Godzina 15:00. Koniec pracy i wreszcie upragniony weekend. Obiecałem
dzieciom, że w sobotę pojedziemy do parku wodnego.
Nazajutrz rano szybko zjedliśmy śniadanie. Ubrałem Kasię i
Darka i mogłem już ruszyć w drogę. Zamontowałem foteliki dzieci w aucie i wyjechałem
z podjazdu. Skierowałem się na autostradę w kierunku Olsztyna. Po piętnastu
minutach zorientowałem się, że ściąga samochód na prawą stronę. Zatrzymałem
auto i wysiadłem. Podszedłem do tylnych drzwi. Okazało się, że złapałem gumę. Otworzyłem
bagażnik i wyjąłem koło zapasowe oraz lewarek i zabrałem się do pracy. Nawet
sprawnie mi to poszło.
Gdy już zmieniłem koło i miałem ruszać dalej zauważyłem, że
mam ubrudzoną koszulę. Najgorsze w tym było to, że to był smar, a to bardzo trudno
wyprać.
Wsiadłem do samochodu, obok na siedzeniu leżała gazetka, którą
wyjąłem dzisiaj rano ze skrzynki pocztowej. Na okładce była reklama pralni
chemicznej „Perfect Clean”. Po przeczytaniu gazetki dowiedziałem się, że
właśnie została nowo otwarta i zaprasza do skorzystania z jej usług.
„Co tu robić?”. Przecież nie mogę jechać do parku wodnego
tak brudny, pomyślałem.
I wtedy wpadłem na wspaniały pomysł, pojadę do wesołego
miasteczka. Z reklamy wynika, że obok wesołego miasteczka, znajduje się pralnia
chemiczna. Wtedy upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Poproszę jeszcze ciocię
Krysię, która tam niedaleko mieszka, by pomogła mi przy opiece nad dziećmi.
Zawróciłem samochód i pojechałem z powrotem.
Dobrze się składa, pomyślałem. Ja, skorzystam z usług pralni,
a dzieci pobawią się w wesołym miasteczku pod opieką cioci Krysi.
Poszedłem do sklepu i kupiłem nową koszulę, a tą oddałem do
pralni chemicznej.
Jednym słowem dzień był udany, mimo źle rozpoczętego
poranka. Na koniec pozostało mi jeszcze posprzątać auto, ponieważ dzieci nakruszyły
w samochodzie słonymi paluszkami.
I wtedy ponownie wpadłem na wspaniały pomysł. Pojechałem do
myjni samochodowej, gdzie profesjonalnie umyli mi samochód oraz wyczyścili
tapicerkę, która już wymagała odświeżenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz