piątek, 9 października 2015

Ogłoszenie w prasie

Moja przyjaciółka ukończyła Akademię Sztuk Pięknych. Nie mogła jednak znaleźć pracy zgodnie ze swym wykształceniem. Pracowała w różnych instytucjach, jako bibliotekarka, nauczycielka, a nawet był taki czas, że pracowała w pralni chemicznej „Perfect Clean”.
Któregoś dnia, przeglądała ogłoszenia w prasie. Znalazła jedno, które ją zainteresowało.
W małej kawiarence poszukiwano nowej kelnerki. Praca znajdowała się blisko jej miejsca zamieszkania.
Po dwóch tygodniach przyszła do mnie niemalże w podskokach, już od progu zawołała:
- Będę miała pracę, będę miała pracę!
Następnego dnia udała się pod wskazany adres. Pani Zosia, bo tak się nazywała szefowa kawiarenki, przyjęła ją bardzo życzliwie. Zaprosiła na herbatę i ciasteczka.
Przedstawiła jej zakres obowiązków, jakie ma wykonywać i jeszcze dodała, że ją ubezpieczy.
Do jej obowiązków należało: podejść, uśmiechnąć się i uprzejmie zapytać, „dzień dobry, co podać?” lub „dobry wieczór” - zależy od pory dnia - i podać kartę z menu.
Po chwili podejść do stolika, spisać zamówienie, przekazać do kuchni, przynieść do stolika, cały czas się uśmiechając.
Po jakimś czasie, ponownie zachęcić do następnego zamówienia.
Jeżeli klient nic nie zamawia, przynieść rachunek i przyjąć zapłatę w gotówce lub kartą.
Cały czas, obsługiwać kolejne stoliki.
Następnie pozbierać naczynia, pozmywać.
Należy również sprzątnąć podłogę w sali restauracyjnej, żeby na następny dzień wszystko było czyste.
Hania, miała rozpocząć pracę od września. Poprosiła mnie, bym jej towarzyszył przy załatwianiu formalności. Poszedłem więc z nią do lekarza medycyny pracy. Napisaliśmy CV i przesłaliśmy do kadr.

Pierwszego września stawiła się do pracy i pracuje tam do dzisiejszego dnia. Zarabia dobrze. Jest bardzo szanowana przez kierownictwo i współpracowników. Myślę, że popracuje tam do emerytury albo może i dłużej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz