środa, 21 października 2015

Roczek

Mój synek skończył właśnie roczek. Trzeba to godnie uczcić. Zaprosiłem całą rodzinę i wszystkich znajomych, żeby impreza była huczna i wspaniała. Stół przygotowałem na dwadzieścia osób.
Wyjąłem moje najlepsze serwisy, obiadowy i do kawy. Ustawiłem ładne talerzyki i szklanki do napojów. Na środku stołu postawiłem duży wazon z kwiatami i zapaliłem świeczki w świecznikach. W niecałe pół godziny stół był już nakryty. Stanąłem na środku pokoju i aż się zachwyciłem, tak pięknie wyglądał udekorowany stół!
O godzinie szesnastej nasz dom zaludnił się niemal po brzegi. Wszyscy goście dopisali. Jedzenie znikało błyskawicznie. Rozmowom, śmiechom i śpiewom nie było końca. Przy deserze - na który złożył się pokaźnych rozmiarów tort, lody, biszkopt z galaretką i truskawkami, zaczęliśmy zastanawiać się, kim zostanie mój synek.
Wszystkim zebranym, było żal wracać do swoich domów. I wtedy powiedziałem.
- Nie martwcie się, za rok spotkamy się, na drugich urodzinach Adasia.
Goście rozeszli się, po godzinie dwudziestej drugiej.
No tak, teraz zostało jeszcze sprzątanie po uroczystości. Gdy o tym tylko pomyślałem, odezwał się dzwonek u drzwi.
W pierwszej chwili pomyślałem, że pewnie ktoś coś zostawił, ale nie. Okazało się, że to moja koleżanka jeszcze z liceum. Była akurat przejazdem w Warszawie.
Po przywitaniu się spostrzegła, że mam w kuchni niezły bałagan.
- Może ci pomóc? Spytała.
- Chętnie, właśnie miałem urodziny mojego najmłodszego synka.
Zuzia, zmywała naczynia, a ja, wycierałem i układałem w szafkach. Bardzo szybko i sprawnie uporządkowaliśmy cały ten bałagan. Umyłem jeszcze podłogę i wszystko było już dopięte na ostatni guzik. Po wykonanej pracy, napiliśmy się gorącej herbaty i rozmawialiśmy o naszych szkolnych kolegach i koleżankach.
Następnego dnia, oddałem brudne obrusy do pralni chemicznej Perfect Clean.

Jednym słowem, impreza się udała i nawet nie byłem zmęczony jak zazwyczaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz