poniedziałek, 19 października 2015

Wrzesień

Jest już wrzesień, to miesiąc w którym dzieci rozpoczynają nowy rok szkolny. Mój syn skończył dziewięć lat i zaczął naukę w trzeciej klasie. Jest bardzo bystrym i żywym dzieckiem, ale niestety, do odrabiania lekcji muszę go przywoływać. Hubert, bo tak ma na imię, uczy się dobrze. Nie mam większych problemów, jeśli chodzi o jego naukę. Niestety, zachowanie jego wymaga jeszcze sporej poprawy.
Moja córka Milenka, rozpoczęła pierwszy rok przedszkola. Jak do tej pory, chętnie chodzi do niego i lubi tam przebywać. Cieszy się, że ma tam dużo przyjaciółek.
Pewnego dnia, mój teść przyniósł z pracy małego kotka. Błąkał się przy szpitalu, bo właśnie tam pracuje dziadek moich dzieci. Kotek miał chyba trzy miesiące, więc już sam jadł i pił mleczko. Miał bardzo ładne futerko w paseczki, przypominał małego tygryska. Ponieważ to była kotka, nazwaliśmy ją Mruczusia. Wszystkim się podobała, więc pozostała u nas, a poza tym dzieci nie chciały jej oddać nikomu innemu.
Któregoś dnia, musieliśmy pozostawić Mruczusię samą. Zapewniliśmy jej wszystko co potrzeba małemu kotkowi, czyli mleko i jedzenie, a także piasek, który stał w korytarzu.
Pewni, że kotek będzie grzeczny, wyszliśmy, każde z nas do swoich zajęć.
Jakie było nasze zdumienie, kiedy wróciliśmy do domu. Nasza kotka strasznie nabałaganiła w mieszkaniu. Nie wiedziałem co mam zrobić najpierw, czy sprzątać kuchnię, czy salon, a może korytarz. Nakrycie na łóżku było pościągane, mleko z miseczki wylane, a nawet jedzenie leżało obok pojemniczka… Nawet gazety porozrzucała na dywan, które dzisiaj rano poukładałem na stoliku.
Jednym słowem, jeszcze nigdy nie było takiego bałaganu, od kiedy mieszkamy w tym domu. Sprzątanie kuchni i salonu zajęło nam trzy godziny, ale dzieci dzielnie pomagały, więc wkrótce nasze mieszkanie lśniło czystością.

Po miesiącu pobytu kotki z nami, Mruczusia jest grzeczna i spokojnie czeka, aż wrócimy do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz