piątek, 30 grudnia 2016

Panie woźne

U mojej koleżanki w pracy właśnie zaczęły się generalne porządki. Zosia pracuje w przedszkolu jako pomoc nauczyciela, a w tym roku moja firma wygrała przetarg na sprzątanie w tym przedszkolu.  Jestem przedstawicielem handlowym w pralni „Perfect clean”. Zajmuje się nie tylko sprzedażą naszych produktów , ale również przetargami na sprzątanie w firmach. Jesteśmy bardzo rozwiniętą pralnią, która jest już na rynku od kilku ładnych lat. Przede wszystkim jesteśmy bardzo kreatywni. Zosia zawsze chwaliła sobie swoją pracę jedynie na co narzekała to na to, że w wakacje mają duży problem z sprzątaniem i się z tym w ogóle nie wyrabiają.  Mają tylko dwie pralki, w których i tak wszystkiego nie da się zmieścić, a w przedszkolu jest dużo kocy, pościeli , maskotek itp.  Dlatego stanąłem do przetargu i go wygraliśmy, a dzięki temu w tym roku Panie woźne będą miały mniej pracy.  Po uzgodnieniu terminu z Panią Dyrektor moja ekipa przyjechała i zabrała się do pracy.  Rozdzieliłem poszczególne zadania do ekip. Tak, aby wszystko miało ręce i nogi. Rozdzieliśmy pościele , koce , maskotki, dywany. Popakowaliśmy wszystko do oddzielnych  worów i zawieźliśmy do naszej pobliskiej pralni. Tam nasza obsługa wiedziała co trzeba zrobić i jakie usługi wykonać, a było to  m.in. czyszczenie pościeli, pranie dywanów czy choćby czyszczenie wyrobów tekstylnych.  Z  generalnymi porządkami w przedszkolu wyrobiliśmy się w tydzień. Wszyscy byli bardzo zadowoleni , a najbardziej chyba Panie woźne hehe. 

środa, 28 grudnia 2016

Przygotowanie do zabawy sylwestrowej

Święta, święta i po świętach. Może nie zupełnie, bo przed nami wielka zabawa- Sylwester. Nie tak dawno czekały nas generalne porządki, zakupy i gotowanie, a teraz idę z żoną na bal do lokalu. Uwielbiam patrzeć na piękne stroje pań i panów. Lubię się bawić, śmiać i tańczyć. Trzeba przejrzeć naszą garderobę póki jeszcze jest czas coś uzupełnić. Niespodziewanie pojawił się problem, okazało się, iż garnitur w kilku miejscach jest poplamiony. Nie wiem dlaczego schowałem do szafy brudne ubranie, ale wiem że czeka mnie ponowna wizyta w pralni Perfect Clean. Nie tak dawno bo tuż przed świętami oddałem do prania dywan i do czyszczenia pościel i wyroby tekstylne. Dość często korzystam z usług Perfect Clean. Jestem ich stałym klientem. Mam do nich pełne zaufanie. Jak dotąd nigdy się na tej pralni nie zawiodłem. Wiem z własnego doświadczenia że mają dobrej klasy środki chemiczne, dlatego też wszystko co do tej pory zanosiłem do czyszczenia, czy też prania było czyściutkie i pozbawione plam. Marynarkę i spódnicę skórzaną żony oddałem do renowacji. Odebrałem w idealnym stanie. Żona nie mogła się nadziwić. Teraz tylko do tej pralni wszystko zanosimy. Garnitur zwinąłem do siatki i z samego rana zaniosłem z prośbą o expressowe wyczyszczenie. Udało mi się, potraktowali mnie jako stałego bywalca i będę miał ubranie wyczyszczone na czas. Zadowolony wróciłem do domu. Zawiesiłem w szafie woreczki zapachowe kupione w Perfect Clean i wygodnie rozsiadłem się w fotelu. Czekałem na żonę, która wybrała się na zakupy po drobne błyskotki na wymarzony bal.

Przygotowania do świąt

 Przygotowania do świąt są bardzo męczące. Moja dziewczyna, aż za bardzo lubi sprzątać, ale niekiedy uważam, że przesadza. Też lubię mieć czysto w mieszkaniu nie powiem, ale nadmierne sprzątanie to już wielkie przegięcie . W tym roku postanowiłem ja zaskoczyć i wziąć cześć sprzątania naszego mieszkania na siebie. Nie chciałem, żeby kolejne nasze święta polegały na leżeniu w łóżku, bo Anie wszystko boli, bo tak się napracowała sprzątając. Powiedziałem jej, że zajmę się dywanami oraz oknami. W końcu jak mieszkałem sam, też to robiłem jak człowiek chce to wszystko zrobi byle , żeby tylko chęci były. Jak mówiła moja babcia jak się ma chęci to już jest sukces.  Dywany z całego mieszkania spakowałem i zawiozłem do ekologicznej pralni „Perfect clean” jak również  zasłony przy , których Anka zawsze krzyczała jak je prasowała.  W pralni powiedzieli , że wszystko będzie gotowe za dwa dni, co bardzo mnie ucieszyło bo spodziewałem się, że potrwa to znacznie dłużej. Wiadomo okres przedświąteczny i każdy chce wszystko na już.  Po uzgodnieniu wszystkiego pojechałem jeszcze na zakupy do marketu, aby zrobić część zakupów na święta, aby nie przepychać się w ostatnich dniach do kasy i stać w niej po kilkadziesiąt minut. To co mogłem kupiłem wcześniej resztę ogarniemy z Anią w ostatniej chwili w naszym osiedlowym markecie.  Ania była zaskoczona moją zaradnością co bardzo ją to ucieszyło i uśmiechnęła się do mnie tak, jakby miał dla mnie niespodziankę. W tym roku mieszkanie było posprzątane perfekcyjnie dywany po wyczyszczeniu w pralni wyglądały, jakby co dopiero zostały kupione , a zasłony wyprasowane idealnie co najbardziej spodobało się Ani. Kolacje wigilijną również przygotowaliśmy razem. Te święta były wyjątkowe bo okazało się , że Ania jest w ciąży i za kilka miesięcy zostaniemy rodzicami.  

piątek, 23 grudnia 2016

Akademik

Już niedługo wakacje odpocznę od tych hałaśliwych studentów. Za moich czasów akademiki funkcjonowały na zupełnie innym poziomie. Przychodziło się o określonej porze i panowała cisza nocna , nie było mowy o przyprowadzaniu kogokolwiek do pokoju , a tym bardziej kobiety. To było surowo zabronione i groziło usunięciem . A wiadomo w tamtych czasach ludzie nie wynajmowali studentom pokoi, każdy cenił swoją prywatność. Dlatego robiło się wszystko, aby nie podpaść nikomu, a już bardziej kierownikowi. O pokój w akademiku trzeba było się starać kilka miesięcy, o ile się jeszcze miało duże znajomości. Dziś wystarczy mieć tylko pieniądze, a to co się wyprawia teraz w nich przechodzi ludzkie pojęcie.  Szkoda sobie strzępić języka nic i tak się na to nie poradzi. Czasy się zmieniły i ludzie również się zmienili. Trzeba jakoś wytrwać do tej emerytury. W swoim życiu naoglądałem się wiele i chyba już nic nie jest mnie w stanie zaskoczyć. Bywały sytuacje niebezpieczne jak i śmieszne. Długo by opowiadać o wszystkim. Muszę zabrać się do organizowania sprzątania. Kończył się rok akademicki i trzeba  po studentach ogarnąć pokoje. Na szczęście miałem zaprzyjaźnioną pralnie , do której oddawałem pościel na czyszczenie chemiczne. Dywany, firany, zasłony również były oddawane do pralni „Perfect clean”, z którą współpracujemy już kilka dobrych lat. Pralnia bardzo się rozwinęła ,poszerzyła swój zakres usług  z których korzysta również akademik. Dbają o swoich stałych klientów i zawsze dostajemy duże rabaty. Dobrze, że chociaż ten problem mam z głowy. Pozostało mi tylko poszukać  firmy dezynfekującej nie powiem po co i w jakim tragicznym stanie studenci potrafią zostawić pokój. No cóż kara finansowa dla nich to nie kara. Dzisiejsi studenci podchodzą lekkodusznie do pewnych spraw i rzeczy. Cóż zrobić?! 

czwartek, 22 grudnia 2016

Nowi klienci Perfect Clean

Co prawda do świąt został jeszcze miesiąc, ale my już zajęliśmy się gruntownymi porządkami w szafach. Jedne ubrania okazały się być za małe, inne rozdarte, a jeszcze inne prezentowały na sobie jakieś plamy, które nie wiadomo skąd się wzięły. Rozpętała się więc żywa dyskusja na temat, co należałoby wyrzucić, a co jeszcze da się uratować za pomocą szycia, lub prania domowymi sposobami. Moja dziewczyna łapała się za głowę i powtarzała, że ta jej ulubiona sukienka oraz kilka bluzek niestety również zostaną wyrzucone. Mama natomiast doradziła skorzystanie z usług pralni chemicznej Perfect Clean. Jakiś czas temu pracownice pralni zajęły się praniem dywanów i czyszczeniem pościeli, mama była zachwycona odbierając idealnie wykonane dzieło. Na początku byliśmy sceptycznie nastawieni, jednak postanowiliśmy skorzystać z tej rady. Sympatyczne panie uśmiechały się widząc nas z całym naręczem ubrań. Okazało się, że nawet te zniszczone można jeszcze ocalić dzięki usługom krawieckim. W naszym przypadku przeważało pranie chemiczne oraz czyszczenie wyrobów tekstylnych, czyli wszelkich spodni, sukienek, koca, nawet moja koszula i krawat się do tego zaliczały. Panie opowiadały o zastosowaniu najnowszych środków chemicznych. Nie znam się na tym, ale czułem, że oddajemy garderobę w fachowe ręce profesjonalistek i z niecierpliwością czekałem na efekty ich pracy. Skórzana kurtka i torebka oraz zamszowe buty nadal nam służą dzięki możliwości renowacji odzieży skórzanej i zamszowej. Wymagało to wiele pracy i skomplikowanych zabiegów, ale efekty tych działań były oszałamiające. Po kilku dniach dostarczono nam wszystkie ubrania i dodatkowo kilka woreczków zapachowych do szafy. Nie mogłem się napatrzeć na te ubrania perfekcyjnie czyste i naprawione, które już zamierzałem wyrzucić. Od tamtego czasu ja i moja dziewczyna zostaliśmy stałymi klientami pralni.

środa, 21 grudnia 2016

Przechytrzyć żonę

Gdy wróciłem do domu moja żona poinformowała mnie , że w przyszłym tygodniu jedziemy na Mazury do Mrągowa. Zdziwiłem się bardzo, bo moja żona była daleka od jakiś wyjazdów, nawet tych co trwają zaledwie kilka kilometrów, a co dopiero jechać, aż 230km . Szok! Moja druga połowa widząc, chyba moją zdziwioną minę od razu odpowiedziała mi na moje pytanie, które nawet nie zdążyłem jej zadać. Faktycznie kobiety umieją czytać w myślach hehe. Moja ukochana powiedziała, że dzwoniła do niej koleżanka ze szkoły średniej i poinformowała ją , że jest zjazd absolwentów . Oczywiście można zabrać ze sobą swoje drugie połówki, a znając moją Marlenę, to zdążyła z góry poinformować swoją koleżankę nie pytając mnie o zdanie, że będzie razem z mężem. Moja żona bardzo lubi się przechwalać na prawo i lewo. Już sobie to wszystko wyobrażam, aż się boję tego zjazdu, a raczej przygotowań mojej żony do niego. Marlena od dawna lubiła robić „wejścia” gdziekolwiek się pojawiła. Nie zależnie czy to było przyjęcie, bankiet czy domówka.  Jutro zapewne pojedzie na zakupy, bo będą potrzebne jej nowe buty , kilka sukienek, torebek itp. Najgorsze jest to, że będę musiał z nią  chodzić. Nie lubiłem tego w ogóle, nie lubię zakupów wcale nie sprawiają mi one przyjemności żadnej. Do przechwalania się mojej żony już się przyzwyczaiłem, ale do chodzenia z nią po butikach nie. Dlatego postanowiłem się jakoś wykręcić z tych zakupów i z tego wyjazdu, a że jestem dyrektorem działu marketingowego w pralni „Pefect clean”, to mogłem wymyśleć sobie spotkanie biznesowe, lub coś innego . Od pomyślenia przeszedłem do czynów. Poinformowałem swoją ukochaną, że niestety , ale w tym terminie mam wyjazd biznesowy do Katowic na szkolenie i nie będzie mnie cały weekend. Marlena jak zwykle zaczęła narzekać , ale gdy tylko dałem jej swoją złotą kartę kredytową, to uśmiech pojawił się na jej twarzyczce.  A ja byłem z siebie bardzo dumny nareszcie wolny weekend, będę mógł sobie poleżeć na kanapie przed telewizorem i bez narzekania swojej żony na mnie. Nie będzie filharmonii, teatru itp. Hurra! 

Kolacja wigilijna

Tegoroczna kolacja wigilijna będzie u nas. Zaprosiliśmy najbliższą rodzinę. Chcemy zrobić pierwszą wigilię w naszym nowym mieszkaniu. Wszystko jeszcze pachnie świeżością. Obawiamy się z żoną dzieci mojej siostry. Są jeszcze małe, ale bardzo rozbrykane, jednak mam nadzieję że będzie wszystko dobrze. Czas upływa bardzo szybko. Ostatnie zakupy i przygotowania. Dzisiaj wielki dzień, mieszkanie lśni, w rogu piękna duża choinka, a na stole pełno smakołyków. Żona się postarała. Całość robi wrażenie. Pierwsi goście już przyszli, za nimi następni, aż w końcu pokój się zapełnił. Jesteśmy w komplecie. Zaczęła się kolacja, wszyscy chwalili kuchnię mojej Asi. Atmosfera była bardzo miła, aczkolwiek ta sielanka nie trwała długo. Dzieciom znudził się spokój, zaczęli się kręcić, biegać po całym mieszkaniu. Oczami wodziłem za nimi, jednak to nic nie pomogło. Jeden z chłopców przebiegł obok stołu, czego następstwem był barszczyk na moich spodniach i naszym nowym dywanie. Humor mi się nieco popsuł, lecz starałem się panować nad emocjami. Patrzyłem z niecierpliwością na zegarek. Zależało mi żeby goście jak najszybciej sobie poszli. Trzeba doprowadzić dywan do porządku, nie mówiąc już o moich spodniach. W końcu doczekałem się, goście zaczęli wychodzić. Humor im dopisywał w przeciwieństwie do mnie. Posprzątaliśmy cały pokój, niestety plamy na dywanie nie puściły. Z rana po świętach zawiozę dywan do prania do pralni chemicznej Perfect Clean, oni na pewno nam pomogą. Korzystamy z ich usług już od kilku lat. Mamy do nich pełne zaufanie. Doskonałe środki chemiczne wywabią każdą plamę. Przed świętami oddaliśmy do czyszczenia pościel, wyroby tekstylne, oraz do renowacji marynarkę skórzaną. Wszystko odebraliśmy w idealnym stanie. Także taka plama na dywanie i spodnie to dla nich drobiazg. Przy okazji muszę kupić woreczki zapachowe do szafy i pułapki na mole. W domu zawsze się to przydaje. Poprzednie, które kupiłem straciły już swoją ważność.

wtorek, 20 grudnia 2016

Moje niedopatrzenie

Zadzwoniła wtedy do mnie siostra informując, że idzie do lekarza z najmłodszym dzieckiem i pytając, czy pozostałą dwójkę urwisów może przywieźć na ten czas do mnie. Co prawda byłem w domu, ale miałem niemało pracy przy naprawie kilku komputerów. Mimo to zgodziłem się. Włączyłem dzieciom ich ulubione bajki, dałem trochę słodyczy, a sam w drugim pokoju kontynuowałem pochłaniającą mnie pracę, oddając się jej bez reszty i zapominając o dwóch małych istotach bawiących się w drugim pokoju. Po jakimś czasie zajrzałem tam i chwyciłem się za głowę, widząc kawałki czekolady poprzyklejane w dywanie i na pościeli. Na szczęście przypomniała mi się ukochana pralnia Perfect Clean, w której kiedyś uratowano mój garnitur przed wyrzuceniem. Po odwiezieniu dzieci do siostry natychmiast się tam udałem. Miło zaskoczył mnie fakt, że sympatyczne pracownice pralni kojarzyły mnie i garnitur. Na szczęście zajmują się między innymi praniem dywanów i czyszczeniem pościeli przy użyciu najnowszych środków chemicznych. Czyszczenie wyrobów tekstylnych oraz pranie chemiczne także wchodzi w zakres usług pralniczych, dlatego obiecałem sobie, że złożę tym paniom kolejną wizytę, tym razem z całym naręczem ubrań, kocem i firankami. Renowacji odzieży skórzanej i zamszowej także niegdyś nie było, więc zaobserwowałem, że firma świetnie się rozwija. Następnego dnia dostarczono do mojego domu idealnie czyściutki dywan i pościel zapakowane w specjalne pokrowce do odzieży. Na dodatek otrzymałem jeszcze w gratisie kilka woreczków zapachowych do szafy. Od tamtego czasu zostałem stałym klientem pralni i każdemu polecam korzystanie z jej usług.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Grafik komputerowy

Pracuję jako grafik komputerowy w firmie komputerowej. Bardzo lubię swoja pracę. Zajmuje się tworzeniem stron internetowych , wizytówek, reklam itp. Czasami mam nie łatwe zadanie, aby przykuć uwagę odbiorcy reklamy, ale również  kontrahenci są bardzo wymagający. Do każdego zadania podchodzę indywidualnie i z wielkim zaangażowaniem. Staram się zadowolić obie strony , a najbardziej klienta. Pamiętam jedno klientkę, która chciała zrobić wizytówki dla swojego psa. Z początku myślałem, że to jakiś żart, ale ludzie potrafią mieć wielkiego bzika na punkcie swoich pupili. Przekonałem się tworząc wizytówki dla tej pani,  która postarała się również o sesje fotograficzną dla swojego yorka, żeby tylko jego wizytówki były „cudownie cudne”- jak to ona zwykła mówić. Innym moim klientem był pan, który miał bzika na punkcie pszczół i uważał, że jego pszczoły produkują niebieski miód tak niebieski miód. Nie dochodziłem czy to prawda czy nie. Jak to się mówi klient nasz pan i to on wyznacza nam jakie informacje ma zawierać jego reklama czy wizytówka. To są jedne z nielicznych zleceń jakie przyjmowałem. Niedawno dostałem również zlecenie na zrobienie reklamy dla pralni „Perfect clean”. Było to dla mnie nie lada wyzwanie, aby umieścić wszystkie informacje dotyczące tej dzielności w reklamie, która trwa zaledwie 20 sekund. Spytałem klienta , która z wymienionych usług jest dla niego niezbędna i ma być wymieniona w reklamie tak, aby przykuła uwagę odbiorców. Przedstawiciel pralni powiedział, że reklama ma zawierać: czyszczenie wyrobów tekstylnych, pranie dywanów, renowacja odzieży na tych usługach zależało im najbardziej. Przygotowanie zajęło mi trochę czasu, ale efekt był niesamowity. Mój klient był bardzo zachwycony z tego co udało mi się zrobić. Tak więc kolejne zadanie wykonane dobrze oraz kolejny zadowolony klient, oby tak dalej. 

Przedświąteczna przygoda

Święta tuż, tuż, ostatnie zakupy, a potem radość, rodzina i świętowanie. W tym roku postanowiliśmy z żoną, iż sobie nieco ułatwimy niektóre czynności przedświąteczne. Kuzynka nam opowiedziała o usługach jakie wykonuje pralnia Perfect Clean. Zdecydowaliśmy się zawieź do czyszczenia pościel i dywan do prania. Mam nadzieję że będziemy zadowoleni. Dużo pracujemy, dlatego czas mamy nieco ograniczony. Każda pomoc się przyda, a muszę przyznać, iż obsługa pralni zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Cena dostępna, terminy nie za długie, tylko korzystać. Myślę że będziemy częstymi klientami pralni chemicznej. Zostały jeszcze zakupy. Żona już ubrana, gotowa do wyjazdu. Nie lubię jeździć po marketach, ale zakupy do domu same nie przyjdą. Tłumy ludzi w kolejkach pchają się za rybami. Podszedłem zobaczyć rybki pływające w zbiornikach, a tu nagle pech. Sprzedawcy wyślizgnęła się rybka i wylądowała na mojej kurtce skórzanej. Wkoło słychać było śmiech. Nie wiem co tak ludzi rozbawiło. Ja miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Szybko wyszliśmy ze sklepu i od razu pojechaliśmy do Perfect Clean. Wiem że mają tam dobre środki chemiczne, także na pewno coś poradzą. Oddałem kurtkę do renowacji, do świąt będzie gotowa. Nieco mi ulżyło. Przy okazji dostałem woreczek zapachowy do szafy i ulotkę z całym zakresem ich usług. Przeglądnąłem wzrokowo i przyznam, że nieco się zdziwiłem. To, że czyszczą wyroby tekstylne, piorą chemicznie to normalne, ale że wprowadzili dodatkowe usługi krawieckie to było zaskoczeniem i to bardzo pozytywnym. Kuzynka dobrze nam poleciła. Należy jej się dobra kawa.

piątek, 16 grudnia 2016

Odwaga

Właśnie wróciłem z Bieszczad , które uwielbiam. Jeżeli tylko mam kilka dni urlopu albo jest długi weekend to planuje swój wyjazd. Od dziecięcych lat lubiłem wyjeżdżać na różne obozy w góry.  Gdy miałem 6 lat moi rodzice zapisali mnie do „Leśnej szkółki”, gdzie tak praktycznie nauczyłem się wszystkiego tego co potrzebne jest wędrowcom.  Rodzice byli ze mnie bardzo dumni i do kogo tylko mogli to mnie chwalili jaki to ja jestem dzielny i mądry. A ja po prostu lubiłem bardzo wędrować po górach i wsłuchiwać się w szum przyrody. W wieku 16 lat zdobyłem razem z moimi kumplami z szkółki szczyt w Tatrach „Orlą perć”. Jaki ja w tedy byłem z siebie dumny do dzisiaj pamiętam to uczucie. Gdy wracam ze swoich wędrówek do domu to zawsze po drodze idę do swojej ulubionej ekologicznej pralni „Perfect clean”. No dobrze pracuje tam fantastyczna dziewczyna Amelka. Niestety do tej pory nie miałem odwagi , aby się z nią umówić. Właśnie po górach mam odwagę chodzić, ale umówić się z dziewczyną już nie . Postanowiłem, że tym razem dam radę  i  zaproszę ją na randkę. Moim pretekstem  były ubrania, oraz namiot , a tylko ta pralnia używa odpowiednie środki chemiczne, które nie niszczą materiału  z którego są wykonane. Gdy wszedłem do pralni zobaczyłem, że Amelki nie ma. Spytałem się o nią, a nowa ekspedientka powiedział, że Amelka wyprowadziła się do innego miasta bo podjęła studia na swoim wymarzonym kierunku. No i takim sposobem nici z randki. Ale sam sobie jestem winien. 

środa, 14 grudnia 2016

Pożegnalna kolacja

Dzisiaj jest bardzo ważny dzień w moim życiu. Zaprosiłem moją dziewczynę na uroczystą kolację do ekskluzywnej restauracji. W lokalu obowiązuje pełna gala. Anetka nie wie jaki jest powód mojego zaproszenia. W każdym bądź razie wystroiła się nie do poznania. Piękna suknia, fryzura, delikatny makijaż i uśmiech na twarzy, tak zaprezentowała się Aneta. Ja to zupełnie co innego. Wystarczył garnitur, koszula i krawat. Staliśmy obok siebie, podekscytowani i zapatrzeni w siebie. Po chwili wolnym krokiem ruszyliśmy w stronę restauracji. Próbowałem delikatnie wprowadzić Anetkę w cel mojego zaproszenia, ale jak nigdy brakło mi odwagi. Spróbuję nieco później w odpowiedniej atmosferze przy lampce wina. Czas uciekał bardzo szybko. Nadeszła pora do przeprowadzenia poważnej rozmowy. Jednym tchem powiedziałem mojej dziewczynie, iż firma wysyła mnie na roczne stypendium do USA. Jest to dla mnie olbrzymia szansa. Po przyjeździe czeka na mnie awans i podwyżka. Anetka spojrzała na mnie smutnym wzrokiem, podniosła lampkę czerwonego wina i chlusnęła prosto we mnie. Natychmiast się podniosła i wyszła z lokalu. Siedziałem oniemiały nie wiedząc co począć. Kelner próbował wyczyścić plamy z koszuli i z marynarki, ale niestety plamy były jeszcze większe. Nic innego mi nie zostało, tylko skoro świt zanieść garnitur i koszulę do pralni chemicznej Perfect Clean. Znam tą pralnię bo dość często korzystam z ich usług. Czyszczenie chemiczne, pranie wodne to tylko część usług, które wykonują. Ostatnio wyprali mi dywan, wyczyścili pościel i wyroby tekstylne. Muszę przyznać ma mają bardzo dobre środki chemiczne do prania. Garnitur zapewne też odbiorę w idealnym stanie. Jestem pewien jakości wykonywanych przez nich usług. Wiosną oddałem do renowacji kurteczkę skórzaną. Odebrałem jak nową przy tym dostałem gratis - woreczki zapachowe do szafy. Być może teraz też dostanę mały gratis jako stały klient. Za kilka dni odbiorę garnitur to się przekonam.

wtorek, 13 grudnia 2016

Porządki mamy

Moja mama wzięła się za porządki w domu. Wiem z doświadczenia, że jak ona zaczyna je robić to lepiej się ewakuować, bo znowu zacznie narzekać , że w tym domu to tylko ona sprząta, a inni tylko jej bałaganią. Zastanawiałem się tylko co tu wymyślić , żeby wyjść  tak, aby mama się mnie nie czepnęła i czasem nie zagoniła do mycia okien w swoim pokoju jak poprzednim razem.  Muszę mieć naprawdę dobrą wymówkę. Usiadłem na swojej kanapie, rozejrzałem się dookoła pokoju z nadzieją, że coś mi przyjdzie do głowy. Niestety pustka , zero pomysłów. W tedy do pokoju weszła moja mama, aż się zerwałem na równe nogi. No i oczywiście zaczęło się jej marudzenie. Wysłuchałem wszystkiego ze spuszczoną głową. Siedziałem tak jakbym coś zbroił hehe. Mama powiedział co miała powiedzieć i zamknęła drzwi. Odetchnąłem z ulgą, ale nie na długo bo wróciła z kartonem. Zerwałem się na równe nogi „co jest pomyślałem?”, pewnie wyrzuca mnie z domu i będzie w ten karton kazała spakować mi swoje ubrania, aż mi się gorąco zrobiło. Moja mamusia się uśmiechnęła widząc mój strach w oczach.  Poprosiła mnie o dziwo grzecznie o zdjęcie ze wszystkich okien zasłon i włożenie ich do tego kartonu, a następnie zawiezienie ich do pralni „Perfect clean”. Od kiedy to oddajemy firany do prania zdziwiłem się?! Zawsze to mama je sama doprowadzała do porządku. Mama wytłumaczyła mi, że pralnia ma fajną usługę czyszczenie wyrobów tekstylnych. Zrobiłem to  co mi kazała i pojechałem z kartonem do pralni. Jakie było moje zdziwienie jak zobaczyłem w niej naszą sąsiadkę Panią Kazię. Teraz już wiem dlaczego mama chciała wyczyścić  zasłony w pralni. Przecież nie będzie gorsza od sąsiadki. 

Nasz mały przyjaciel

Od wczoraj w naszym domu nie jest tak smutno, jak było dotychczas. Przygarnęliśmy dwumiesięcznego labradora, który jak to szczeniak psoci i śpi. Szczerze mówiąc to co ujrzałem zaraz po obudzeniu się natychmiast wprawiło mnie w zły humor. Maluch postanowił załatwić swoje potrzeby oczywiście na nowym dywanie. Natychmiast posprzątałem, chociaż ślady i plamy po tym incydencie jeszcze zostały. Natomiast po powrocie ze spaceru wbiegł prosto na łóżko plamiąc błotem pościel. Uznałem, że muszę szybko coś wymyślić, tym bardziej, że żona zdecydowanie woli koty i ustąpiła mi zgadzając się na psa, pod warunkiem, że opieka nad nim będzie należała przede wszystkim do mnie. Odnalazłem w Internecie stronę pralni chemicznej Perfect Clean, która cieszyła się wyłącznie pozytywnymi opiniami. Udałem się tam, na szczęście jak się okazało, te sympatyczne panie zajmują się nie tylko praniem dywanów i czyszczeniem pościeli, przy użyciu najnowszych środków chemicznych. Słyszałem także o czyszczeniu wyrobów tekstylnych i praniu chemicznym rozmaitych części garderoby. Panie rozmawiały również z inną klientką o renowacji odzieży skórzanej i zamszowej. Idealnie czystą pościel i dywan po wypraniu dostarczono mi do domu wraz z kilkoma woreczkami zapachowymi do szafy. Jestem zachwycony usługami pralniczymi, a kiedy będzie taka potrzeba ponownie z nich skorzystam. Mam nadzieję, że mój pupil szybko nauczy się nie sprawiać takich niemiłych niespodzianek.

niedziela, 11 grudnia 2016

Świąteczna niespodzianka

Tegoroczne święta spędzę inaczej niż zwykle. Teściowie w prezencie na pierwszą rocznicę ślubu wykupili nam wycieczkę do Zakopanego. Jesteśmy tacy szczęśliwi. Ominą nas zakupy, gotowanie, pieczenie i wycieczki z jednego domu do drugiego. Drażni mnie i moją Asię wysiadywanie przy stole, głupie uśmieszki i przygaduszki. Bardzo się cieszymy że wyjeżdżamy. Czekają na nas góry, narty i nowo poznani ludzie. Czas szybko mija. Pomału musimy kompletować garderobę. Z tego co pamiętam to muszę zanieść garnitur do pralni do odświeżenia i renowacji. Żona ma swoją ulubioną pralnię Perfect Clean. Z ich wszechstronnych usług korzystamy niejednokrotnie. Ostatnio zawiozłem dywan do prania i pościel wełnianą do czyszczenia chemicznego. Przyznam szczerze, iż wywiązali się znakomicie. Z tego co słyszałem to mają świetne środki chemiczne. Mało tego że piorą odzież wszelkiego rodzaju, czyszczą wyroby tekstylne to wprowadzili dodatkowe usługi krawieckie, także są w stanie pomoc najbardziej wybrednemu klientowi. Mój garnitur wyczyścili perfekcyjnie i na dodatek expressowo. Zapakowali w pokrowiec przepuszczający powietrze, a jako gratis dostałem woreczki zapachowe do szafy. Zadowolony wróciłem do domu. Asia spakowała niezbędne rzeczy do walizki. Garnitur i sukienkę powiesiłem w samochodzie na wieszaku. Narty przymocowałem do bagażnika. Wszystko gotowe, ostatni przegląd mieszkania i z uśmiechem na ustach ruszamy w góry. Podróż minęła nam w bardzo dobrym humorze. W Zakopanem cudownie. Wkoło biało od śniegu, na choinkach palą się kolorowe światełka. Tutaj się czuje niesamowity nastrój świąt.

piątek, 9 grudnia 2016

Las

 Gdy mamy chwile wolnego razem z żoną to zabieramy nasze pociechy do lasu. Oboje pochodzimy z wioski, a moja  Zuzia to nawet z rodziny myśliwskiej. Jej tata i dziadek byli myśliwymi, więc moja żona poznała las od podszewki. Często opowiada dzieciom jak to ze swoim tatą miała przygody w lesie. Czasami sam się zastanawiam czy faktycznie wszystkie są prawdziwe? Czy moja żona troszeczkę koloryzuje , aby dzieciom uatrakcyjnić temat. W sumie to nie ma wielkiego znaczenia bo dzieci są wsłuchane w każde jej słowo gdy opowiada historie swojego życia. Ten weekend mieliśmy oboje wolny więc zabraliśmy nasze dzieciaki do lasu. Spakowaliśmy wszystko co nam było potrzebne m.in. metalowe kubki, śpiwory itp.  Nauczyliśmy dzieci jak sobie radzić w trudnych sytuacjach na łonie natury, a nawet umieją rozpalić samodzielnie ogień bez zapałek. Wiedzą jakie są zasady bezpieczeństwa na takich wyprawach, oraz co wolno, a czego unikać. W szkole jak organizują dzieciom „zielone wycieczki” to wszyscy liczą na nasze dzieci łącznie z paniami nauczycielkami bo są bardzo zaradne we wszystkim i umieją sobie radzić. Ten wypad mogliśmy również zaliczyć  do aktywnych, nikt się nie nudził i nie narzekał na nic. W niedzielę po południu wróciliśmy do domu. Małgosia moja córka rozpakowała swój plecak, zaniosła brudne rzeczy do kosza na pranie, a czyste schowała do szafy. Zrobiłem wieczorny obchód po pokojach naszych dzieci, aby je ucałować na dobranoc, gdy zobaczyłem otwartą szafę Małgosi. Spytałem ją dlaczego jest otwarta to odpowiedziała, że czuje zapach lasu z ubrań i chciałaby się jeszcze go nawdychać. Zaśmiałem się trochę pod nosem i postanowiłem, że jutro wieczorem wracając z pracy podjadę do pralni „Perfect clean” by kupić jej woreczki zapachowe do szafy oczywiście o wiadomym zapachu.  

czwartek, 8 grudnia 2016

Świąteczna wizyta

Grudzień zimowy miesiąc. Sypie biały śnieżek, dzieci wesoło biegają, lepią bałwanka i rzucają śnieżkami. Szybkim krokiem nadchodzą święta. Zaczynają się generalne porządki. Ja od zeszłego roku korzystam z szerokiego zakresu usług pralni Perfect Clean. Rok rocznie oddaję dywan do prania, odzież tekstylną i pościel wełnianą do czyszczenia chemicznego. Przekonałem się że pralnia ma doskonałe środki chemiczne, dlatego śmiało oddaję swoje rzeczy w ich ręce. Porządkami w domu zajmuję się sam. Wszystko przygotuję, podłogi pomyję i wypastuję. Parę dni przed świętami rozłożę wyprany, pachnący dywan. Zostanie mi przygotowanie posiłków, ale i z tym sobie poradzę. Jest coś takiego jak catering. Z tej opcji skorzystam. Tegoroczne święta spędzę z moją dziewczyną. Przyjeżdża do mnie po raz pierwszy z drugiego końca Polski, dlatego bardzo zależy mi, żeby wszystko było perfekcyjnie. Mam nadzieję że mi się uda, w każdym razie będę się bardzo starał. Jutro muszę jeszcze raz udać się do pralni, bo zapomniałem zanieść kurtkę ocieplaną ze skóry do renowacji. Pani z obsługi obiecała mi, iż w ciągu kilku dni będzie gotowa. Przy okazji kupiłem kilka drobiazgów, woreczki zapachowe do szafy, rolkę do odpylania odzieży i pułapki na mole. Muszę być przygotowany na wszelkie ewentualności. Dni biegną bardzo szybko. W domu błysk, dywan jak ze sklepu, stół zastawiony smakołykami a przy stole ja i moja dziewczyna cała w skowronkach. Jestem taki szczęśliwy. Mam nadzieję, iż do następnych świąt będziemy przygotowywali się już we dwoje.

wtorek, 6 grudnia 2016

Praca i studia

Jestem na pierwszym roku studiów prawniczych. Radzę sobie dobrze, chociaż za bardzo nie przykładam się do nauki. Zaraz po maturze zacząłem szukać pracy, aby móc wynająć małą kawalerkę we Wrocławiu i mieć pieniądze na inne niezbędne wydatki. Moją uwagę przyciągnęła oferta pomocy w pralni chemicznej Perfect Clean. Zadzwoniłem tam, aby zdobyć więcej informacji. Ucieszyłem się, gdyż szefowa pralni zgodziła się mnie przyjąć. Najpierw przyglądałem się innym pracownikom. Po kilku dniach zawoziłem gotowe, czyściutkie ubrania do klientów. Po tygodniu już wykonywałem właściwą robotę. Ja zajmowałem się głównie czyszczeniem wyrobów tekstylnych. Polega ono na praniu chemicznym i wodnym rozmaitych ubrań, oraz czyszczeniu pościeli i praniu dywanów. Testowałem te najnowsze środki chemiczne, które okazały się być wyjątkowo skuteczne. Koleżanki z pracy miały znacznie trudniejsze zadania. Zajmowały się usługami krawieckimi, a także wyjątkowo pracochłonną renowacją odzieży skórzanej i zamszowej. Na dodatek jeszcze była możliwość czyszczenia futer i garniturów, co również wymagało sporo pracy i cierpliwości. Pewnego dnia przyszło mi do głowy, że moglibyśmy sprzedawać różne akcesoria, takie jak woreczki zapachowe do szafy, rolki do odpylania odzieży, czy wodę do żelazka. Szefowa była zachwycona moim pomysłem i postanowiła go wdrożyć w życie, a ja otrzymałem premię za kreatywność. Dowiedziałem się później, że rośnie popyt na te dodatki, a niektórzy klienci zamawiają nawet kilka sztuk. Po mimo studiów postanowiłem kontynuować pracę w pralni, chociaż często niełatwo było pogodzić pracę z wykładami. Teraz jednak nie muszę się martwić brakiem pieniędzy, a decyzji o pracy w pralni nie żałuję.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Przygotowania

Już od kilku miesięcy przygotowywaliśmy się do I Komunii Świętej naszej córki Zosi. Od wrześni chodziliśmy raz w miesiącu na spotkania w kościele ,na których wszystko omawialiśmy z Proboszczem naszej Parafii.  Dzięki temu mieliśmy wszystko dopięte na ostatni guzik. Oczywiście, że nie odbyło się bez jakiejś  drobnej wymiany zdań. Co niektórzy rodzice uważali, że to wyłącznie święto ich dzieci , a reszta dzieci jakby w ogóle się nie liczyła. Największym problemem było kto ma nieść dary dla Kościoła. Po prostu żenada i porażka ludzi dorosłych, którzy   kłócili się między sobą , które dziecko co ma nieść. Tego wszystkiego nie mógł znieść nasz Proboszcz i szybko zrobił z tym wszystkim porządek. Rodzicom dostało się trochę do słuchu i bardzo dobrze, a żeby było sprawiedliwie, kto ma nieść dary zrobił losowanie. Rozdał rodzicom karteczki i długopisy, aby mogli wpisać imiona swoich dzieci. W losowaniu wzięły tylko chętne dzieci, które chciały nieść dary. Rozwiązanie takim sposobem uważam było najsprawiedliwsze. Po długim oczekiwaniu wreszcie przyszedł ten najważniejszy czas dla nas i naszych dzieci. Msza komunijna przebiegła bez żadnych zakłóceń. Nawet nie wiem kiedy dobiegła ona końca, tak byłem zestresowany. Po mszy wszyscy poszliśmy na przyjęcia do lokalu. Nasza córka cieszyła się ze wszystkich prezentów jakie dostała. Pod koniec przyjęcia ubrudziła swoją sukienkę czymś tłustym i bardzo zrobiło jej się przykro z tego powodu. Zmartwiło ją to , że nie będzie mogła chodzić w niej do kościoła na biały tydzień. W tym momencie podeszła do niej ciocia Halinka i poprosiła ją, żeby się tym nie martwiła, że postara się wszystko do jutro załatwić. Jak powiedział tak zrobiła i słowa dotrzymała. Zdziwiłem się tylko jak jej się to udało tak szybko załatwić ?! Zapytałem ją jak to zrobiła, że usunęła tak tłustą plamę, a sukienka wygląda jakby w ogóle nie była noszona?. Ciocia się uśmiechnęła   i odpowiedziała na moje pytanie. Ma na osiedlu zaprzyjaźnioną pralnie „Perfect clean”, która ma m.in. usługę czyszczenie wyrobów tekstylnych. Poprosiła ekspedientką o to, aby sukienka była gotowa na drugi dzień.  I tak o to ciocia Halinka wywołała uśmiech na twarzy naszej Zosieńki, która dumnym krokiem poszła do kościoła. 

środa, 30 listopada 2016

Promocje

Moja żona bardzo lubi biegać po sklepach i wyszukiwać różne promocje. Nie ważne czy to są ubrania czy środki gospodarcze. Jak widzi słowo promocja to, aż jej się oczy świecą. Czasami kupuje niepotrzebne rzeczy do domu takie jak dywaniki łazienkowe, których chyba mamy z pięć kompletów czy chodź by pościel, na którą ma oddzielną szafę. Ile można kupować pościeli ?! Musielibyśmy chyba co tydzień ją zmieniać, aby wykorzystać je wszystkie. Ręczników też mamy mnóstwo do koloru do wyboru. Z tymi rzeczami też moglibyśmy otworzyć sklep. Ostatnio moja żona zaczęła nawet wycinać kupony z różnych gazet, aby później je wykorzystać lub mnieć pretekst do kupna ich. Kilka dni temu jak wróciłem do domu z pracy zastałem na przedpokoju pełno worków z ubraniami, oraz komplety pościeli. Z  początku myślałem, że chce się tego pozbyć i odzyskać ulokowane w tym pieniądze , ale się bardzo zdziwiłem gdy odważyłem się jej spytać. Co zamierza z tym wszystkim zrobić. Powiedziała. że ma kilka kuponów z pralni "Perfect clean" do wykorzystania. Zbliżają się święta więc czas je wykorzystać. Część rzeczy pójdzie na pranie chemiczne, a inna część na pranie wodne. Czyszczeni odzieży oczywiście też będzie. Po co ja się w ogóle pytałem?! Musiałem to wszystko zapakować i zawieść do pralni. Pani ekspedientka  tylko się do nas uśmiechnęła i po przyjęciu, wytłumaczeniu wszystkiego przez moją żonę . Wręczyła jej gratis rolki do odpylania odzieży, oraz woreczki zapachowe do szafy. To juz moja żona była wniebowzięta. Wydaje mi się, że powinienem  żonę chyba zapisać na jakąś terapię. Tak dalej nie może być

wtorek, 29 listopada 2016

Przedświąteczne sprzątanie

W naszej rodzinie panuje taka tradycja, że co roku na święta Bożego Narodzenia spotykamy się u innej osoby. W zeszłym roku wszyscy spotkaliśmy się u rodziców, wcześniej u każdej z moich czterech sióstr, a teraz kolej przypadła na mnie. Zabraliśmy się z żoną za gruntowne porządki w całym mieszkaniu. Pomagali nawet przyjaciele. Odsunęliśmy meble, żeby dokładniej odkurzyć pod nimi, żona umyła wszystkie naczynia i okna, czekało nas jeszcze wysprzątanie łazienki oraz pranie wszelkich ubrań, koców, ręczników, pościeli, dywanów i obrusu. Postanowiłem skorzystać z usług mojej ukochanej pralni chemicznej Perfect clean. Wielokrotnie zanosiłem tam jakieś fatałaszki, a te miłe panie rozprawiały się z nimi bez najmniejszego problemu. Na stronie internetowej przeczytałem o zastosowaniu najnowszej generacji środków chemicznych i o świątecznych promocjach dla stałych klientów. Jak do tej pory korzystałem chyba z większości usług, bo było już czyszczenie skórzanej kurtki oraz zamszowych butów, naprawianie rozdartych spodni, zastosowanie perfect suit na garniturze, który planowałem wyrzucić. Kiedy wtaszczyłem tę wielką torbę z wszystkimi drobiazgami, panie stwierdziły z uśmiechem, że taki wielki nabytek im nie straszny. Opowiadały coś o praniu chemicznym i wodnym. Zadzwoniła do mnie żona przypominając, abym koniecznie kupił w pralni woreczki zapachowe do szafy i rolki do odpylania odzieży. Nie znam się na tym, więc poprosiłem o wszystkie akcesoria. Woda do żelazka też może się przydać. Po kilku dniach całą garderobę przywieziono mi do domu wraz z dodatkowym, darmowym kompletem akcesoriów. Nie mogłem wyjść z podziwu wpatrując się w efekty pracy w pralni. Wreszcie wszystko zostało zapięte na ostatni guzik i można już przyjmować gości, którzy właśnie zaczęli przyjeżdżać.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Rodzinny skarb

Właśnie robiliśmy z żoną porządki w domu kiedy przybiegł nasz synek i oznajmił nam, że znalazł na poddaszu skarb. Chcąc nie chcąc musieliśmy pójść zobaczyć co za skarb znalazł nasz synek? Rzeczywiście znalazł drewniany kufer  w którym były szkatułki z biżuterią, oraz albumy z zdjęciami. Nasz synek wyciągnął albumy i wszyscy usiedliśmy na starym dywanie , aby je pooglądać. Nasz mały synek zaciekawieniem słuchał historyjek związanych z zrobieniem , niektórych zdjęć. Zobaczył również jak wyglądali jego pradziadkowie. Trochę był zdziwiony ówczesnym ubieraniem w tamtych czasach. Ignaś z zaciekawieniem i błyskiem w oku oglądał kolejne rodzinne fotografię. Moja żona też wycierała ukradkiem łzy wspomnień. Żona zawsze miło wspomina swoje dzieciństwo szczególnie wyjazdy na wieś do dziadków , jazdy bez siodła na koniu, skakanie po sianie czy bieganie  boso po porannej rosie. Po obejrzeniu rodzinnych zdjęć wstaliśmy z starego dywanu. Nie mogłem przypomnieć sobie skąd mamy ten dywan .Spytałem się żony odpowiedziała, że to kolejna pamiątka rodzinna, niestety dywan jest zbyt brudny, aby go rozłożyć w pokoju dziennym. Widziałem smutek w oczach żony, więc postanowiłem zrobić jej niespodziankę. Gdy poszła sprzątać rzeczy do piwnicy ja pod pretekstem załatwienia pilnej sprawy w mieście wziąłem spakowałem dywan do samochodu i zawiozłem go do pralni „Perfect clean”, która zajmuje się czyszczeniem odzieży i nie tylko. Nasz dywan przejdzie renowację nowoczesną metodą prania wodnego bez użycia środków chemicznych. Zostawiłem dywan i wróciłem do domu. Po dwóch dniach pojechałem go odebrać. Gdy przywiozłem go do domu żona ze szczęścia rzuciła mi się na szyje i rozpłakała. Dywan bardzo ładnie się prezentuje w pokoju dziennym. Zrobiliśmy z żoną również porządek z fotografiami rodzinnymi, włożyliśmy je w ramki i powiesiliśmy na ścianie. W końcu to nasza historia, nasze wspomnienia radosnych chwil z dzieciństwa. 

Wieczór andrzejkowy

Jak co roku i tym razem wybieram się na andrzejki. Zaprosiłem moją dziewczynę. Lubimy się bawić, tańczyć i brać udział w wesołych wróżbach. Na dzisiejszy wieczór wystroiliśmy się w pełną galę. Idziemy do ekskluzywnej restauracji. Z dumą patrzyłem jak pięknie wygląda moja Kasia. Zabawa była bardzo udana, jedzenia i picia nie brakowało. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy. Opodal nas przy stoliku siedziały dwie pary. Zamiast się bawić rzucili się w wir picia. Co się z tym wiąże nie trzeba mówić, zaczepki, śmiechy, przepychanki itp. Nie reagowaliśmy, bawiliśmy się jak by nigdy nic. Trwało to do czasu. Niby w żartach popchnęli kelnerkę z pełną tacą jedzenia, która wylądowała na moim garniturze i sukni Kasi. Wyglądaliśmy jak para nieszczęścia. Nie wiedziałem co robić. Z pomocą przyszła obsługa restauracji. Próbowali wyczyścić naszą kreacje, ale niestety na nic się to zdało. Plama na plamie w przeróżnych kolorach. Nie mieliśmy wyjścia opuściliśmy lokal przed czasem. W domu szukaliśmy w gazecie adresów dobrych pralni chemicznych. Wybraliśmy Perfect Clean, Pralnia ma dobrą opinię. Wykonują wiele usług, czyszczą odzież poprzez pranie wodne jak również pranie chemiczne. Z tego co piszą mają bardzo dobre środki chemiczne. Zadecydowaliśmy, iż pakujemy rzeczy i idziemy do Perfect Clean. Na miejscu pani z obsługi pralni bardzo miło nas przyjęła. Obiecała że nasza odzież po czyszczeniu będzie wyglądała perfekcyjnie. Przy okazji poleciła nam rolki do odpylania odzieży, woreczki zapachowe do szafy i pułapki na mole. Niby drobiazgi, ale w domu na pewno się przydadzą. Zostawiliśmy naszą odzież i pełni optymizmu poszliśmy na dobrą kawę i pyszne ciastko do naszej ulubionej cukierni.

piątek, 25 listopada 2016

Jesienny poranek

Jesień najbardziej nie lubiana przeze mnie i większość społeczeństwa pora roku. Wiatry, deszcze, zawieruchy, to wszystko co może zaoferować nam jesień. Wstałem skoro świt żeby wyprowadzić psa przed pracą. Deszcz pada już drugi dzień. Wszędzie mokro, kałuża koło kałuży. Chętnie zostawił bym psiaka w domu, ale nie mogłem mu się oprzeć. Spoglądał na mnie błagalnym wzrokiem. Założyłem smycz i poszliśmy na spacer. Pochodziliśmy trochę i czym prędzej wróciliśmy do domu. Dino był cały mokry i ubłocony. Starałem się go powycierać, ale na nic to się zdało. Wpadł do domu jak burza, otrzepał się i położył się na środku dywanu w salonie. Przeraziłem się, bo zdałem sobie sprawę jak ten dywan będzie wyglądał. Niestety teraz nic nie poradzę. Najwyższa pora iść do pracy. Tam coś wymyślę. Dniówka zleciała dość szybko. Wiedziałem już co zrobić z brudnym dywanem. Poszperałem w internecie i znalazłem pralnię Perfect Clean, gdzie między innymi czyszczą dywany. Zainteresowałem się tą pralnią. Zasięgnąłem wszelkich informacji. Pralnia, która wykonuje tyle usług dla ludności musi być dobra. Po pracy zwinąłem dywan i czym prędzej ruszyłem w stronę galerii, gdzie w naszym mieście mieści się powyższa pralnia chemiczna. Obsługa mile mnie zaskoczyła. Pani wręczyła mi na przyszłość pełen zakres ich usług. Pranie wodne, czyszczenie chemiczne, usługi krawieckie to tylko mała część usług, które wykonują. Mają bardzo dobre środki chemiczne dzięki czemu odzież wygląda jak nowa. Zostawiłem dywan, kupiłem parę drobiazgów przydatnych w domu, woreczki zapachowe do szafy, rolki do odpylania odzieży, wodę zapachową do żelazka i pułapki na mole. Zadowolony poszedłem do domu. Wziąłem psa i poszedłem na długi spacer.

Moja praca

Miałem za sobą bardzo ciężki tydzień i jedynie o czym marzyłem to o prysznicu i położeniu się do swojego łóżka. Jestem kierownikiem promocji i przedstawicielem w pralni „Perfect clean” . Zajmuje się również franchisingiem w naszej pralni. Franchising to pomoc w wyborze odpowiedniej lokalizacji dla pralni, nadzór nad jej uruchomieniem,  oraz profesjonalne szkolenie personelu, jakie zapewnia pakiet franchisingowy, stwarza podstawy dla przyszłego sukcesu placówki.  Ja nad tym wszystkim czuwam. Bardzo lubię to co robię, choć wymaga to bardzo wiele nerwów, by dopiąć wszystko na ostatni guzik. Pracuje tu już kilka ładnych lat, wcześniej pracował tu mój tata i to on wgłębił mnie w tajniki tej pracy. Jeżdżę służbowym samochodem po całym naszym kraju i wszystkiego pilnuje. Praktycznie w domu mnie nie ma  od poniedziałku do piątku . Weekendy zawsze mam wolne i mogę poświęcić na co tylko chcę, a najczęściej to się relaksuję. Bardzo lubię czytać książki o tematyce historycznej naszego kraju. Jeżdżąc po naszej ojczyźnie i kontrolując nasze pralnie zbaczam nieraz z trasy by zwiedzić jakieś muzeum czy zamek zależności , w którym zakątku Polski jestem. Można połączyć obowiązki z przyjemnością jeśli się tylko chcę. Nie powiem nie zawsze jest tak kolorowo czasami bywają ciężkie tygodnie tak jak ten, ale jeżeli chce się utrzymać wysoki standard w usługach należy dać z siebie wszystko.  Ja jestem dumny z tego , że pracuje w firmie , która daje mi dużo możliwości, niezłe zarobki , wolne weekendy, a dodatkowo mogę zwiedzać swój kraj. 

wtorek, 22 listopada 2016

Przechwałki

Cześć Marek –usłyszałem za plecami znajomy głos. To był Julek mój kumpel ze szkoły średniej , którego nie widziałem chyba z 10 lat. –Cześć o jaka miła niespodzianka , co Cię sprowadza w te strony zapytałem się go?. Julek mówił, że żona odziedziczyła w spadku mieszkanie po babci i przyjechali zrobić wszystkie formalności z tym związane. Następnie chcą sprzedać mieszkanie bo oboje pracują na dobrych stanowiskach w korporacji w Wrocławiu, a nasze miasto, a raczej prowincja nie da im takich możliwości.  W sumie ma racje nasze  miasto nie ma porządnych inwestorów i mieszkańcy uciekają do większych miast niestety.  Oczywiście nie omieszkał się pochwalić samochodem, domem itp. Niestety chwalił się tylko rzeczami materialnymi. Nic nie wspominał o dzieciach więc domyśliłem się , że ich nie posiadają. Rozmawialiśmy chyba ze sobą z godzinę, a raczej Julek mówił jak mu się tam powodzi. Po godzinie raczył mnie zapytać gdzie pracuje i czy jestem żonaty hehe. Powiedziałem mu , że nie mam takich dużych pieniędzy za swoją prace co on, bo jestem kierownikiem zmiany w pralni „Perfect clean”, ale mam spokojną pracę, która pozwala mi na to , abym spędzał czas z rodziną. Mamy z żoną troje wspaniałych dzieci, które nie sprawiają nam zbyt dużo problemów, o ile takie sprawy można nazwać problemem.   Julek się tylko uśmiechnął do mnie i zapytał jeszcze czy mam czasem ulotki tej pralni to da żonie, bo pewnie w mieszkaniu będzie trzeba wyprać dywan lub sofę. Bez zawahania wyjąłem ją z kieszeni i mu wręczyłem dumny z siebie. I odszedłem.  Ponieważ uważam , że to ja jestem bogaty , ale nie materialnie , ale duchowo.  Mam wspaniałą rodzine i nie muszę siedzieć godzinami w pracy, aby zrobić kupę kasy na widzie misie, które nie są nam kompletnie potrzebne do szczęścia. W dzisiejszych czasach posiadanie rodziny to jest bogactwo. 

Andrzejkowa zabawa

W zeszłym tygodniu ja oraz paczka moich przyjaciół urządziliśmy sobie wspólną imprezkę andrzejkową. Każdy zabrał coś do jedzenia i picia i spotkaliśmy się w moim domu. Na początku wieczór upływał leniwie, wypełniony pogawędkami o przeróżnych sprawach. W końcu Krzysiek zaproponował, abyśmy urządzili sobie andrzejkowe wróżby, przede wszystkim te matrymonialne. Ja nie miałem pojęcia na czym to dokładnie miałoby polegać, ale wszyscy przystali na tę Krzyśka propozycję, zwłaszcza dziewczyny. Ja miałem tylko poszukać jak najwięcej świeczek. Tak sobie rozmawialiśmy, ucztowaliśmy i bawiliśmy się rozgrzanym woskiem aż do późnej nocy. Następnego dnia zająłem się sprzątaniem po przyjęciu, ale najgorsze były te nieszczęsne plamy na moim ubraniu i na obrusie. Pomyślałem sobie, że kolejny raz z opresji uratują mnie te sympatyczne i profesjonalne panie z pralni perfect clean. Kilkakrotnie korzystałem z ich usług. Te najnowsze środki chemiczne zdziałały cuda z moją garderobą. Korzystałem już z czyszczenia odzieży skórzanej i zamszowej. Mam nadzieję, że tym moim spodniom i obrusowi wystarczy jakieś pranie chemiczne, albo nawet tylko pranie wodne. Kolejny raz nie zawiodłem się na tej pralni. Panie szybko uporały się z powierzonym im zadaniem, a ja zakupiłem jeszcze woreczki zapachowe do szafy, rolki do odpylania odzieży oraz wodę do żelazka. Zawsze mogą się przydać takie akcesoria. Przyjaciołom także poleciłem skorzystanie z usług pralniczych, gdyż naprawdę warto. Teraz planujemy zorganizowanie wspólnej zabawy sylwestrowej.

piątek, 18 listopada 2016

Męski wypad

Już od wiosny planowaliśmy z kolegami z pracy męski wypad na łono natury. Wreszcie nadszedł ten czas. Spakowałem swój plecak i wrzuciłem do samochodu, a następnie pojechałem po resztę ekipy. Staszkowi jak zwykle przed wyjazdem czy imprezą żona zrobiła mega zadymę. No Jolka nie byłaby sobą jakby Staszka nie zjechała za wszystko tzn. całokształt . Wszyscy zastanawialiśmy się dlaczego jest z nią. Dzieci jeszcze nie mieli, a nawet przez chwilę wydawało mi się , że Jolka ich nie chce. Prawda okazała się zupełnie inna. Staszek opowiedział nam wszystko przy ognisku. Jolka ma problem  z zajściem w ciąże i jest pełna frustracji do całego świata, że to akurat ją spotkało. Dziwić się i nie dziwić. Powiedzieli sobie , że jeżeli do końca roku im się nie uda to będą starać się o adopcje malutkiego szkraba. I takie  sprawy się chwali. Poszliśmy spać chyba nad ranem nie mogliśmy się ze sobą nagadać. Weekend z kumplami był super. Wracaliśmy wszyscy zmęczeni, ale wypoczęci psychicznie od codzienności, a co z tym związane problemy. Jak to się mówi „ nie ma domku bez ułomku”. Naładowani pozytywną energią. Wszystko byłoby super gdyby nie brudne siedzenie. Jak to mężczyźni nie przykładają do tego typu spraw uwagi. Trochę się bałem gadania Gośki więc postanowiłem po odwiezieniu kumpli pojechać z nim do pralni na czyszczenie chemiczne pokrowców, a następnie na myjnię. Jak pomyślałem tak zrobiłem. Do domu wróciłem późnym wieczorem o dziwo Gosia już spała i dzieciaki też . Wykąpałem się i położyłem obok swojej żonki, ucałowałem ją w policzek i w myślach podziękowałem jej za to, że jest taka wspaniała i mamy troje cudownych dzieci. Nie chciałbym przechodzić tego co Staszek i Jola. Bardzo im współczuje całej tej sytuacji. Mam nadzieję ,że wszystko im się ułoży. 

środa, 16 listopada 2016

Życiowe błędy

Moje dzieci wyjechały na „ zieloną szkołę” choć moja żona nie była za bardzo  przekonana do tego pomysłu. Ja myślę, że był to strzał w dziesiątkę. Nasze dzieci były bardzo” zaniedbane” wychowawczo , że tak się wyrażę. Oboje z żoną polegliśmy co do tej kwestii. Nasze pociechy robiły wszystko, abyśmy zwrócili na nie uwagę, a my nic. Dla nas liczyły się tylko pieniądze i kariera. Myśleliśmy, że kupując im drogie prezenty i pozwalając na wszystko wynagradzamy im to , że nie jesteśmy obecni w ich życiu. Niestety doszło do takiej sytuacji, że straciliśmy kontrolę nad nimi. Dopiero uświadomiliśmy się jak o mało ich nie straciliśmy, jak wielki błąd zrobiliśmy. Na szczęście oboje z żoną zrozumieliśmy, że to nie pieniądze dają szczęście lecz rodzina. Postanowiliśmy, że pójdziemy z żoną na terapię rodziną. Dzieci zapisaliśmy na obóz, a sami poszliśmy na terapię. I to dzięki tej terapii zrozumieliśmy czego o mały włos nie straciliśmy. Dzieci wróciły odmienione my również wróciliśmy z terapii odmienieni. Chyba wszyscy zrozumieliśmy, że rodzina to skarb. Jedynym teraz problemem był namiot naszych dzieci, który był okropnie zabrudzony. Znając wcześniejsze nasze podejście do tych spraw to kupilibyśmy nowy, ale nie tym razem.  Nasz najstarszy syn znalazł w internecie pralnie, która zajmuje się takimi rzeczami. Postanowiliśmy pojechać do niej wszyscy razem czego nie robiliśmy już dawno.  Pani w pralni powiedział, że nasz namiot przejdzie pranie wodne w specjalnych środkach chemicznych, które nie niszczą tego rodzaju tkaniny. Usługa nie była droga, ale sama przyjemność pojechania i  załatwienia czegoś  razem z rodziną to sama przyjemność. Po odebranie namiotu z pralni „Perfect clean” tez pojechaliśmy razem.  Każdy z nas popełnia błędy, ale najważniejsze, to wyciągnąć wnioski na przyszłość. 

Seans filmowy

Firma w której pracuję dość dobrze rozporządza funduszem socjalnym. Bony świąteczne, bilety na basen, dodatki do wczasów itp. Wczoraj szef wręczył każdemu pracownikowi dwa bilety na film 3d, hit do cinema city. Zadowolony wróciłem do domu. Dziś wybieramy się do kina na wieczorny seans. Czeka nas cudowny wieczór. Wystrojeni ruszyliśmy do kina. Wszystkie miejsca były zajęte. Właściwie nie ma się co dziwić, ten film jest tak reklamowany, zwłaszcza efekty 3d, iż większość przyszła z ciekawości. Zajęliśmy swoje miejsca i w skupieniu czekaliśmy na upragniony film. Zauważyłem, że co druga osoba coś popijała i jadła. Dziwiłem się, bo jak można dwie godziny nie wytrzymać bez jedzenia czy picia. Światła przygasły, rozpoczął się film. Śledziliśmy z zainteresowaniem losy bohaterów i piękne widoki. Wokół było słychać szelest papierków, otwieranie butelek i szepty ludzi. Czas minął bardzo szybko, film dobiegł końca. Wróciliśmy spacerkiem do domu. Całą drogę rozmawialiśmy o fabule filmu. W domu doznałem szoku. Żona zauważyła, iż plecy w mojej marynarce zmieniły kolor. Ktoś w kinie oblał mnie sokiem. Zdenerwowaliśmy się obydwoje. Próbowaliśmy te plamy sprać, niestety nasze starania spełzły na niczym. Jedynym ratunkiem jest pralnia Perfect Clean. Niejednokrotnie wybawiała nas z podobnych problemów. Z samego rana wziąłem marynarkę i czym prędzej poszedłem zanieść do czyszczenia chemicznego, bądź prania wodnego. Nie znam się na tym, także nie wiem co oni z nią zrobią. Najważniejsze żeby była czysta. Przy okazji żona poprosiła mnie żebym zrobił w pralni drobne zakupy. Potrzebujemy woreczki zapachowe do szafy, rolki do odpylania odzieży, oraz płyn pachnący do żelazka. Kupiłem co należało, marynarkę zostawiłem do czyszczenia i poszedłem do domu. Humor mi się poprawił, bo pracownica pralni obiecała, iż marynarka będzie jak nowa bez jakichkolwiek oznak używalności.

wtorek, 15 listopada 2016

Nieprzemyślany zakup

Sobotnie popołudnie. Siedzieliśmy z żoną przy kawce, miło nam się gawędziło gdy zadzwonił telefon. Chcąc nie chcąc trzeba było odebrać. Żona podniosła słuchawkę, chwilę słuchała, po czym zadowolona oznajmiła, iż zostaliśmy zaproszeni na pokaz wełnianej pościeli. Po minie Asi widziałem że ma jakieś plany związane z tym pokazem. Akwizytorzy opowiadali o swoich wyrobach, mieli niesamowity dar przekonywania ludzi uczestniczących w pokazie. Pierwsza skusiła się moja żona. Kupiła piękny komplet wełniany. Czym prędzej wróciliśmy do domu, Asia od razu wzięła się za zmianę pościeli. Żeby odreagować głupotę żony, wziąłem psa i poszedłem na spacer. Ruszyłem w stronę parku. Nagle zaczął padać ulewny deszcz. Zacząłem biegnąć, tuż obok mnie mój psiak. Wpadliśmy do domu całkowicie zmoczeni. Ja poszedłem do łazienki powycierać się, a Dino wpadł prosto do sypialni na naszą nową pościel wełnianą. To co on tam narobił trudno opisać. Nie wiedzieliśmy co mamy robić, śmiać się czy płakać. Na drugi dzień z samego rana z kołdrą pod pachą poszedłem do pralni Perfect Clean szukać pomocy. Pracownica pralni wyjaśniła mi, iż kołdra wełniana będzie prana chemicznie. Z tego co sobie kojarzę do większości odzieży stosuje się pranie wodne. Mam nadzieję że czyszczenie spełni nasze oczekiwania i pościel będzie jak nowa. Przy okazji kupiłem w pralni kilka drobiazgów o które prosiła mnie żona, a mianowicie woreczki zapachowe do szafy, płyn pachnący do żelazka i rolki do odpylania odzieży. Pani wszystko ładnie mi zapakowała i poszedłem do domu. Mijał dzień za dniem. Nadeszła pora odbioru kołdry. Wspólnie z żoną poszliśmy odebrać nasz nieprzemyślany zakup. Udało się, pościel po czyszczeniu wygląda jak nowa. Zadowoleni wróciliśmy do domu. Teraz uważamy na naszego pupila ażeby to się więcej nie powtórzyło.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Prezent od dzieci

Razem z Mirką wyjeżdżaliśmy na długi wakacyjny weekend nad morze. Już dawno nie byliśmy sami. No niestety. Przy trójce dzieci jest co robić, a jeszcze obydwoje pracujemy.  Zarówno rodzice Mirki jak i moi mieszkają daleko od nas. Więc musimy sobie jakoś radzić. Na szczęście dzieciaki są już „odchowane” wszyscy chodzą już do szkoły. Najmłodsza chodzi do 3 klasy szkoły podstawowej, a najstarszy syn kończy gimnazjum. Nie powiem było nam bardzo ciężko i nie raz się kłóciliśmy i trzaskaliśmy drzwiami, ale przetrwaliśmy już najcięższe chwile w naszym małżeństwie, a teraz przyszły te najlepsze hehe. Nasze dzieci zorganizowały nam na 18 rocznice ślubu wypoczynek nad morzem. Zorganizowały wszystko same, nawet zapłaciły za hotel ze swojego kieszonkowego , a żeby nie było wymówek pod czyją opieką zostaną, to nasz najstarszy syn wciągnął do tego dziadków. Dosłownie wszystko dopięli na ostatni guzik. Muszę dumnie powiedzieć, że mamy fantastyczne dzieci. Po raz pierwszy w życiu zabrakło nam z Mirką słów. Spakowani wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy podekscytowani jak młodzieniaszki hehe. Gdy dotarliśmy na miejsce zaczęliśmy rozpakowywać walizki, a tu szok! Spytałem się Mirki po co wzięła woreczki zapachowe do szafy, oraz rolki do odpylania odzieży. Mirka zaczęła się śmiać i nie mogła przestać. Po dłuższej chwili odpowiedziała. –Wiesz nie byłam do końca pewna jaki hotel nam nasze dzieci zafundowały , więc się wolałam zabezpieczyć na wszelki wypadek. I w tym momencie zaczęliśmy się obydwoje śmiać. Nasze dzieci z hotelem jak i z prezentem spisały się na medal. Dla takich chwil warto żyć. 

Narciarskie wybryki

Kiedy byłem nastolatkiem miałem w głowie różne szalone pomysły. Pamiętam doskonale tamtą srogą zimę, kiedy to mróz dokuczał niemiłosiernie, a płatki sypiącego się śniegu przykrywały wszystko, co napotkały na swej drodze. Zaczęły się ferie zimowe i wreszcie dwutygodniowy odpoczynek od znienawidzonej szkoły. Wymyśliłem wtedy, że ja oraz paczka moich przyjaciół pozjeżdżamy na nartach z największych zasp śnieżnych i tak też się stało. Wszyscy ubrali puchowe kurtki, czapki, szaliki, rękawiczki oraz kozaki, natomiast ja nie znosząc tego zimowego okrycia włożyłem jakąś skórzaną kurtkę i zamszowe buty. Ludzie patrzyli na mnie jak na dziwaka, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Mieliśmy z tej zabawy coraz większą frajdę tym bardziej, że zaczęliśmy się ścigać i oczywiście przewracać. Kiedy zobaczyliśmy nasze oblepione błotem i śniegiem okrycia po tej zabawie stwierdziliśmy, że nadają się już tylko do wyrzucenia. Ale kiedy minęliśmy wielki budynek z napisem Perfect Clean, który okazał się być pralnią chemiczną postanowiliśmy tam poszukać pomocy. Od sympatycznych pań pracujących w pralni dowiedziałem się, że z moją garderobą będzie najwięcej roboty. Pamiętam, że czyszczenie i renowacja odzieży skórzanej jest niezwykle pracochłonna i wymaga zastosowania wielu różnych zabiegów, takich jak impregnacja i kilka innych. Zamszowe buty też wymagały użycia jakichś najnowszej generacji środków chemicznych oraz przefarbowania na ciemniejszy kolor. Z ubraniami kolegów poszło łatwiej, gdyż wystarczyło tylko zastosować pranie chemiczne, a niektórym elementom odzieży wystarczyło tylko pranie wodne. Była też z nami moja dziewczyna, która kupiła w pralni woreczki zapachowe do szafy oraz rolki do odpylania odzieży. W każdym razie wszyscy byliśmy bardzo zadowoleni z usług pralniczych. Moja garderoba wyglądała jak nowa, nie było nawet najmniejszego śladu po tamtej zimowej zabawie. Od tamtej pory zostałem stałym klientem pralni Perfect Clean.

czwartek, 10 listopada 2016

Wolna sobota

Nareszcie nadszedł mój upragniony wolny dzień. Żona stwierdziła, że zabiera się za gruntowne porządki domowe. Wkrótce okazało się, że brakuje tego i owego, więc udanie się do sklepu przypadło akurat mnie. Jest to niewdzięczne zadanie, gdyż przeważnie zapomnę czegoś przynieść i muszę biegać z powrotem. Kupiłem kilka artykułów spożywczych oraz środki chemiczne i już miałem wracać, kiedy poczułem kuszący zapach z pobliskiej pizzerii. Fakt, że w domu zajadam przepyszne obiadki, ale mam także słabość do fast food, więc wstąpiłem tam i kupiłem sobie dużą tortillę z wieloma dodatkami. Zajadałem wracając do domu, a kiedy żona mnie zobaczyła, najpierw się roześmiała, potem stwierdziła, że kurtkę mogę już wyrzucić. Faktycznie widniały na niej plamy od sosu. Natomiast mnie przypomniało się o istnieniu pralni chemicznej Perfect Clean, do której kiedyś zanosiliśmy firanki, dywan i ręczniki. Zastosowano wtedy na nich pranie chemiczne. W pralni była akurat ta pani, która profesjonalnie zajęła się niegdyś tymi wszystkimi naszymi rzeczami. Rozmawiała z koleżanką o czyszczeniu odzieży skórzanej i zamszowej. Z moją kurtką nie było aż tak źle, wystarczyło zastosować pranie wodne w połączeniu z jakimiś nowoczesnymi środkami chemicznymi i już było po kłopocie. Wiedziałem, że oddaję ją we właściwe, fachowe ręce. Postanowiłem dodatkowo dokupić woreczki zapachowe do szafy oraz rolki do odpylania odzieży. Żona ucieszyła się z moich zakupów zarówno w sklepie, jak i w pralni. O niczym tym razem nie zapomniałem. Kurtkę idealnie czyściutką, zapakowaną w pokrowiec do odzieży przywieziono mi do domu mnastępnego dnia. Pracownicy pralni drugi raz mnie nie zawiedli, więc z kolejnymi plamami udam się bezzwłocznie do Perfect Clean.

środa, 9 listopada 2016

Pech

Zapowiadał się miły dzień. Pogoda za oknem , aż zapraszała do wyjścia. Postanowiłem, że dzisiaj spędzę aktywnie dzień na łonie natury. Spakowałem swoje ubrania oraz potrzebny sprzęt, pozamykałem okna , powyłączałem wszystko z kontaktu i zamknąłem drzwi. Już nie mogłem doczekać się kiedy wsiądę na łódkę i powędkuję nad jeziorkiem w ciszy ,spokoju pełen relaks. Niestety musiałem tylko przebić się przez tą miastową dżunglę rowerem. Jak do tej pory nie było większego problemu, najgorzej było na skrzyżowaniu dwóch głównych ulic „to jakiś koszmar”-pomyślałem. Ludzie poczują tylko ładną pogodę i nagle wszyscy chcą uciec z miasta hehe . Dziwić się i nie dziwić przecież sam zrobiłem, to co oni. Każdy chce wykorzystać piękną pogodę jedni na wypad nad jezioro, inni do parku , a jeszcze inni na rowery do lasu. Miałem już ruszać swoim rowerem bo zobaczyłem zielone światło, gdy nagle się poślizgnąłem na wielkiej plamie oleju , która była rozlana na ulicy i upadłem wprost w nią. Moje spodnie były całe w tłustej plamie . A to pech! I teraz zamiast na ryby trzeba było wybrać się do pralni. Na naszym osiedlu była fajna ekologiczna pralnia „Perfect clean”, postanowiłem tam podjechać. Pani ekspedientka poinformowała mnie , że moje spodnie nadają się tylko do prania wodnego z użyciem odpowiednich środków chemicznych do tego typu zabrudzeń.  Dobrze, że można je w ogóle wyczyścić, bo już się obawiałem , że będę miał kolejny nie planowany wydatek. Pojechałem do domu , aby się przebrać i zanieść spodnie jeszcze dzisiaj  do pralni. Przecież w telewizji zapowiadali, że cały tydzień ma być słoneczny, a ja chciałem jeszcze wyskoczyć na ryby, tylko tym razem pojadę autobusem. 

Dzień zaduszny

W moim domu od zarania dziejów panuje zwyczaj, aby w dzień zaduszny odwiedzać groby, palić znicze, wspominać bliskich którzy odeszli od nas. W samo południe całą rodziną wybraliśmy się na pobliski cmentarz. Ludzi było bardzo dużo. Stali przy grobach pogrążeni, zadumani, myślami gdzieś daleko. Dotarliśmy do naszego grobu. Żona miotełką omiotła liście, które bez przerwy lecą nie wiadomo skąd. Dzieci wzięły się za znicze. Jeden drugiemu wyrywał zapalniczkę. Nie mogłem patrzeć na te przepychanki. Zacząłem sam podpalać znicze. Dzieci stały naburmuszone, przestali się do mnie odzywać. Ja sobie nic z tego nie robiłem. W pewnym momencie żona zauważyła, iż tył rękawa w kurtce jest z czerwonego wosku. Zacząłem skubać wosk. Niestety zamiast lepiej, było coraz gorzej. Zauważyłem głupie uśmieszki na twarzach dzieci. Wściekły wróciłem do domu. Moja nowa elegancka kurtka nie nadawała się do chodzenia. Nagle doznałem olśnienia. Przypomniało mi się że jest taka instytucja jak pralnia chemiczna. Z rana z kurtką pod pachą ruszyłem do galerii, gdzie jest pralnia chemiczna Perfect Clean. Słyszałem że jest to jedna z lepszych pralni, mają doskonałe środki chemiczne, wykonują wiele usług. Piorą zarówno chemicznie jak i w pralkach wodnych, regenerują skóry, kożuchy. Zatrudnili krawcowe do drobnych poprawek krawieckich. Ponadto można u nich kupić woreczki zapachowe do szaf, rolki do odpylania odzieży i wiele innych drobiazgów. Moją kurtką zajęli się bardzo profesjonalnie. Pani z obsługi obiecała, iż po tygodniu nie będzie śladu po wosku. Zadowolony wróciłem do domu. Przekazałem wszystko żonie. Obydwoje stwierdziliśmy, iż będziemy klientami Perfect Clean.

wtorek, 8 listopada 2016

Farbowanie włosów

Tamtego dnia moja dziewczyna oświadczyła mi, że chce przefarbować swoje włosy na jaśniejszy kolor. Kupiła farbę do włosów, a do mnie należało to niewdzięczne zadanie, czyli nałożenie farby. Zabawiłem się zatem we fryzjera i po jakimś czasie cała zawartość opakowania znalazła się na głowie mojej ukochanej. W pewnym momencie spojrzała w lustro i mina jej zrzedła. Kolor włosów nie przyniósł oczekiwanego efektu, a ponadto na jej twarzy i ubraniu powstały małe plamki. Z twarzy udało się zmyć te nieszczęsne ślady, natomiast ubranie przedstawiało się znacznie gorzej. Byliśmy przekonani, że bluzka nadaje się już wyłącznie do wyrzucenia, kiedy nagle doznałem olśnienia. Odwiedziłem kiedyś pralnię Perfect Clean z garniturem, który po zabiegu o nazwie perfect suit służy mi do dziś. Udaliśmy się więc do pralni. Sympatyczna pani z uśmiechem na twarzy poinformowała, że nie z takimi plamami miała już do czynienia i zabrała się do pracy, opowiadając przy okazji o szerokim wachlarzu usług oferowanych przez pralnię. W naszym przypadku należało zastosować najpierw pranie wodne, następnie pranie chemiczne. Dowiedziałem się też sporo na temat czyszczenia odzieży skórzanej oraz zamszowej. Kolejnego dnia odebraliśmy bluzkę w idealnym stanie. Po farbowaniu nie zostało nawet śladu, widocznie najnowsze środki chemiczne umiejętnie rozprawiły się z farbą. W pralni można także nabyć ciekawe akcesoria, a ich cena nie jest wygórowana. My zakupiliśmy woreczki zapachowe do szafy oraz rolki do odpylania odzieży. Na pewno zostaniemy stałymi klientami pralni. Moją wybrankę czeka jeszcze wizyta u fryzjera, lepiej, żeby włosami także zajął się profesjonalista.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Dzieciństwo Marysi

Bardzo lubię chodzić na plac zabaw ze swoją córeczką Marysią, którą po prostu uwielbiam . Choć nie zawsze znajduję na to czas niestety. Oboje z żoną pracujemy w różnych godzinach. Ja jestem kierownikiem na budowie, a żona pracuje w pralni „Perfect clean” jako dyrektor marketingu. Żona bardzo lubi swoją pracę jest bardzo kreatywną osobą. W sumie musi, aby utrzymać się na tym stanowisku. Marysia bawiła się z dziećmi na placu zabaw z beztroską. Mam trochę wyrzuty sumienia, że nie poświęcam jej zbyt dużo swojego czasu. Zastanawiam się czy naprawę warto? Dzieciństwo Marysi ucieka mi między palcami. Nawet nie wiem kiedy ona urosła i przyszedł moment, kiedy trzeba było ją zaprowadzić do przedszkola. Wiem, że straconego czasu nie da się nadrobić, ale pracy tez nie mogę zmienić. Marysia chodzi na kilka dodatkowych zajęć, na które zapisała ją  moja żona oczywiście. Lekcje języka angielskiego, francuskiego, tańce, gimnastyka, balet czy temu dziecku to jest potrzebne? Oboje z żoną byliśmy chowani inaczej i wiele nam do super zabawy potrzebne nie było. To właśnie przykre, że pozwoliłem na takie rzeczy. Muszę porozmawiać z swoją żoną, tak nie może być. Jestem w stanie wiele rzeczy zrozumieć , ale to, że sami zabieramy Marysi dzieciństwo już nie . Ona potrzebuje naszego czasu nie tych dodatkowych zajęć. Muszę porozmawiać  z dyrektorem w mojej pracy, że chce mieć stałe godziny pracy i co drugi weekend wolny. Myślę , że da się to wszystko jeszcze naprawić i zwrócić Marysi dzieciństwo. Wystarczy tylko chcieć. 

piątek, 4 listopada 2016

Tajemnica

Marek jak zwykle do pracy przyszedł cały w sierści psa no oczywiście jego ubrania mimo prania pachniały psem. Widziałem, że  nie podoba to się naszej szefowej Ani , która tylko czeka na odpowiedni moment, aby dogryź Markowi. Sam nie wiem co ją jeszcze dzisiaj powstrzymało, że go nie zaatakowała? Przeszła obok nie go dając mu do zrozumienia wzrokiem, że nie podoba jej się jego wygląd nie odzywając się do niego. Normalnie przeżyłem wielki szok! Co tu jest grane ?! Postanowiłem się dowiedzieć od naszej największej firmowej plotkary Zośki w porze lanczu. Gdy nadeszła pora przerwy szybko chwyciłem swoją marynarkę i podszedłem do Zośki pytając -Czy nie pójdziemy dzisiaj razem na lancz? Zośka wiedziała, że na pewno chce się czegoś dowiedzieć, dlatego proponuje jej wspólny posiłek. Bo kobiety jak zwykle wszystko wiedzą, no cóż nawet się nie wypierałem bo po co hehe. A Zośka wzięła swój granatowy płaszczyk, zarzuciła sobie go na plecy i rzekła – No chodź jak będę wiedziała to rozwieję twoje wątpliwości. Wyszliśmy razem zerkając w stronę Marka i Ani, którzy siedzieli przy swoich biurkach czekając tylko, kiedy wyjdziemy. Spojrzałem na Zośkę , a ona na mnie. Zrozumieliśmy się bez słów. Zamiast pójść na lancz postanowiliśmy się ukryć i zobaczyć dalszy ciąg intencji Anki i Marka. Bo Zośka chyba też nie wiedziała o co tu chodzi? Anka otworzyła szafkę w swoim biurku i wyjęła  małą torebkę i poszła z nią w kierunku Marka. Marek wziął torebkę bez wahania i wyjął z niej : rolki do odpylania odzieży oraz woreczki zapachowe do szafy. Marek rozpakował rolki ,a Ania wyczyściła mu jego garnitur z sierści. I już wszystko było jasne oni są parą tylko po co to przed nami ukrywają?! Zaspokoiliśmy swoją ciekawość z Zośką , więc poszliśmy na lancz. Wróciliśmy jak gdyby nic do swoich obowiązków. A Ania i Marek siedzieli już przy swoich biurkach udając, że nic ich nie łączy z myślą, że nadal da to się ukrywać. 

poniedziałek, 31 października 2016

Warsztat samochodowy

Już od najmłodszych lat interesowałem się samochodami. Jako 10 latak rozłożyłem na części Fiata 126p i sam go z powrotem złożyłem. Dlatego po ukończeniu szkoły podstawowej poszedłem do tak zwanej zawodówki kształcić się jako mechanik.  Swoje praktyki odbywałem u pana Stasia. Starszego faceta, który godzinami mógłby opowiadać o samochodach. Od niego nauczyłem się wielu rzeczy i umiejętności. Gdy ukończyłem szkołę zawodową i czas praktyk dobiegał końca ja nadal chodziłem do pana Stasia, aby dalej się od niego uczyć. Nie biegałem po dyskotekach jak rówieśnicy w moim wieku, wolałem pójść do warsztatu.  Nigdy nie miałem nawet przyjaciół bo koledzy uważali mnie za dziwaka z którym nie można o niczym innym rozmawiać jak tylko o samochodach. Pewnie nawet zasłużyłem sobie na ksywkę „samochodzik”. Nie żałuje, że wolałem pójść do pana Staśka niż na piwo, czy do klubu. Dzisiaj prowadzę trzy własne warsztaty samochodowe, które bardzo dobrze prosperują. Mam wspaniałą żonę i trójkę dzieci. Zatrudniam też 30 pracowników i myślę o otworzeniu kolejnego warsztatu. Wszystko jest u nas dopięte na ostatni guzik. Ja rozkładam grafik, zamawiam części i sam również naprawiam samochody. Moja żona zajmuje się księgowością i pilnuje porządku, nawet dosłownie. Moi pracownicy nie biorą swoich brudnych ubrań do domu, zostawiają je w pracy , a żona dzwoni  do pralni „Perfect clean” i zamawia usługę na czyszczenie chemiczne. Pracownik prali przyjeżdża po brudne ubrania i na drugi dzień przywozi  już je wyprane. I takim to o to sposobem wszystko gra. Tylko ciężka praca i umiejętność odpowiedniego  zarządzania to priorytet na utrzymanie wysokich standardów na rynku. 

niedziela, 30 października 2016

Badanie lekarskie

Ostatnio nie czuję się zbyt dobrze. Jestem zmęczony, apatyczny, pozbawiony radości życia. Poszedłem szukać pomocy do lekarza. Na wizycie dostałem skierowanie do laboratorium na szczegółowe badanie. Następnego dnia przed pracą poszedłem na wyniki. Wszystko było by dobrze, gdyby nie jedno ale. Moja marynarka skórzana bardzo ucierpiała podczas pobierania krwi. Niespodziewanie podniosłem się z fotela i potrąciłem łokciem pielęgniarkę. Usłyszałem okrzyk. Probówka z całą zawartością krwi znalazła się na mojej marynarce. Muszę przyznać, że jest to tylko i włącznie moja wina. Zamiast rozebrać się w poczekalni wszedłem prosto z ulicy nie myśląc o niczym. Zapewne to stres i pośpiech zadecydował o moim zachowaniu. Zaczęliśmy zmywać z kurtki plamy po krwi, niestety nie wyglądało to dobrze, chyba jeszcze bardziej rozmazaliśmy plamy na skórze. Teraz muszę szybciutko przebrać się, a marynarkę zanieść do pralni chemicznej Perfect Clean. Tam zajmują się czyszczeniem, renowacją i impregnacją skóry. Myślę że gdzie jak gdzie, ale tam doprowadzą moją kurtkę do perfekcji. Pielęgniarka jeszcze raz pobrała mi krew. Przeprosiłem ją za nie miły incydent, podziękowałem i czym prędzej ruszyłem do galerii do pralni. Pani z obsługi pralni obejrzała nasze Picasso na marynarce. Uśmiechnęła się dyskretnie i obiecała iż moja marynarka będzie wyglądała jak nowa, bez żadnych śladów po feralnych wynikach. Humor mi się nieco poprawił. Nie ma złego co by na dobre nie wyszło. W Perfect Clean przy okazji kupiłem kilka drobiazgów, zapachy, pułapki na mole i oczywiście pokrowce do odzieży przepuszczające powietrze. Nieco spóźniony poszedłem do biura. Wziąłem się za pracę i szybciutko zapomniałem o nie miłym zdarzeniu.

piątek, 28 października 2016

Przedszkole

Jak co roku o tej porze w naszym przedszkolu w  Zielonym Dworze odbywa się „Dzień rodzinnych wypieków” , na który dzieci z grupy II naszego przedszkola wraz z rodzicami prezentowali swoje kulinarne wypieki . Rodzice oraz dzieci zaprezentowali  nie tylko wspaniałe wypieki, ale też swoją wiedzę na temat ich wypiekania,  oraz ich urozmaicenia , tak aby można było nacieszyć nie tylko oko ,ale również swoje kubki smakowe. Zainteresowanie gości było bardzo duże. Myślę , że kawa przy takich wypiekach smakowała gościom znakomicie. Wiem , że rodzice bardzo chętnie uczestniczą w takich akcjach , a dzieciom to się bardzo podoba-bo czerpią nie tylko radość z wykonywania nowych rzeczy , ale również poszerzają swoją wiedzę i zasób słownictwa…a poza tym czas spędzony wspólnie z rodzicami jest bezcenny i owocuje na przyszłość każdego dziecka.  Po takim  dniu  przedszkolne fartuszki  dzieci były ubrudzone różnymi produktami . Na szczęście wśród naszych mam jest pani Zosia, która zaoferowała, że pralnia „Perfect clean”. Upierze dzieciom fartuszki za darmo w ramach akcji promocyjnej rodzicom rozdała bony zniżkowe do prali. I w takich chwilach tez można liczyć na pomoc rodziców.  Szkoda, że ten dzień tak długo wyczekiwany przez wszystkich, kończy się bardzo szybko. Wiele przygotowań do niego, a on zlatuje w mgnieniu oka. A mi pozostaje kolejny rok czekania z niecierpliwością , aż znowu będę mógł skosztować wypieków dzieci i rodziców .

środa, 26 października 2016

Choroba kuzynki

Wracałem wtedy do domu, kiedy spotkałem moją kuzynkę Ale. Porozmawialiśmy chwilkę, była zestresowana, bo wybierała się właśnie na jakieś ważne spotkanie dotyczące pracy. Ale co mnie zdziwiło wyglądała jak siedem nieszczęść w podartej, poplamionej błotem kurtce i niewiele lepiej wyglądających spodniach. Zapytałem więc co się stało i dowiedziałem się, że miała atak padaczkowy kilka minut temu. Niewiele pamięta z tego incydentu, w każdym razie upadła i stąd taki jej wygląd. Współczuję jej tego ciągłego zmagania się z epilepsją, która może zaatakować w każdym momencie. Postanowiłem jej potowarzyszyć. Przebrała się w czyste rzeczy i wyruszyliśmy na spotkanie. Natomiast tamto ubranie zaniosłem do mojej ulubionej pralni Perfect Clean, która znajdowała się w galerii w naszym mieście. Na szczęście są tam świadczone usługi krawieckie oraz czyszczenie, renowacja i impregnacja odzieży skórzanej, więc pracownice pralni podjęły się tego, jak również zastosowały pranie chemiczne garderoby. Wiedziałem, że moje oczekiwania zostaną spełnione, już nieraz odwiedziłem tę pralnię z jakimiś kocami, ręcznikami, dywanami i innymi ubraniami. Przy okazji nabyłem jak zawsze pokrowce do odzieży oraz woreczki zapachowe do szafy. Po kilku dniach przywieziono mi ubranie perfekcyjnie czyste. Oddałem je Ali, która zamierzała właśnie kupić sobie inną kurtkę. Była pod ogromnym wrażeniem i stwierdziła, że już nie musi, bo ta wygląda jak nowa.

Porządki na grobach

Zbliża się listopad miesiąc w którym większość ludzi odwiedza groby swoich bliskich i znajomych. Jest to odwieczna tradycja w której zostałem wychowany, dlatego też zaraz wybieram się na cmentarz porządkować groby. Zapakowałem do samochodu wiaderko, płyn, szczotkę i grabie odpaliłem silnik i ruszyłem na pobliski cmentarz. Solidnie zabrałem się za porządki. Wyzbierałem liście, których o tej porze roku nie brakuje, pomyłem pomniki i zapastowałem. Całość sprawiała dobre wrażenie. Na koniec postawiłem kwiatki, zapaliłem znicze i w skupieniu myślałem o osobach których już nie ma. Zaczęło pomału zmierzchać. Pora wracać do domu. Zamyślony wróciłem do samochodu. Wszystko było by dobrze gdybym nie spostrzegł na rękawie i bocznej kieszeni w mojej kurtce skórzanej poprzyklejany wosk. Próbowałem to zeskrobać, ale niestety zamiast polepszyć wygląd było jeszcze gorzej. Trochę zdenerwowany wszedłem do mieszkania. Zacząłem dalej kombinować, niestety wszystko na nic. Jedyne wyjście z sytuacji to oddać kurtkę do pralni chemicznej. Jak pomyślałem tak zrobiłem. W moim mieście w galerii jest fantastyczna pralnia Perfect Clean, niejednokrotnie korzystałem z ich usług. Jestem pewien że oni mi pomogą, tam zaniosłem swoją kurtkę. Wiem z reklamy że zajmują się czyszczeniem odzieży skórzanej. Pani z uśmiechem obejrzała co narobiłem czyszcząc wosk, pokręciła głową i stwierdziła, iż przez moje nie umiejętne skrobanie trzeba kurtkę poddać renowacji, następnie impregnacji, a dopiero wtedy będzie jak nowa. Oczywiście zgodziłem się bez żadnych oporów. Przy okazji zaopatrzyłem się w zapachy do szafy, pułapki na mole i co najważniejsze pokrowce do odzieży. Spokojny wróciłem do domu. Zapewne trochę mnie to będzie kosztowało, ale najważniejsze że kurtka będzie w perfekcyjnym stanie, a na tym mi najbardziej zależy.

wtorek, 25 października 2016

Zakupy

Tym razem do naszego pobliskiego marketu „Za rogiem”  musiałem wybrać się sam, gdyż moja kochana żona zaczęła przygotowania do przyjazdu naszych znajomych jeszcze z liceum. Wszedłem do marketu, a tu jak zwykle pełno ludzi z koszami na zakupy miotających się miedzy sklepowymi pułkami. Udałem się i ja ze swoim koszem poszedłem najpierw na nabiał, aby kupić maślankę, trochę jogurtów, ser oraz mleko. Wyjąłem z kieszeni karteczkę z  listą zakupów, którą dała mi moja żonka. Jajku krzyknąłem sobie pod nosem-czemu ta lista jest , aż tak długa! No cóż, Hanka jak zwykle chciała się popisać jakimiś nowymi potrawami, na które przepisy znalazła jak zwykle w internecie. Nie sądziłem, że to zajmie mi tyle czasu, a miałem jeszcze umyć grilla, oraz przygotować taras. Nie lubię chodzenia i szukania produktów, których nigdy nie widziałem na oczy i pewnie jak zwykle kupie jeszcze nie te co trzeba. Po około 2 h wyszedłem z marketu ze wszystkimi produktami. Gdy dostałem esemesa, abym odebrał z pralni „Perfect clean” nasz dywan po czyszczeniu chemicznym. Czy ona oszalała! Jak ja się z tym wszystkim zabiorę?!  Dumny z siebie bacznym krokiem ruszyłem do domu. Gdy wszedłem moja żona powiedziała „co tak długo!” i od razu chwyciła reklamówki z sprawdzeniem czy oczywiście wszystko kupiłem, a ja czekałem na słowo pochwały ze strony mojej żony, ale zamiast tego usłyszałem „oczywiście zapomniałeś o suchych waflach !”No cóż musiałem z powrotem pójść po nie kupiony produkt.


poniedziałek, 24 października 2016

Początkujący kelner

Od niedawna pracuję w restauracji jako kelner. Biegam między stolikami i przynoszę klientom co sobie zażyczą, lub zabieram kiedy się okazuje, że jakieś danie nie smakuje, bądź nie spełnia oczekiwań. Tego dnia było sporo zamówień, a ja ledwie nadążałem zanosić. Niektórzy niecierpliwili się i narzekali, że muszą za długo czekać. W pewnym momencie potknąłem się o jakiś stolik niosąc tacę z kilkoma szklankami pełnymi gorącej kawy. Niestety jedna ze szklanek przewróciła się i kawa wylądowała na stoliku oraz na bluzce siedzącej przy nim dziewczyny. Natychmiast przeprosiłem i zająłem się sprzątaniem, a klientka poszła do toalety. Niestety plam z jej ubrania nie udało się usunąć, więc się umówiliśmy, że nazajutrz zaniosę ubranie do mojej ulubionej pralni Perfect Clean. Udałem się tam, zabierając bluzkę i przy okazji moją skórzaną kurtkę, którą też kiedyś czymś poplamiłem. W pralni spotkałem tę sympatyczną panią, która niegdyś uratowała moje zamszowe buty przed wyrzuceniem. Oznajmiła, że pranie chemiczne oraz impregnacja odzieży skórzanej to jej specjalność. Pralnia oferuje transport wypranych ubrań do domu klienta, więc mnie także je dostarczono. Byłem pod ogromnym wrażeniem, gdy ujrzałem perfekcyjnie czystą garderobę, zapakowaną w specjalnym pokrowcu do odzieży. Najbardziej mi zależało na oddaniu bluzki w idealnym stanie, więc odetchnąłem z ulgą. Moja nowa znajoma nie tylko się nie gniewała, ale również przyjęła zaproszenie na kawę. Wczoraj spotkaliśmy się ponownie, a ona poprosiła mnie o dane kontaktowe do pralni Perfect Clean, gdyż także jest zachwycona jej bogatą ofertą.

piątek, 21 października 2016

Piątek trzynastego

Jestem pracownikiem stacji benzynowej już kilka ładnych lat. W brew wszystkiemu lubię swoja pracę i jak w każdej pracy  raz są lepsze raz gorsze dni. I dla mnie ten dzień okazał się trzynastego w piątek. Właśnie zmieniałam Darię z nocnej zmienny gdy podjechał klient , aby zatankować.  Poszedłem do lady i jak zwykle wprowadziłem swój pin zmiany. Kasa nie chciała się otworzyć. „Co jest ?!”-pomyślałem  głośno.  Męczyłem się z tą kasą dobrą chwilę i nie zauważyłem kiedy klient odjechał nie płacąc za paliwo. Jednym słowem porażka na całej linii. Znowu trzeba będzie zgłosić na policję , ale zanim oni przyjadą to trochę zejdzie. Szef będzie ściekły na mnie i nie będzie tłumaczenia. Postanowiłem sam przejrzeć kamery i spisać numery rejestracyjne. Owszem nagranie było, ale tablica rejestracyjna była na niemieckich numerach. Nie pozostało mi nic jak telefon do szefa. Cóż poleci mi po premii i jeszcze zabierze kasę za darmowe tankowanie klienta. To są właśnie, niektóre uroki mojej pracy. Pod koniec dnia poszedłem zapalić papierosa na odstresowanie, usiadłem sobie na ławeczkę, a tu kolejny zonk! Ławeczka była ubrudzona w smarach samochodowych. A niech to ! Dobrze, że moja zmiana się już kończyła . Gdy wszedł Waldek uśmiechnął się spojrzał na moje spodnie i powiedział
 – Co piątek trzynastego dał popalić hehe?! I tak bywa. Poszedłem do naszej szatni przebrałem się w drugie spodnie, a te po drodze do domu postanowiłem zanieść do pralni „Perfect clean”.  Dobrze , że piątek trzynastego nie zdarza się często. 

czwartek, 20 października 2016

Szkolne wybryki

Tamtego dnia zatelefonowała do mnie wychowawczyni mojej córki, prosząc, bym możliwie jak najszybciej przyszedł do szkoły. Urwałem się wcześniej z pracy i już po godzinie byłem na miejscu. Do tej pory Agatka nie sprawiała wielu problemów w szkole, a nauczyciele ją chwalili za dobre zachowanie. Tym razem bardzo się pokłóciła z koleżanką z klasy. W rezultacie nauczycielka rozdzieliła bijące się dzieci, a moja córka oblała tamtą dziewczynkę sokiem. Przeprosiłem za jej zachowanie nauczycielkę oraz mamę dziewczynki, która także uczestniczyła w tej rozmowie. Obiecałem, że porozmawiam z córką i wyciągnę z tego konsekwencje. Jak się okazało poplamionej sokiem sukienki nie można było wyprać domowymi sposobami, więc zaniosłem ją do mojej ulubionej pralni chemicznej Perfect Clean. Pracownicy tej pralni już wielokrotnie ratowali mnie z opresji, kiedy udałem się tam z garniturem w opłakanym stanie, a musiałem go włożyć już nazajutrz. Dzięki usłudze perfect suit wyglądał imponująco. Innym razem skórzana kurtka wymagała czyszczenia i renowacji, do czego należało zastosować wiele skomplikowanych zabiegów, w skład których wchodzi impregnacja. Sukienka z kolei została poddana praniu chemicznemu i po kilku godzinach pani pracująca w pralni dostarczyła ją do mojego domu. Oddałem ubranie właścicielce, a mama tej dziewczynki się nie gniewała. Tym bardziej, że nasze pociechy już się pogodziły i znów bawiły się razem. Poprosiła mnie tylko o dane kontaktowe tej pralni i zachwycała się jej profesjonalizmem i efektem wykonanej pracy.

środa, 19 października 2016

Wolny weekend

Pierwszy wolny weekend od pół roku. Wreszcie się wyspałem nie musiałem wstawać o 4.00, pić po drodze do metra beznadziejnej kawy z pobliskiego baru i jeść mrożone produkty z naszej stołówki . Dziś poleżałem sobie w łóżku pijąc swoją ulubioną kawę przygotowaną z mojego ekspresu , który kupiłem na wyprzedaży kilka ładnych lat temu. Przygotowałem również swój ulubiony deser lodowy z bakaliami, ziarnami słonecznika  dodałem jeszcze mnóstwo czekolady i polewy . Włączyłem telewizor w nadziei , że nie trafię na powtórkę powtórki Letniego kabaretu w Mrągowie. Przerzucałem kanały telewizyjne, ale wszędzie były powtórki letnich festiwali, a za oknem miałem jesienną szarugę. Wyłączyłem telewizor i postanowiłem wyjść po gazetę do kiosku za rogiem, choć nie bardzo chciało mi się ubierać i wychodzić na zimno mając w domu ciepełko, no cóż siła wyższa. Po drodze zaniosłem swoje ubrania i kurtkę zimową do impregnacji do pralni „Perfect clean”. Zawszę robię tą usługę przed nachodzącym sezonem zimowym. Dzięki tej usłudze mam pewność, że moja kurtka nie przemoknie tak szybko i będzie mi w niej ciepło. Bo impregnacja zapewnia lepszą szczelność przed opadami i chroni przed przemoknięciem tkaniny. Po zaniesieniu rzeczy do pralni poszedłem po gazety do kiosku. Oczywiście zamiast jednej gazety kupiłem trzy oraz dwa modele samolotów do sklejania.  Gdy byłem małym chłopcem bardzo lubiłem sklejać modele i nawet nieźle mi to szło. Rozebrałem się szybko i zabrałem się do sklejania samolotów tak mnie to pochłonęło, że nie zauważyłem jak minęło popołudnie, oraz wieczór dopiero bicie zegara, aż dwanaście razy przypominało mi , że to północ! Więc poszedłem szybko pod prysznic i położyłem się spać. Rano obudziłem się i czym prędzej zabrałem się do sklejania drugiego modelu samolotu, a gazety…no cóż czekają do następnego wolnego weekendu, który nie wiem kiedy znowu nastąpi. 

Randka

Mam wspaniałą dziewczynę. Chciałbym jej pokazać wszystko co najpiękniejsze i najlepsze. Staram się aby nasze spotkania były urozmaicone, ciekawe i pełne przeżyć. Bardzo dużo rozmawiamy. Mamy wiele wspólnych tematów, podobne zainteresowania, inaczej mówiąc dwie połówki tego samego jabłka. Dzisiaj się spotykamy Asia ma dla mnie niespodziankę. Wystroiłem się, narzuciłem na siebie kurtkę skórzaną i pobiegłem jak na skrzydłach na umówione spotkanie. Moja dziewczyna jakimś cudem załatwiła bilety na super koncert. Kupiłem trochę słodkości, napój i zajęliśmy nasze miejsca. Przyszło mnóstwo osób zarówno młodych jak i starszych. Zaczął się występ. Po pewnym czasie ludzie powstawali ze swoich miejsc i zaczęli tańczyć w takt muzyki. Nam się również udzieliła wesoła atmosfera. Bawiliśmy się wesoło, uśmiech nie schodził z naszej twarzy. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy. Zbliżała się godzina odjazdu naszego ostatniego autobusu. Musieliśmy się wydostać z tłumu i biec na przystanek. Podczas przepychania nie zauważyłem kiedy ktoś coś wylał na moją kurtkę. Całe plecy były zaplamione nawet nie wiem czym. Trochę się zdenerwowałem, bo nie wiedziałem co teraz mam zrobić. Z pomocą mi przyszła Asia. Okazało się, że jej siostra pracuje w pralni chemicznej Perfect- Clean, gdzie zajmują się czyszczeniem i renowacją odzieży skórzanej. Dała mi cały prospekt z zakresem usług wykonywanych przez tę pralnię. Z samego rana poszedłem tam z zawiniątkiem pod pachą. Pokazałem jak wygląda moja kurtka. Siostra mojej dziewczyny wytłumaczyła mi jak wygląda cały proces czyszczenia i renowacji skóry. Zgodziłem się bez żadnych oporów. Już nie długo kurtka będzie jak nowa. Przy okazji kupiłem dwa pokrowce do odzieży zapach do szafy. Muszę zrobić mały remanent w szafie, także wszystko mi się przyda.

poniedziałek, 17 października 2016

Talent kucharski

W tym roku postanowiłem zorganizować swoje urodziny nie w barze, ale u siebie w domu. Kupiłem sobie M3 w sumie po okazyjnej cenie z dobrym dojazdem do pracy  i lokalizacją. Wracając do organizacji moich urodzin musiałem sobie zrobić listę zakupów oraz listę potraw bo planowałem wyprawić urodziny na około 20 osób. Wziąłem sobie w piątek urlop, aby móc pojeździć po sklepach w poszukiwaniu produktów z mojej listy na zrobienie smacznego jedzenia. Znalezienie wszystkich produktów było małą pestką w porównaniu z przygotowaniem tych wszystkich potraw. Goście byli punktualnie o 18.00 śmiechu, wygłupów nie było końca, a potrawy które przyrządziłem bardzo smakowały moim znajomym. Fakt napracowałem się przy nich, ale warto było. Myślę, że to były chyba najfajniejsze moje urodziny, atmosfera była fajna wszystko dopięte na ostatni guzik, a co najważniejsze znajomi byli zachwyceni moim talentem kulinarnym oraz pomysłowością łączenia, niektórych produktów. Jakbym zorganizował imprezę w barze to nie mógł bym pochwalić się swoim talentem, a tak znajomi dowiedzieli się, że lubię gotować. W sumie gotowanie to moje hobby. Po imprezce czas trzeba było posprzątać, a tu mała niespodzianka. Moja kanapa była zalana czerwonym winem i tłustymi plamami . Nie sposób wszystkiego przywidzieć. Sięgnąłem do kieszeni po telefon, aby zadzwonić po ekipę sprzątającą do pralni „Perfect clean”. Miałem jeszcze do wykorzystania ich bon na czyszczenie chemiczne więc postanowiłem go wykorzystać. 

piątek, 14 października 2016

Ramoneska

Już nie mogłem doczekać się najbliższej soboty. Moi rodzice wyjeżdżali na urlop, a ja dzięki temu będę miał wolną chatę. A co z tym związane imprezka! Powiedziałem już wszystkim moim znajomym ze szkoły, że w sobotę będzie u mnie impreza w stylu lat 70-tych. Ubrania związane w stylu dzwony i skórzana odzież ramoneska hit tych lat. Mój tata swoją skórzaną kurtkę trzymał w specjalnym kartonie szczelnie zapakowaną. Jednym słowem traktował ją jak jakiś „talizman szczęścia”.  Wiem , że z tą kurtką związana jest historia miłosna moich rodziców i gdyby nie ta kurtka to nie byłoby mnie na święcie . Tak bynajmniej twierdzą moi rodzice. Którzy mimo tylu lat po ślubie są w sobie zakochani jak nastolatki. Nigdy nie wnikałem w szczegóły tej historii, a może chyba raczej wolałem ich nie znać hehe. Na sobotnią imprezkę miałem już przygotowany strój w odpowiednich kolorach i fasonie. Z niecierpliwością czekałem w piątek, aż rodzice zamkną drzwi z drugiej strony .   W sobotę rano wstałem zrobiłem wszystkie zakupy , aby przygotować przekąski.  Po godzinie 18.00 zjawili się pierwsi goście Ola i Zbyszek. Do godziny 20.00 byliśmy już wszyscy i imprezka zaczęła się na maksa. Śpiewy, tańce i wygłupy towarzyszyły nam do białego rana. Nie pamiętam już  o której się zakończyła cała impreza. Wstałem gdzieś koło 14.00 i moim oczom ukazał się potworny bałagan. Trzeba było wszystko ogarnąć do przyjazdu rodziców całe szczęście , że wracają dopiero w środę. Po uprzątnięciu domu zabrałem się za ubrania. W ręce wzięłam taty kurtkę skórzaną i aż podskoczyłem bo była czymś tak ubrudzona, że nie było szans , aby ją wyczyścić. Na szczęście mama Oli pracuje w pralni „Perfect clean” , która zajmuje się czyszczeniem odzieży skórzanej. Pospiesznie się ubrałem i zaniosłem kurtkę do pralni mama Oli się tylko do mnie uśmiechnęła. Wiedział dobrze ile ta kurtka znaczy dla moich rodziców. Mama Oli poprosiła, żebym przyszedł po kurtkę jutro po południu i śladu nie będzie, że w ogóle była noszona. Po szkole biegłem szybko do pralni. Na kurtce nie było śladu ubrudzenia odłożyłem ją do kartonu, aby rodzice nic nie zauważyli.  Tym razem mi się upiekło. Rodzice nie zauważyli, że kurtka była brana, ale o imprezce wiedzieli i do dzisiaj nie wiem jakim cudem?! 

Wyprawa na jagody

Moja żona postanowiła, że w tym roku przygotuje rozmaite jagodowe smakołyki. Mnie i moim dzieciom bardzo spodobał się ten pomysł, gdyż uwielbiamy jagodowy dżem, pierogi z jagodami i kompot, a najbardziej owocowe ciasto. Najlepiej te wszystkie rarytasy smakują z własnoręcznie uzbieranych jagód, więc pewnego dnia udaliśmy się w tym celu do pobliskiego lasu. Po pewnym czasie naszym pociechom znudziło się to żmudne poszukiwanie i wkładanie owoców do koszyka, więc zaczęły je zajadać. My natomiast zajęci zbieraniem dopiero potem zauważyliśmy, że małe buzie i ubrania są umazane sokiem jagodowym. Przywieźliśmy do domu mnóstwo tych smacznych, czarnych kuleczek, zastanawiając się jak usunąć owe nieszczęsne plamy, gdyż żaden środek czystości nie spełniał oczekiwanego efektu. Na szczęście żona przypomniała sobie, że jej koleżanka od niedawna pracuje w pobliskiej pralni chemicznej Perfect Clean, więc zadzwoniła do niej z nadzieją, że coś doradzi. Okazało się, że bez prania chemicznego się nie obędzie, więc odwiedziliśmy tę pralnię kolejnego dnia. Jak to bywa u znajomych, które się długo nie widziały obie kobietki rozprawiały o damskich sprawach. Koleżanka żony opowiadała sporo o swojej pracy. Dowiedziałem się, że czyszczenie i renowacja odzieży skórzanej to proces niezwykle pracochłonny i wymagający wielu skomplikowanych zabiegów takich jak na przykład impregnacja. Natomiast odzież zamszowa ulega spłowieniu głównie poprzez działanie warunków atmosferycznych. Okazało się, że mój stary, nieco zniszczony garnitur jeszcze mi posłuży, a nawet można go odnowić dzięki usłudze perfect suit. W każdym razie jesteśmy bardzo zadowoleni z usług pralniczych, ponieważ po jagodowych plamkach zostały tylko wspomnienia. Od tamtej pory często korzystamy z pomocy pracowników pralni i polecamy ją każdemu, gdyż jest tego warta.

środa, 12 października 2016

Przeprowadzka

Jesienny deszczowy dzień. Pogoda niezbyt wymarzona na przeprowadzkę, ale cóż coś za coś. Zamiany na mieszkanie szukaliśmy od ponad pół roku, ale w końcu udało nam się. Znaleźliśmy mieszkanie takie o jakim mogliśmy tylko marzyć. Cudowne trzy pokoje. Fakt mieszkanie to pochłonęło wszystkie nasze oszczędności, ale co warte są pieniądze wobec takiego luksusu. Na początku wstawimy nasze stare meble. Dywany, firany i koce oddamy do pralni do czyszczenia. Przynajmniej będzie wszystko odświeżone. Żona poszła rozejrzeć się za konkretną pralnią, a ja pomagałem przy wnoszeniu i układaniu mebli. Poszło nam nawet dość szybko. Dobytek nasz już stał, jednak minę miałem nie tęgą, otóż nie pomyślałem i wszystkie prace wykonywałem w kurtce skórzanej. Nie muszę mówić jak ona teraz wygląda. Rozmyślałem jak mam ją pokazać żonie, gdy uradowana wbiegła moja Asia. W pobliżu naszej ulicy znalazła pralnie chemiczną Perfect Clean. W poprzednim miejscu zamieszkania korzystaliśmy niejednokrotnie z jej usług, także znamy jej walory. Zapakowaliśmy wszystko do torby podróżnej i ruszyliśmy przed siebie. Na miejscu w pierwszej kolejności wyciągnąłem kurtkę i poprosiłem o jej wyczyszczenie i renowację. Żona nic nie powiedziała, uśmiechnęła się dyskretnie i podała pozostałe rzeczy do prania. Dywany jutro przyniosę. Dzisiaj się nie zabraliśmy. Pani pracująca w pralni obiecała, iż wszystko będzie wyglądało perfekcyjnie. Na zakończenie dała nam ulotkę z zakresem ich usług i w promocji zapachy do szafy. Wróciliśmy do naszego nowego mieszkania. Nasze twarze tryskały radością.

wtorek, 11 października 2016

Przygoda życia

W tym roku wraz z żoną zaplanowaliśmy , że wakacje spędzimy z dziećmi na łonie natury. Od kilku lat marzyliśmy, aby wybrać się na wieś gdzie samemu trzeba sobie wyprodukować jedzenie. Jak byliśmy z żoną w szkole średniej to często wybieraliśmy się do tak zwanej „zielonej szkoły”, by nauczyć się wiele potrzebnych rzeczy, aby przetrwać w trudnych warunkach. I to dzięki tym wyjazdom nauczyliśmy się pokory do życia i szacunku dla przyrody. I tego samego chcemy nauczyć swoje dzieci. Dzieci muszą wiedzieć , że na wszystko w życiu trzeba ciężko zapracować i żyć w zgodzie z przyrodą. Niestety czasami życie decyduje za nas. Obydwoje pracujemy w dużej korporacji zajmującą się produkcją lekarstw czyli farmakologią.  Mieszkamy w dużym mieście w bloku, ale do pracy jeździmy rowerem, lub chodzimy pieszo, aż wstyd się przyznać, ale nie mamy samochodu. Tak w XXI wieku są jeszcze ludzie , którym samochód nie jest potrzebny aby dojechać do pracy lub do super marketu. Mamy troje dzieci i to praktycznie rok po roku. Tak jakoś samo wyszło. Musieliśmy trochę od czekać czasu, aby z swoimi pociechami wyjechać na wieś pod namiot. To miały być wakacje z których dzieci miały się nauczyć pokory wobec natury i innych wartości. Zaplanowaliśmy wszystko dokładnie z żoną spakowaliśmy najpotrzebniejsze, tylko rzeczy i ubrania. Żona oddała jeszcze kilka rzeczy przed wyjazdem do ekologicznej pralni m.in. nasz namiot, który potrzebował prania chemicznego. Służył nam kilka lat to po takim praniu posłuży jeszcze na kilka. Zadowoleni i pełni energii ruszyliśmy pieszo do pociągu na przygodę życia. 

Grzybobranie

Kolega z pracy zaproponował mi wycieczkę na grzyby. Zastanawiałem się nad tą propozycją, gdyż nie jestem zapalonym grzybiarzem. Ostatecznie żona mnie namówiła. Skoro świt zerwałem się z łóżka, powkładałem kanapki do plecaka, w dłonie wziąłem kosz i wyszedłem przed blok, gdzie już czekał Jarek ze swoim kuzynem. Spojrzeli na mnie krytycznym wzrokiem. W pierwszym momencie trochę się zdenerwowałem, ale szybko mi złość minęła. Okazało się, iż nie stosownie wystroiłem się do lasu. Zamiast lekkiej kurtki, miałem na sobie sztywną kurtkę skórzaną. No, cóż tak jak już wspomniałem nie chodzę zbyt często na grzyby. Droga minęła bardzo szybko. Ledwo słońce wychodziło zza chmur, a my już wchodziliśmy do lasu. Przyznam szczerze, zaczęło mi się to podobać. Świeże, rześkie powietrze wdychałem pełną piersią. Co jakiś czas na mojej drodze pojawiał się grzybek, który lądował w koszyku. Wszystko było fajnie do czasu, gdy potknąłem się o wystający konar i poleciałem jak długi. Koledzy pomogli mi podnieść się z ziemi. Bardzo bolała mnie kostka, ale to jeszcze nie wszystko. Kurtka była w opłakanym stanie, cała brudna, kieszeń rozdarta, żona mi da popalić. Tak się skończyła wycieczka. Przed południem byliśmy z powrotem w domu. Żona na mój widok aż krzyknęła. Szybciutko zrobiła mi kompres na nogę, wzięła kurtkę pod pachę i poszła do naszej ulubionej pralni Perfect- Clean. Jestem pewien że tam doprowadzą moją kurtkę do perfekcji. Wiem z doświadczenia że oni zajmują się między innymi czyszczeniem odzieży skórzanej, impregnacją i renowacją. Niedawno żona zanosiła do prania chemicznego swój płaszcz. Była z usługi bardzo zadowolona. Pracownica przyjęła kurtkę, obiecała że zrobią wszystko, żeby nie było śladu po upadku. Przy okazji żona kupiła kilka pokrowców do odzieży i parę zapachów do szafy. Po kilku dniach śmialiśmy się z mojej przygody. Noga zdrowa, kurtka czyściutka, mogę znowu jechać.

poniedziałek, 10 października 2016

Przygoda z winogronem

Mój wujek przyrządza świetne wino. Właśnie odpoczywam po ciężkim dniu w pracy, delektując się kieliszkiem tego wyśmienitego trunku. Przypomniało mi się zdarzenie z dzieciństwa związane z owym winem. Ja oraz moi dwaj kuzynowie zrywaliśmy niezbędne do produkcji tego napoju winogrono. W pewnym momencie znudziło się nam to żmudne zrywanie owoców i wkładanie ich do kosza, więc zaczęliśmy je zajadać, a następnie któryś z nas wymyślił zabawę polegającą na pluciu pestkami i wzajemnym rzucaniu w siebie owocami. Po pewnym czasie nasza odzież nie należała już do czystych, a rodzice, którzy przybyli zobaczyć jak nam idzie i pomóc przy okazji, kazali nam natychmiast wracać do domu i przebrać się w czyste ubrania. Później słyszałem, że mama i ciocia zastanawiały się, jak skutecznie usunąć te plamy i rozmawiały o pralni chemicznej Perfect Clean. Kolejnego dnia odwiedziłem z mamą tę pralnię. Pamiętam, że pracowały tam sympatyczne panie i jedna z nich częstowała mnie cukierkami. Rozmawiały z mamą o praniu chemicznym różnych części garderoby. Panie opowiadały, że proces czyszczenia odzieży skórzanej jest niezwykle skomplikowany i pracochłonny. Taka odzież wymaga wielu niezbędnych zabiegów takich jak korekta koloru, utrwalenie efektu czy impregnacja. Kiedy panie zajęły się moim ubraniem, przyszedł kolejny klient z garniturem, który musiał być poddany usłudze o nazwie Perfect Suit. Dziwię się, że jako mały chłopiec zapamiętałem te wszystkie nowe słowa. Potem mi mama opowiadała, że była zachwycona pralnią, gdyż odebrała ubrania perfekcyjnie czyste, niemal jak nowe. Natomiast ja celowo często się brudziłem, abyśmy poszli do tej pani, która dała mi cukierki. Przyszło mi do głowy, że wkrótce ponownie odwiedzę tę pralnię i przekonam się, czy nadal jest taka profesjonalna jak przed laty. Zwłaszcza, że sporo brudnych ubrań czeka na wypranie.