czwartek, 15 października 2015
Rodzinna wycieczka
Piękna zimowa pogoda. Słońce świeci .Ziemia pokryta jest grubą warstwą śniegu. Postanowiłem iż zrobię mojemu synkowi i żonie niespodziankę . Zabiorę ich na wycieczkę w góry na tor saneczkowy. Trochę ruchu nikomu nie zaszkodzi. Przygotowałem śniadanie i szybciutko zrobiłem pobudkę. Z uśmiechem na ustach oznajmiłem swój plan. Rodzina była wniebowzięta. Syn natychmiast zaczął przygotowywać sanki. Ubraliśmy się na sportowo. Oczywiście nikt nie zapomniał o czapce i rękawiczkach. W dobrych nastrojach z głową pełną pomysłów zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy na stok. Droga minęła bardzo szybko. W oddali widziałem mnóstwo ludzi z dziećmi zjeżdżających na sankach. W szybkim tempie dołączyliśmy do grupy. Rozpoczęła się świetna zabawa. Syn z rumieńcami na twarzy biegał po górach, zjeżdżał na sankach. Żona w oddali lepiła bałwana. Uśmiechnięty obserwowałem swoją rodzinę. Nadeszło południe ,ruszyliśmy do restauracji na obiad. Wszystko było by dobrze gdyby nie roztargniony kelner, który zapatrzył się i niechcąco wylał zupę na mój kożuch. Talerz z resztkami wylądował na podłodze. Rozbił się w drobny mak. Panie gospodarcze w szybkim tempie zaczęły sprzątać. Resztki jedzenia wylądowały w wiaderku. Podłoga została umyta pachnącym płynem. Druga z pań szczotką próbowała zgarnąć szkła, ale niestety drobne szkiełka były w każdej szparce. Odkurzacz poszedł w ruch. Sala została posprzątana .Obsługa starała się aby klienci jak najmniej ucierpieli przez ten niemiły incydent. W między czasie jedna z pań z obsługi zajęła się moim kożuchem. Czym bardziej go czyściła, tym gorzej wyglądał. Została nam tylko pralnia Perfect clean. Do czyszczenia oddałem następnego dnia restauracja miała pokryć koszty , oby tylko udało się doprowadzić kożuch do stanu pierwotnego. Pracownicy pralni postarali się, kożuch wygląda jak nowy . Minął już tydzień od minionego incydentu, a my co sobie przypomnimy to się śmiejemy. Wkrótce wybieramy się znowu na wycieczkę, jednak mam nadzieję że bez przygód.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz