Mój synek skończył właśnie roczek. Trzeba to godnie uczcić.
Zaprosiłem całą rodzinę i wszystkich znajomych, żeby impreza była huczna i
wspaniała. Stół przygotowałem na dwadzieścia osób.
Wyjąłem moje najlepsze serwisy, obiadowy i do kawy. Ustawiłem
ładne talerzyki i szklanki do napojów. Na środku stołu postawiłem duży wazon z
kwiatami i zapaliłem świeczki w świecznikach. W niecałe pół godziny stół był
już nakryty. Stanąłem na środku pokoju i aż się zachwyciłem, tak pięknie
wyglądał udekorowany stół!
O godzinie szesnastej nasz dom zaludnił się niemal po brzegi.
Wszyscy goście dopisali. Jedzenie znikało błyskawicznie. Rozmowom, śmiechom i
śpiewom nie było końca. Przy deserze - na który złożył się pokaźnych rozmiarów
tort, lody, biszkopt z galaretką i truskawkami, zaczęliśmy zastanawiać się, kim
zostanie mój synek.
Wszystkim zebranym, było żal wracać do swoich domów. I wtedy
powiedziałem.
- Nie martwcie się, za rok spotkamy się, na drugich urodzinach
Adasia.
Goście rozeszli się, po godzinie dwudziestej drugiej.
No tak, teraz zostało jeszcze sprzątanie po uroczystości.
Gdy o tym tylko pomyślałem, odezwał się dzwonek u drzwi.
W pierwszej chwili pomyślałem, że pewnie ktoś coś zostawił, ale
nie. Okazało się, że to moja koleżanka jeszcze z liceum. Była akurat przejazdem
w Warszawie.
Po przywitaniu się spostrzegła, że mam w kuchni niezły bałagan.
- Może ci pomóc? Spytała.
- Chętnie, właśnie miałem urodziny mojego najmłodszego
synka.
Zuzia, zmywała naczynia, a ja, wycierałem i układałem w
szafkach. Bardzo szybko i sprawnie uporządkowaliśmy cały ten bałagan. Umyłem jeszcze
podłogę i wszystko było już dopięte na ostatni guzik. Po wykonanej pracy, napiliśmy
się gorącej herbaty i rozmawialiśmy o naszych szkolnych kolegach i koleżankach.
Następnego dnia, oddałem brudne obrusy do pralni chemicznej
Perfect Clean.
Jednym słowem, impreza się udała i nawet nie byłem zmęczony
jak zazwyczaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz