stołu, kotka Lusia wskoczyła na
kolana Kasi. Zaskoczona Kasia zachowaniem kotki, przestraszyła się i zrzuciła
talerzyk z ugryzioną bułeczką. Niestety, obrus ubrudził się jagodami.
Od razu namoczyłem go w wannie. Niestety, plama nie zeszła,
mimo moczenia przez całą noc.
Wtedy ciocia powiedziała, że odda obrus do pralni chemicznej
„Perfect Clean”. Przyjaciółka cioci mówiła jej, że chemiczne pranie uratowało
jej ulubioną garsonkę, którą zaplamiła na weselu wnuczki.
Po dwóch dniach odebrałem obrus, który wyglądał jak nowy. Na
szczęście wszystko dobrze się skończyło, a ciocia powiedziała, że sama by tak
dobrze nie wyprała. Więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Przed odjazdem Kasia wraz ze mną posprzątała jeszcze domek
cioci, umyliśmy podłogi, potrzepaliśmy dywany oraz umyliśmy okna…
Bardzo miło spędziliśmy dwa tygodnie, które niestety szybko minęły.
Następnego roku też zamierzamy pojechać na mazury, aby przede wszystkim pomóc
cioci, a prócz tego pospacerować po lesie, zbierać jagody, a także popływać w
jeziorze…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz