poniedziałek, 5 października 2015

Moja dziewczyna - żona

W czerwcu zostałem zaproszony na urodziny do kolegi. Poznałem tam fajną dziewczynę, która wpadła mi w oko. Miała bardzo wesołe usposobienie i poczucie humoru, które wszystkich uczestników imprezy napełniało radością. Była bardzo miła i ładna, a do tego miała ujmujący uśmiech, który rozpromieniał jej twarz.
Impreza była bardzo udana, było mnóstwo wygłupów, śmiechów i żartów. Nawet zabawa taneczna, tym razem nie sprawiała trudności wszystkim zebranym. Wypity alkohol sprawił, że każdy tańczył jak rusałka.
Jednym słowem, dawno nie byłem na tak udanych urodzinach, a do tego jeszcze poznałem bardzo interesującą dziewczynę.
Umówiłem się z nią na następny dzień, na spacer do parku. Oczywiście moje zaproszenie przyjęła.
Na spotkanie nie wiedziałem co mam włożyć, przecież nie mogłem ubrać tego samego co miałem na wczorajszych urodzinach. Postanowiłem, że pojadę na zakupy i kupię coś odpowiedniego.
Nasz spacer również okazał się bardzo udany i owocny. Od tamtej pory zaczęliśmy się spotykać i zostaliśmy parą.
Niestety, czas miły i szczęśliwy minął. Ania, bo tak ma na imię, otrzymała wiadomość, że jej babcia jest poważnie chora.
Następnego dnia wyjechała do Działdowa, by zająć się babunią. A ja, jak to się mówi pozostałem słomianym wdowcem.
Po tygodniu pojechałem do mojej dziewczyny, aby jej pomóc przy opiece nad panią Zosią. Podzieliliśmy się obowiązkami przy starszej pani. Gdy ja sprzątałem kuchnię, zmywałem naczynia oraz odkurzałem dywany, Ania wtedy zajmowała się ukochaną babunią.
Po dwóch miesiącach Pani Zosia stanęła już na nogi, ale jeszcze wymagała pomocy przy codziennych czynnościach. Ania cieszyła się, że babcia z dnia na dzień czuje się coraz lepiej. Choroba trwała długo, ale wreszcie pani Zosia wyzdrowiała.
Czas, który spędziliśmy razem sprawił, że podjęliśmy bardzo poważną decyzję.

Od roku już jesteśmy małżeństwem i za trzy miesiące spodziewamy się dziecka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz