wtorek, 6 października 2015

Mecz

Sobota dzień jak każdy inny ,ale nie dla mojego syna. Dzisiaj drużyna syna rozgrywa ważny mecz w piłkę nożną. Wygrana jest bardzo kusząca a mianowicie wyjazd i treningi na znanym stadionie w Barcelonie. Na boisko poszedłem nieco szybciej aby zająć sobie miejsce na trybunie. Muszę wszystko dokładnie widzieć . W końcu gra mój syn . Coraz więcej kibiców oblega trybuny . W oddali widać dwie drużyny które przygotowują się do wyjścia. Słychać gwizdek sędziego .Rozpoczyna się mecz .Atmosfera z minuty na minutę staje się coraz bardziej napięta. Chłopcy zarówno z jednej jak i drugiej drużyny oddawali z siebie wszystko . Gorzej wygląda zachowanie kibiców. Jeszcze jedna tura a już słychać pojedyncze wyzwiska Zaczynają pojawiać się niewiadomego pochodzenia ogryzki, puszki itp.. Ochrona robi co może aby był spokój i porządek, ale rozwścieczonych kibiców nikt nie powstrzyma. Za chwilę koniec meczu. Reprezentacja szkoły mojego syna wygrywa 1 do zera. Coraz większa nerwówka wśród piłkarzy .Nagle gwizdek oznajmia koniec meczu .Drużyny zeszli z boiska do szatni. Czekam przy budynku szatni na syna i w duchu marzę o jego przyszłości. W oddali widzę grupę młodych ludzi jak demolują nasze boisko. Podbiegłem aby zwrócić im uwagę . W zamian dostałem jajkami ,które spływały po mojej kurtce. Mało tego nie wiem czy to ketchup czy jakiś sos ,ale wszędzie było go pełno nawet na głowie miałem pasemka w różnych kolorach. Ochrona rozpędziła chuliganów. Trybuna wyglądała koszmarnie. Ekipa sprzątająca zabrała się za porządki. Każdy wiedział co robić. Między ławkami na trybunach wymietli trzy worki śmieci ,które potem posegregowali .Podjechał samochód na który powrzucali śmieci. Jeszcze tylko ekipa kończy grabienie wokół boiska i koniec na dziś . Niestety moja kurtka wylądowała w pralni perfect clene. Obiecali iż za dwa dni będzie wyglądała jak nowa. Tak też było na kurtce nie było śladu po meczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz