czwartek, 8 października 2015
Parapetówka
W końcu przeprowadziliśmy się z żoną do naszego własnego domu.
Na początku pomieszkiwaliśmy u rodziców i teściów, ale wtedy każdy czuł się niezręcznie.
Na każdym kroku czułem się kontrolowany przez mamuśki, po prostu jednym słowem bardzo mnie męczyła taka sytuacja.
Miałem tego dość i postanowiłem postarać się o własne mieszkanie.
Po ciągłym, długim i żmudnym bieganiu po urzędach wywalczyliśmy to, czego chcieliśmy.
Na szczęście dom wymagał niewielkiego remontu, więc można było się od razu wprowadzać z naszymi wszystkimi akcesoriami.
Czekało nas gruntowne sprzątanie.
Wnoszenie tych wszystkich mebli i innych gratów totalnie mnie wymęczyło.
Wszyscy dowiedzieli się o naszej przeprowadzce i chcieli nas odwiedzić, więc postanowiliśmy urządzić imprezę na nowym mieszkaniu, czyli tak zwaną parapetówkę.
Potem były pełne ręce roboty w kuchni.
Z tej okazji staraliśmy się przygotować wiele dań najlepiej jak potrafimy, aby nikt nie był głodny.
Przyszła teściowa, moi rodzice, nasze rodzeństwo z dziećmi oraz kilku znajomych.
Spodobało się im nasze mieszkanie.
Impreza trwała do późnej nocy.
Następnego dnia przeraził mnie widok śladów po zabawie.
Mnóstwo brudnych naczyń, ślady jedzenia na podłodze, na dywanie plamy po soku i czekoladzie oraz okruchy ciasta.
Faktycznie dzieci bawiły się na podłodze, widocznie też jadły.
Żona zaczęła zmywać naczynia, a ja bezskutecznie usiłowałem wyczyścić nowy dywan.
Przypomniało mi się, że kiedyś słyszałem o pobliskiej pralni Perfect Clean.
Zaniosłem tam dywan, nie mając cienia nadziei, że się z nim uporają.
Pewna miła pani opowiedziała mi o usługach świadczonych w tej firmie.
Po kilku dniach odebrałem dywan czyściutki, nie noszący na sobie nawet najmniejszego śladu naszej parapetówki.
Byłem pod wielkim wrażeniem.
Na pewno udam się do tej pralni z jakąś plamą, nie dającą się usunąć domowymi sposobami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz